- WIADOMOŚCI
- OPINIA
Strategia bez produktu to tylko dokument. Polska potrzebuje chipa, nie kolejnej polityki.
Polska po raz pierwszy próbuje kompleksowo opisać swoją politykę wobec sektora półprzewodników. To dobry i potrzebny krok, ale sam ekosystem nie wystarczy. Jeśli nowa strategia ma być czymś więcej niż kolejnym dokumentem administracji, musi odpowiedzieć na pytania: jaki konkretny polski produkt półprzewodnikowy ma dzięki niej powstać, kto go kupi i kiedy trafi na rynek?
Autor. Canva
Polski rząd pracuje nad przyjęciem polityki publicznej pod nazwą „Polska w grze o przyszłość – polityka dla sektora półprzewodników 2026+”. To pierwszy tego rodzaju kompleksowy plan dla branży w historii polskiej administracji.
Zanim jednak branża IT odetchnie z ulgą, warto zadać jedno fundamentalne pytanie. Czy ta polityka doprowadzi do powstania polskiego produktu półprzewodnikowego – czy jedynie do kolejnej, starannie napisanej strategii, która skończy życie w archiwum? Odpowiedź na to pytanie zależy od tego czy potrafimy myśleć o półprzewodnikach w kategoriach produktu, a nie jedynie ekosystemu.
Warto o tym mówić kiedy toczą się prace nad przyjęciem polityki dla tego sektora. Polskie Towarzystwo Informatyki przekazało swoje stanowisko w ramach konsultacji publicznych zakończonych 2 kwietnia br. Teraz dokument trafi pod obrady Rady Ministrów.
Ekosystem bez produktu to infrastruktura dla innych
Projekt polityki 2026+ buduje ekosystem. Przewiduje linie pilotażowe, centra kompetencji, współpracę z europejskimi partnerami, przyciąganie inwestorów zagranicznych, kształcenie kadr. To wszystko jest potrzebne. Ale ekosystem bez produktu końcowego jest jak port bez statków – infrastruktura, która służy innym.
Doświadczenie ostatnich dekad w polskiej gospodarce technologicznej jest w tej kwestii jednoznaczne. Polska zbudowała kompetentne kadry informatyczne, które zasilają centra R&D globalnych korporacji. Mamy infrastrukturę dydaktyczną, której absolwenci pracują dla firm z USA, Niemiec i Izraela. Zbudowaliśmy sieć jednostek badawczych, których publikacje są cytowane na świecie.
I nie mamy ani jednej globalnej firmy technologicznej opartej na własnym produkcie.
W obszarze półprzewodników ryzyko powtórzenia tego schematu jest bardzo realne. Polityka 2026+ może stworzyć doskonałe warunki dla zagranicznych firm, które ulokują w Polsce część łańcucha wartości – testowanie, pakowanie, projektowanie komponentów na zlecenie – i równocześnie nie doprowadzić do powstania żadnego polskiego produktu z własnym IP, własną marką i własnym rynkiem.
Taka jest niestety diagnoza strukturalnego problemu polskiej polityki przemysłowej, w której skupiając się na warunkach, zapominamy o celu.
Produkt wymaga klienta. Klient wymaga decyzji
Największą barierą dla polskiego sektora półprzewodnikowego nie jest brak technologii lub kadr, lecz brak pierwszego klienta, który odbierze pierwsze zamówienie.
Firmy z sektora półprzewodników – szczególnie małe i średnie, które mają realną szansę stać się polskimi liderami w niszowych obszarach – nie potrzebują w pierwszej kolejności dotacji na badania. To co jest im realnie niezbędne to pewność, że jeśli zainwestują w opracowanie produktu, będzie ktoś, kto go kupi. Do branży z tak wysokimi barierami wejścia i długimi cyklami certyfikacyjnymi bez tej pewności nie wejdzie żaden prywatny inwestor, pomijając, że banki odmówią kredytu. To jest luka, której żaden ekosystem sam z siebie nie wypełni. Może ją wypełnić tylko świadoma decyzja po stronie publicznego zamawiającego.
Spośród licznych uwag zgłoszonych do dokumentu podczas konsultacji publicznych uwagę zwraca uwagę jeden konkretny postulat. Przykład jest zatem bliżej, niż się wydaje.
10 milionów chipów rocznie, ale nikt ich w Polsce nie produkuje
Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych kupuje co roku około 10 milionów mikroprocesorów przeznaczonych do dokumentów identyfikacyjnych, tj. dowody osobiste i paszporty biometryczne. Układy te muszą i spełniają rygorystyczne normy ISO i ICAO, przechodzą wielostopniową certyfikację bezpieczeństwa i muszą być dostarczane w stabilnych wolumenach przez wiele lat.
