Polityka i prawo

Kontrola rządu nad internetem to fikcja. „Nie ma takiej możliwości”

Fot. hpgruesen/Pixabay
Fot. hpgruesen/Pixabay

Operator narodowy nie ma żadnej formalnej możliwości, na podstawie przepisów zawartych w projekcie nowelizacji ustawy o KSC, sprawowania jakiejkolwiek kontroli nad nad internetem i komercyjnymi usługami telefonii komórkowej – tłumaczy na łamach CyberDefence24.pl Szymon Ruman, dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel, odnosząc się do tez zawartych w piątkowym materiale „Gazety Wyborczej”. Artykuł wywołał spore poruszanie w środowisku telekomunikacyjnym.

W dzisiejszym (tj. 3 grudnia br.) wydaniu „Gazety Wyborczej” pojawił się artykuł, w którym zawarto tezę o rzekomej kontroli rządu nad internetem i telefonią komórkową.  Stwierdzono w nim – tu cytat:  „nadzorowany przez rząd >>operator narodowy<< (określenie dla Operatora Strategicznej Sieci Bezpieczeństwa, OSSB – red.) ma przejąć kontrolę nad internetem i telefonią komórkową. Istniejące obecnie sieci GSM będą mogły świadczyć usługi tylko za jego pośrednictwem”.

W materiale GW wskazuje także, że „wszystkie działające w Polsce sieci telefonii (Plus, T- Mobile, Orange i Play), aby móc w pełni świadczyć najszybszy internet 5G na terenie całego kraju (bez tzw. białych plam), będą musiały korzystać z pośrednictwa tego operatora”.

Ponadto gazeta, powołując się na swoje źródła, wskazała, że operator narodowy „przygotowywany jest do przejęcia pośrednictwa w dostarczaniu wszystkich częstotliwości, na których prywatne telekomy dziś operują”, a także „będzie miał możliwość pełnej kontroli nad tym, jakie dane operatorzy - czyli ich klienci - przesyłają, a nawet gdzie się znajdują”.

Co więcej, w artykule pojawiła się również informacja, wskazujące, że operatorzy komercyjni będą zobowiązani do instalowania na swoich urządzeniach tzw. „czarnych skrzynek”, do których wgląd ma posiadać OSSB. 

Materiał GW zarzuca również UKE, że Urząd nie odpowiada na wnioski operatorów o przedłużenie dzierżawy częstotliwości, a te kończą się w najbliższych latach. Co więcej, artykuł wskazuje na opóźnienia w procesie legislacyjnym dotyczącym utworzenia Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. 

Do materiału „Gazety Wyborczej” odniosły się m.in. Kancelaria Premiera, Urząd Komunikacji Elektronicznej i MSWiA. W oświadczeniu do sprawy Departament Cyberbezpieczeństwa KPRM jednoznacznie wskazał, że zawarte w materiale tezy są nieprawdziwe. W takim samym tonie wypowiada się na łamach CyberDefence24.pl Szymon Ruman, dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel - firmy, która wskazywana jest nieoficjalnie jako kandydat na OSSB. 

Rządowa kontrola nad internetem?

Szymon Ruman wyjaśnia, że tak postawiona przez gazetę teza - o rzekomej kontroli rządu nad internetem i telefonią komórkową - "nie ma nic wspólnego z rzeczywistością". Wynika to z faktu, że OSSB nie ma żadnej formalnej możliwości, na podstawie przepisów zawartych w projekcie nowelizacji ustawy o KSC, sprawowania jakiejkolwiek kontroli nad internetem i komercyjnymi usługami telefonii komórkowej.

Tłumaczy, że proponowane przepisy dotyczą tylko wąskiego wycinka pasma, jakim jest 30 MHz w spektrum pasma 700 MHz. Z perspektywy operatorów mobilnych na polskim rynku istotne jest pasmo C (3,4-3,6 GHz), ponieważ w jego ramach będą świadczone usługi dla klientów sieci mobilnych, przede wszystkim w miastach, ale również w innych częściach kraju.

„To te częstotliwości będą wystawiane na aukcje i każdy telekom będzie mógł je nabyć podczas aukcji. Operator narodowy w ogóle nie ma żadnego dostępu do tych, konkretnych częstotliwości” – mówi na łamach naszego portalu.

