Reklama

Polityka i prawo

#CyberMagazyn: Kampania prezydencka w USA. Dezinformacja odegra główną rolę?

Amerykanów czekają wybory prezydenckie w 2024 roku. Jaka kampania nas czeka?
Autor. Colin Lloyd/Unsplash

W 2024 roku Amerykanie zdecydują o wyborze prezydenta. Mnogość kłopotów, z którymi musi mierzyć się USA jest na tyle duża, że nie ulega wątpliwości, iż będziemy świadkami niezwykle interesującej kampanii. Dużą rolę odegrają w niej nowoczesne technologie.

Reklama

Galopująca dezinformacja i ingerencja w proces wyborczy ze strony państw trzecich to problemy, którym będzie musiała stawić czoła amerykańska demokracja. Bez zapewnienia sobie odpowiedniego poziomu odporności na fake newsy, teorie spiskowe i destabilizujące wpływy aktorów zewnętrznych czeka ją pogłębienie kryzysu politycznego.

Reklama

Czytaj też

Reklama

Teorie spiskowe zbudują kampanię?

Na początku tego roku „Washington Post” podzielił się wynikami sondażu, z którego wynika, że nawet 1/4 Amerykanów wierzy, że atak na Kapitol 6 stycznia 2021 roku był dziełem FBI.  

Dokładnie dla 34 proc. ankietowanych Republikanów, 30 proc. wyborców niezależnych i 13 proc. Demokratów wyniki śledztwa przeprowadzonego przez Kongres i setki zamkniętych postępowań federalnych dotyczących uczestników biorących udział w ataku, potwierdzających brak ingerencji służb w omawiany szturm, nie są wystarczającym argumentem.  

Taki poziom zaufania do rozpuszczanych w sieci teorii spiskowych oznacza, że z pewnością czeka nas bardzo interesujący czas. Zalew fake newsów w amerykańskiej infosferze jest wręcz pewny. Jakich tematów w głównej mierze mogą one dotyczyć? Zdaniem Andrzeja Kohuta, twórcy Podcastu „Po amerykańsku” i prowadzącego Przegląd zagraniczny w RMF24, szczególnie „gorący” będzie kryzys imigracyjny.

„(…) Nie tylko mobilizuje on do aktywności wyborców republikańskich, ale może też zniechęcać wyborców Demokratów do głosowania na urzędującego prezydenta. Fake newsy będą miały na celu pogłębienie niepokojów związanych z nielegalną imigracją i wzmacnianie poczucia zagrożenia” – podkreśla na łamach naszego portalu ekspert, którego zdaniem nie można wykluczyć, że podważana też będzie uczciwość procesu wyborczego.

O świadomości istnienia tego problemu informowało ostatnio FBI. Podczas konferencji odbywającej się na Uniwersytecie Fordham, dyrektor FBI Chris Wray zapewniał jednak, że Amerykanie powinni ufać w system wyborczy, a Federalne Biuro Śledcze jest w stanie odeprzeć ataki, które mogłyby temu systemowi zagrozić. Kto miałby za nimi stać? Głównymi zainteresowanymi mają być Rosja i Chiny.

Czytaj też

Ingerencja zewnętrznych aktorów

W jaki sposób wspomniane państwa mogą próbować ingerować w amerykańskie wybory prezydenckie? „Niekoniecznie starając się wpłynąć na wybór konkretnego kandydata, ale raczej starając się pogłębiać społeczne podziały i zdestabilizować amerykańskie państwo” – mówi nam Andrzej Kohut, zaznaczając, że Amerykanie są lepiej przygotowani do tego rodzaju działań niż jeszcze w 2016 roku.

„Poprzednie wybory prezydenckie z 2020 roku nie przyniosły już tak alarmujących doniesień o możliwym wpływie państw trzecich na rezultat wyborów (…)” – dodaje.

Czytaj też

Problem AI

Przewidując scenariusze rozwoju tegorocznej kampanii, można już teraz stwierdzić, że istnieje czynnik, który uczyni ją na swój sposób wyjątkową. Mianowicie chodzi tu o sztuczną inteligencję. Zdaniem wspomnianego już w tym tekście dyrektora FBI, Chiny już teraz wykorzystują AI do ingerowania w amerykańskie wybory.  

Chiny mają większy program hakerski niż wszystkie inne duże kraje razem wzięte. To one ukradły najwięcej danych osobowych i korporacyjnych Amerykanów” – powiedział, zwracając uwagę na potrzebę ochrony amerykańskiej własności intelektualnej.

„Wszyscy korzystają z amerykańskich, najlepszych na świecie modeli AI. Musimy chronić przewagi konkurencyjnej naszego narodu. FBI powinno odegrać rolę w tym, aby Chiny nie dogoniły USA w tym wyścigu” – powiedział Wray.

Biorąc pod uwagę rozwój technologii deepfake nie ulega wątpliwości, że na ten problem trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę.

Pewną świadomość problemu przejawia Meta, która podjęła działania zaradcze. Mowa o oznaczaniu reklam politycznych stworzonych przez AI. Takich działań musi być jednak więcej i muszą być podejmowane przez szereg instytucji i korporacji. Bez tego trudno spodziewać się, żeby demokracja - nie tylko ta amerykańska - szła w dobrym kierunku.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Komentarze

    Reklama