Wszystkie pochodzą z importu.
To nie jest przypadek ani zaniedbanie. To efekt braku dostawcy krajowego, który podjąłby ryzyko opracowania takiego układu bez gwarancji popytu. Tu powstaje błędne koło – bez gwarancji popytu nikt nie zainwestuje w produkt, a bez produktu gwarancja popytu nigdy nie zostanie udzielona.
Dokładnie tę lukę wypełnia mechanizm zamówień przedkomercyjnych – PCP (ang. Pre-commercial Procurement). Państwowy zamawiający definiuje potrzebę funkcjonalną, finansuje konkurencyjne prace badawczo-rozwojowe prowadzone równolegle przez kilka firm, a następnie zobowiązuje się do zakupu pierwszej serii produktów od najlepszego dostawcy. Własność intelektualna zostaje przy firmie. Zamawiający otrzymuje licencję użytkową i – co ważniejsze – produkt spełniający jego wymagania.
W przypadku PWPW oznaczałoby to kontrakt na opracowanie polskiego układu do dokumentów biometrycznych z gwarantowanym wolumenem pierwszych dostaw. Dla firmy, która wygra taki kontrakt, oznaczałoby to coś bezcennego, bo pierwszą referencję rynkową, certyfikowany produkt i stabilnego klienta publicznego, który pozwoli sfinansować dalszy rozwój i wejście na rynki eksportowe.
Identyczny mechanizm stosują od lat Holandia, Belgia, Finlandia i Litwa. Ta ostatnia stworzyła dedykowany program krajowy iBuy, który pomaga zamawiającym publicznym przeprowadzać postępowania PCP krok po kroku.
Polska ma podstawę prawną do stosowania PCP od ponad dekady. NCBR jako pierwsza polska instytucja wdrożyła ten mechanizm i udowodniła, że działa. Skala jego stosowania pozostaje jednak marginalna. W polityce 2026+ PCP pojawia się jako jedno z wielu narzędzi, bez wskazania konkretnych zamawiających, konkretnych przypadków użycia ani harmonogramu wdrożenia.
Produkt to nie tylko chip. To decyzja o suwerenności
Dyskusja o polskim sektorze półprzewodników zbyt łatwo wpada w dwie skrajne pułapki. Pierwsza to ambicja: Polska zbuduje własne foundry, własne procesory na poziomie TSMC, własną odpowiedź na europejski akt w sprawie chipów (European Chips Act). Druga pułapka to defetyzm: nie mamy kadr, nie mamy kapitału, nie mamy energii, nie mamy szans – lepiej zostać podwykonawcą i nie ryzykować.
Obie postawy omijają realistyczną ścieżkę środkową, która jest dostępna i która nie wymaga ani dziesiątek miliardów euro, ani rezygnacji z ambicji.
Ta ścieżka zaczyna się od produktu niszowego – układu do dokumentów biometrycznych, detektora podczerwieni dla obronności, zintegrowanego układu fotoniki dla telekomunikacji – który Polska jest w stanie opracować i wyprodukować w perspektywie pięciu lat, opierając się na istniejących kompetencjach w Vigo Photonics, TopGaN, ChipCraft, IMiF Łukasiewicz i CEZAMAT.
Każdy taki produkt, który trafi na rynek z polskim IP, jest czymś więcej niż pozycją w statystykach PKB. Jest dowodem, że model działa. Jest referencją dla kolejnych inwestorów. Jest argumentem w rozmowie o bezpieczeństwie dostaw z partnerami europejskimi i NATO. I jest – co w długim horyzoncie najważniejsze – krokiem wyjścia z modelu, w którym Polska jest montownią i centrum kosztów dla cudzych produktów.
Czego brakuje w dokumencie?
Polityka dla polskiego sektora półprzewodników 2026+ jest dokumentem napisanym z myślą o ekosystemie. Brakuje w niej myślenia o produkcie. Mianowicie, które konkretne produkty chcemy mieć na rynku za pięć lat, kto ma być ich pierwszym odbiorcą i jaki mechanizm finansowania pokryje lukę między laboratorium a pierwszą serią produkcyjną.
Zanim polityka 2026+ trafi pod głosowanie Rady Ministrów, warto zadać autorom trzy pytania: który polski produkt półprzewodnikowy ma trafić na rynek jako pierwszy i kiedy? Który zamawiający publiczny zobowiązuje się być jego pierwszym klientem? I jakim mechanizmem – PCP, zamówieniem publicznym, kontraktem obronnym – zostanie sfinansowane przejście od prototypu do produktu?




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Krajowy system e-Faktur - co musisz wiedzieć o KSEF?
Materiał sponsorowany