Usługi 5G dla każdego Polaka będą świadczone w pasmie 3,4-3,6 GHz jako tym podstawowym i najbardziej atrakcyjnym komercyjnie.

wskazuje wskazuje Szymon Ruman, dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel

To standard na całym świecie

Przedstawiciel branży przypomina, że w projekcie nowelizacji ustawy o KSC uregulowano kwestię 30 MHz. Zgodnie z przepisami ma być ono podzielone na dwa bloki. Pierwszy z nich, to 10 MHz. Otrzymuje je Operator Strategicznej Sieci Bezpieczeństwa (nazwany przez GW „operatorem narodowym”) w celu stworzenia w ramach tego pasma bezpiecznej łączności dla wojska, służb itd.

KPRM wskazuje, że OSSB „będzie świadczył usługi telekomunikacyjne wyłącznie niektórym podmiotom administracji publicznej z wykorzystaniem bezpiecznej sieci telekomunikacyjnej precyzyjnie określonym w projekcie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa”. Chodzi tutaj przede wszystkim o te resorty czy jednostki administracji, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny.

Tego typu rozwiązanie, to ogólnie przyjęty standard na całym świecie. Przykładem mogą być operatorzy państwowi np. w Austrii, Belgii, Finlandii, Francji, Niemczech, czy na Węgrzech.

Polska jest jednym z ostatnich państw na świecie, a zwłaszcza w Europie, które nie posiadają tego typu bezpiecznej łączności dla swoich służb ratunkowych, policji, wojska itd.

podkreśla Szymon Ruman, dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel

Dbałość o efektywne 5G

Drugi blok dotyczy pasma 20 MHz. Będzie on wystawiony przez regulatora państwowego, czyli Urząd Komunikacji Elektronicznej, na aukcję, przeznaczoną dla operatorów komercyjnych. Jedyna zmiana jest taka - do tego co miało miejsce w ostatnich latach - że państwo może – w stosunku do wspomnianych 20 MHz – wskazać zainteresowanym kupnem tego pasma operatorom, że jest ono przeznaczone na potrzeby hurtowe. Czyli UKE nie podzieli go na cztery bloki po 5 MHz, jak to miało miejsce do tej pory, tylko wystawi jako całość” – zaznacza Szymon Ruman. W praktyce oznacza to, że podmiot, który wejdzie w posiadanie pasma 20 MHz będzie udostępniał je innym operatorom np. w ramach dzierżawy.

Dlaczego tak zdecydowano? „Nie podzielono pasma (20 MHz – red.) na mniejsze bloki celowo, aby w ten sposób zmaksymalizować wykorzystanie jego dużej pojemności” – wskazuje dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel. Jak dodaje, takie rozwiązanie funkcjonuje m.in. w USA, Wielkiej Brytanii czy Korei Południowej. To powszechna praktyka na świecie. Wprowadzanie podziałów nie jest efektywne w przypadku 5G.

Każdy operator już teraz dysponuje bardzo dużym spektrum częstotliwości; będzie miał również pasma gigahercowe. I oprócz tego, co już posiada, może także rozważać pracę w paśmie 700 MHz.

wskazuje Szymon Ruman, dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel

A co z rzekomą kontrolą państwa nad GSM?

„Operator państwowy nie posiada żadnej kontroli, co więcej – nie ma żadnego związku z obecnymi GSM-owymi częstotliwościami, które posiadają operatorzy komercyjni. Dlatego też nie ma prawa do tego, żeby ingerować w jakiekolwiek pasma gigahercowe, które są podstawą dla usług 5G w dużych miastach” – mówi dyrektor departamentu sprzedaży w Exatel na łamach naszego portalu. Taka sama sytuacja dotyczy pasma 20 MHz z puli 30 MHz, które są przeznaczone dla operatorów komercyjnych.

Spółka „Polskie 5G” jako „hurtownik”

W artykule GW stwierdzono, że wszyscy operatorzy, tacy jak Plus, T- Mobile, Orange czy Play, aby móc w pełni świadczyć 5G w Polsce, muszą korzystać z pośrednictwa operatora narodowego.

Aby odnieść się do tak postawionej tezy, należy podkreślić, że projekt nowelizacji ustawy o KSC mówi o dwóch podmiotach. Są to Operator Strategicznej Sieci Bezpieczeństwa (nazwany przez gazetę „operatorem narodowym”) oraz spółka „Polskie 5G”. Stanowią one osobne, odrębne podmioty.

Operator Strategicznej Sieci Bezpieczeństwa nie ma kompletnie nic do operatorów komercyjnych i do tego, co oni robią dla swoich klientów” – tłumaczy Szymon Ruman. Wskazuje, że „Polskie 5G” rzeczywiście jest operatorem będącym spółką Skarbu Państwa, lecz jak na razie to tylko propozycja, jaką przedstawił rząd.

Proponowane w nowelizacji przepisy mówią jednoznacznie: 52 proc. spółki będą stanowiły podmioty państwowe, z kolei pozostałe 48 proc. przedstawiciele rynku, którzy wyrażą zainteresowanie. Docelowo „Polskie 5G” ma stać się „hurtownikiem”, czyli dysponentem 20 MHz, które będą dzierżawili operatorzy na potrzeby komercyjne.

Nikt nikomu „nie będzie wchodził w drogę”

Warto także odnieść się do jeszcze jednej istotnej kwestii. Regulator (czyli UKE) może wskazać w warunkach aukcji, że pasmo może być grupowane wraz z 10 MHz przeznaczonymi dla Operatora Strategicznej Sieci Bezpieczeństwa. Takie rozwiązanie wynika wprost z unijnej dyrektywy „Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej”. Dokument ten pokazuje, że UE przewidziała, że w zakresie technologii 5G lepiej jest grupować pasma w duże bloki niż dzielić je na mniejsze części.

„Jeśli regulator podejmie taką decyzję, to >>Polskie 5G<< będzie grupować zarówno 10 MHz państwowe, jak i te 20 MHz komercyjne, żeby wytworzyć odpowiednią pojemność do świadczenia usług. Jednak nadal OSSB będzie mógł świadczyć swoje usługi w zakresie 10 MHz, które ma przewidziane. Mówiąc konkretnie, jedni drugim nie będą wchodzić w drogę, a pod kątem technicznym, to zgrupowanie pozwoli na jeszcze lepsze wykorzystanie pojemności” – tłumaczy przedstawiciel Exatela.

„Nie ma takiej możliwości ani formalnej, ani technicznej”

GW stwierdziła w swoim materiale, że OSSB „przygotowywany jest do przejęcia pośrednictwa w dostarczaniu wszystkich częstotliwości, na których prywatne telekomy dziś operują”. Tak postawioną tezę Szumon Ruman komentuje jednoznacznie: „Nie ma żadnych przepisów, które mówiłyby, że operator narodowy będzie posiadał dostęp do jakiegokolwiek pasma, poza kawałkiem pasma 700 MHz”.

W artykule gazety wskazała również, że OSSB „będzie miał możliwość pełnej kontroli nad tym, jakie dane operatorzy - czyli ich klienci - przesyłają, a nawet gdzie się znajdują”. Dyrektor Exatela wyjaśnia na naszych łamach, że operator narodowy nie będzie posiadał żadnego dostępu, ani do pasma, ani do biznesu, ani do bazy klientów operatorów komercyjnych. „Nie ma takiej możliwości ani formalnej ani technicznej. Po prostu jest to kompletnie niemożliwe” – podkreśla.

GW mówi także o tym, że operatorzy na rynku będą zobowiązani do instalowania na swoich urządzeniach tzw. „czarnych skrzynek”, do których będzie posiadał dostęp OSSB. „Nikt takiej technologii nie ma i nikt na takiej technologii nie pracuje” – skwitował taki pomysł Szymon Ruman.

Departament Cyberbezpieczeństwa w KPRM stanowczo ocenił, że podczas tworzenia artykułu GW, dziennikarz nie zweryfikował prawdziwości stawianych w nim tez.

UKE reaguje na doniesienia

Opublikowany przez gazetę materiał wywołał także reakcję UKE. W odpowiedzi na stwierdzenie, że wielu operatorom „w najbliższych latach kończą się dzierżawy częstotliwości, a zarządzający nimi UKE nie odpowiada na wnioski o ich przedłużenie”, Jacek Oko, prezes Urzędu, postanowił wyjaśnić, jak ten proces przebiega.

Proces przedłużania rezerwacji częstotliwości na kolejny okres definiuje art. 116 ust. 8-10 Prawa telekomunikacyjnego. Przebiega on następująco:

1. Wpływ wniosku od posiadacza rezerwacji: najwcześniej 4 lata przed wygaśnięciem rezerwacji, najpóźniej 1 rok przed wygaśnięciem rezerwacji.
2. Analiza formalna wniosku.
3. Zawiadomienie o wszczęciu postępowania.
4. Przygotowanie projektu decyzji rezerwacyjnej i analiza przesłanek możliwości dokonania przedłużenia bądź konieczności odmowy dokonania przedłużenia na podstawie ściśle określonych przesłanek (wskazane w ust. 9).
5. Ogłoszenie konsultacji (termin na zajęcie ewentualnych stanowisk to minimum 30 dni).
6. Zawiadomienie Prezesa UOKiK o rozpoczęciu konsultacji.
7. Analiza ewentualnych stanowisk i ewentualne zmiany projektu decyzji.
8. Ogłoszenie wyników konsultacji na BIP UKE.
9. Zawiadomienie strony o zakończeniu postępowania.
10. Podpisanie i doręczenie decyzji

precyzuje Jacek Oko, prezes UKE

 

Prezes UKE tłumaczy, że „w najbliższych dwóch latach upływa termin obowiązywania 9 ogólnopolskich rezerwacji częstotliwości z pasm 900, 1800 i 2100 MHz. Aktualnie wpłynęły jedynie dwa wnioski o dokonanie przedłużenia dla pasma 2100 MHz. Postępowania zostały wszczęte, wydanie decyzji w tej sprawie przewidywane jest w 2022 roku, po zakończeniu planowanego w tym paśmie tzw. reshufflingu częstotliwości. Jest to stricte techniczna czynność, która będzie skutkowała zwiększeniem szerokości bloku przydzielonego każdemu z czterech operatorów z 14,8 do 15 MHz. Jest to proces oczekiwany i postulowany przez telekomy”.

Jacek Oko podkreśla równocześnie, że nie zna przypadku, w którym Urząd nie udzieliłby odpowiedzi, czyli braku zawiadomienia o wszczęciu postępowania, na złożony wniosek. Witold Tomaszewski, rzecznik UKE, dodaje, że Prawo telekomunikacyjne jasno określa tryb przedłużania rezerwacji, „a chociażby z zaplanowanych przychodów budżetowych wynika, że one przedłużane będą”.

Warto podkreślić, że zgodnie z obowiązującym prawem (Prawo telekomunikacyjne) przedłużenie rezerwacji częstotliwości jest odpłatne. „Jego cena jest kalkulowana na podstawie średniej ceny 1 MHz z ostatnio zakończonej procedury selekcyjnej (konkursu, przetargu lub aukcji) powiększonej o wskaźnik inflacji” – wyjaśnia Jacek Oko.

Równocześnie zadeklarował, że jako prezes Urzędu jest gotowy do uruchomienia procesu aukcji, w której rozdane zostaną bloki częstotliwości w zakresie 3480-3800 MHz.

„Stanie się to wkrótce po zatwierdzeniu przez Stały Komitet Rady Ministrów noweli Ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Rezerwacje, zgodnie z naszym planem, będą przyznawane na obszar całego kraju na 15 lat. Pozwoli to operatorom zaplanować swoją biznesową przyszłość i zwiększyć pojemność sieci, a co za tym idzie – liczba obsługiwanych urządzeń i uzyskiwanych przez nie przepływności. Z kolei zakres 3410-3480 MHz chcemy przeznaczyć dla sieci prywatnych – miejskich, komunalnych i przemysłowych – dając szansę na rozwój technologiczny przedsiębiorcom i lokalnym społecznościom” – podkreśla w oficjalnym stanowisku do sprawy.

W odniesieniu do publikacji GW, Jacek Oko zachęcił dziennikarzy do kontaktu z UKE, który zobowiązuje się do sprawnego udzielenia wyczerpujących odpowiedzi.

Prace legislacyjne nad utworzeniem „cyberpolicji” idą zgodnie z planem?

Co więcej, w materiale gazeta odniosła się także do kwestii powstawania Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Wskazano w nim, że „na razie utworzenie CBZC się opóźnia. Projekt powołania Biura wciąż jest procedowany w sejmowej komisji spraw wewnętrznych, a prace na pewno nie skończą się w tym roku”.

Sprawę skomentowało MSWiA. W oficjalnym oświadczeniu podkreśliło, że teza o rzekomych opóźnieniach w procesie wejścia w życie ustawy powołującej CBZC jest nieprawdziwa. „Sejm przyjął wczoraj (2 grudnia br.) ustawę w tym zakresie. Ustawa wejdzie w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw (styczeń 2022 r.). Autor artykułu w ogóle nie rozumie też istoty zmian ustawy” – podkreśla resort.  


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze (4)

  1. Gts

    To jest tak jak z Nowym Ładem. Mówi się, że obniża podatki. Ok, pewnej grupie społecznej, tej która pis popiera podatki obniżą, ale tym którzy się uczyli, inwestowali w siebie zainwestowali w swoje firmy czy wiedzę by zarabiać więcej, podatki podnosi. Teraz, jeśli GW napisze, że nowy ład de facto większości ludzi podnosi podatki, to wszelkie pelikanki i troliki pisowskie zaczną ujadać, że GW nie mówi prawdy, bo prawdę powiedział TVPis i inne szczekaczki rządowe z dorzeczy na czele. Z resztą dla każdego przeciętnego pisowca będącego pasożytem, żerującym na cudzym, każdy mądrzejszy, bogatszy choćby swoje bogactwo miał z własnej wiedzy i własnej pracy 10h dziennie 6 dni w tygodniu to cwaniak i złodziej jako rzecze Jarosław. Każdy więc normalny, kto widział dotychczasowe działania pis, obchodzenie prawa, interpretacje przepisów wprost przeciwne do wykładni naukowej autorytetów prawniczych i akademickich etc., wie jak to się skończy. Znów powstaną podmioty dublujące działania organów konstytucyjnych, po to by przejąc ich rolę, ale być poza kontrola: Parlamentu, Sejmu, NIK i innych jak np.: PFR, Fundusz Sprawiedliwości, czy równoległy do budżetu "Instrument Finansowy" pozwalający ukrywać dług państwa w BGK. Znów powstanie spółka lub powstaną spółeczki, w których pisowcy posadzą swoich pociotków, a ich matki/ojce czy dziadki po pól roku wykupią akcje Orlenu za co najmniej 1 mln zł albo Kamienice we Wrocławiu czy mieszkanka na Warszawskim Wilanowie, koledzy założą fundacje i stowarzyszenia by doić dotacje itd. Cały ten cyrk mimo iż ma szczytne cele, w mediach obleczony jest patriotyzmem i narodowym bezpieczeństwem, w rzeczywistości jest jak Matrioszka skrywająca kolejne "babuszki". Po cierpliwym rozebraniu tematu do ostatniej babuszki dowiemy się, że służy do ukrywania powiązań mafijnych pisowców, ich krzywych akcji i lewych dochodów, które nieopatrznie zaczęły wyciekać takiemu jednemu, bo nie chciał korzystać z zabezpieczonej komunikacji w obawie przed wykryciem tych pisowskich szwindli, ukrywaniem różnych faktów (jak słynnego startu samolotu z Dudą bez kontroli lotniczej) nakryciem wielu pisowskich cwaniaczków na wałkach i przekrętach przez "konkurencję" czy służby podległe Kamińskiemu.

  2. Robert

    Ha! Coś czułem, że GW znowu miesza! Na czyje "zamówienie"?

  3. Olo

    5G opromieniowuje pomieszczenie dlatego służby mogą mieć tylko odbiorniki by obserwować jego zawartość.....

  4. Polak

    Źródło pomówień: GW. Kto w ogóle jeszcze wierzy w to co w tym brukowcu piszą? Tam co drugi artykuł to naciągany fejk. Być może prawdę piszą tylko o prognozie pogody, choć i w tym przypadku są spore wątpliwości.

Czytaj także