Cyberbezpieczeństwo

Rosyjska wojna (dez)informacyjna. Ekspert: Celem Rosjan jest stymulowanie paniki w Polsce [WYWIAD]

Fot. Eugene Tkachenko/ Unsplash/ Domena publiczna

„Wydaje się, że w efekcie działań Rosjan, Polacy coraz częściej zaczynają obawiać się zaistnienia rosyjskiego ataku na Polskę. Stymulowanie paniki w naszym społeczeństwie poprzez eksponowanie >>zbliżającego się<< widma wojny, to kluczowy cel Rosjan na naszym kierunku. Zgodnie z ich zamierzeniem, Polacy mają wystąpić przeciwko udzielaniu pomocy Ukrainie, ale również przeciwko obecności wojsk USA w Polsce” - mówi w rozmowie z CyberDefence24.pl Michał Marek, ekspert ds. dezinformacji dotyczącej Ukrainy.

Nikola Bochyńska, CyberDefence24.pl: Od kilku lat obserwuje pan narracje dezinformacyjne Rosji dotyczące Ukrainy. Czy od początku inwazji coś się zmieniło pod tym względem, czy zakres tematyczny skupia się właściwie na tych samych kontekstach historycznych, społecznych, ekonomicznych?

Michał Marek, założyciel Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, ekspert z zakresu bezpieczeństwa informacyjnego specjalizujący się m.in. w dezinformacji dotyczącej Ukrainy: Strona rosyjska koncentruje się na rozwoju podstawowych narracji, które pojawiały się już od przełomu 2013/2014 roku. Zasadnicze kierunki przejawiające się od lat, są obecnie aktualizowane odnosząc się do bieżących wydarzeń.

Warto podkreślić, że podstawowym mitem eksponowanym obecnie przez Rosjan jest kwestia rzekomego panowania na Ukrainie „neonazistowskiego/nacjonalistycznego” reżimu – wątek ten aktywnie był lobbowany już na początku 2014 roku. Podobnie odświeżono narracje o wspieraniu Ukrainy przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego, o Ukrainie jako marionetce USA, czy o Polsce jako sile starającej się przejąć kontrolę nad Galicją i Wołyniem. To jedynie mała cząstka narracji, które były i nadal są kolportowane przez rosyjskie ośrodki propagandowe oddziałujące zarówno na Rosjan jak i Ukraińców czy Zachodnie społeczeństwa po 2014 roku.

Czytaj też

Jak oceniłby pan skuteczność rosyjskich działań w wojnie informacyjnej?

Rosyjskie ośrodki propagandowe prowadzą skuteczne działania na kierunku wewnętrznym. Kremlowi udaje się wpajać obywatelom Federacji Rosyjskiej zafałszowaną wizję rzeczywistości. Dzięki działaniom aparatu propagandowego, które miały miejsce w przeciągu ostatnich lat, Rosjanie traktują obecny przekaz jako „logiczny” i „autentyczny”. Po wielu latach znajdowania się w niemalże „zaizolowanej” infosferze są oni podatni nawet na wyjątkowo prymitywne przekazy.

Na kierunku zewnętrznym – szczególnie zachodnim, Rosjanie ponoszą porażkę. Dostrzegalne jest jednak coraz większe zaangażowanie na tym froncie wojny informacyjnej. Wydaje się, że Rosjanie osiągają pewne sukcesy na kierunku polskim. Wydaje się, że w efekcie działań Rosjan, Polacy coraz częściej zaczynają obawiać się zaistnienia rosyjskiego ataku na Polskę. Stymulowanie paniki w naszym społeczeństwie poprzez eksponowanie „zbliżającego się” widma wojny, to kluczowy cel Rosjan na naszym kierunku. Zgodnie z zamierzeniem Rosjan, Polacy mają wystąpić przeciwko udzielaniu pomocy Ukrainie, ale również przeciwko obecności wojsk USA w Polsce. Kreml dąży do zdestabilizowania sytuacji społeczno-politycznej w naszym kraju – wywołania protestów, kryzysu gospodarczego spowodowanego paniką. Na kierunku ukraińskim Rosjanie ponoszą klęskę. Ich przekazy nie wywołują paniki w Ukrainie – rosyjskie narracje są dla Ukraińców „nieautentyczne”. Sam fakt utrzymywania frontu przez Siły Zbrojne Ukrainy przez miesiąc zdekonstruował rosyjskie mity.

Czytaj też

Wojna informacyjna prowadzona przez Rosję nie wybuchła w dniu inwazji na Ukrainę. Jak można określić jej aktualny przebieg? Czy działania ze strony Kremla w ostatnim czasie przybrały na sile?

Rosyjska wojna informacyjna toczona przeciwko państwom Europy prowadzona jest przynajmniej od 2014 roku. W sposób wyjątkowo odczuwalny dla Polski przejawiła się w 2021 (kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej).

Jeśli chodzi o działania Rosjan kierowane przeciwko Ukrainie, tutaj dochodziło do różnej intensyfikacji zależnie od wydarzeń międzynarodowych oraz sytuacji wewnętrznej w Rosji i na Ukrainie (aktywizowano działania m.in. w kontekście ukraińskich oraz rosyjskich wyborów prezydenckich). W odniesieniu do kierunków zewnętrznych, obecnie dochodzi do nasilania się działań.

Wiemy, że narracje dezinformacyjne w ostatnich dwóch latach skupiały się także wokół tematów związanych ze szczepieniami i pandemią, teraz rosyjskie trolle zmieniły front na ten związany z wojną. Czy pojawiły się nowe wątki, które w jakiś sposób Pana zdziwiły, zszokowały?

Strona rosyjska nie wprowadziła w ostatnich miesiącach żadnej narracji, którą można by uznać za całkowicie nową i zaskakującą. Zaskoczeniem było jedynie to, że Rosjanie nie pokusili się o budowę rozbudowanej i chociaż umiarkowanie wiarygodnej narracji „tłumaczącej” Zachodowi potrzebę uderzenia na Ukrainę. Tutaj zdecydowali się na przekaz całkowicie prymitywny i absolutnie niewiarygodny – kwestia walki z „nazistami” i „ekspansją NATO”. Te narracje są jednak wystarczająco wiarygodne dla Rosjan. To świadczy o tym, że Kreml skoncentrował się na działaniach informacyjnych kierowanych na rynek wewnętrzny. Działania na kierunku zewnętrznym dopiero nabierają rozpędu. Obserwowane jest natomiast zaangażowanie środowisk oraz kont kolportujących treści antyszczepionkowe w działania deprecjonujące obraz Ukrainy i NATO.

Nie jest to zaskakująca tendencja – od dawna podkreślałem, że konta i środowiska zaangażowane w podważanie sensu szczepień oraz siejące teorie spiskowe w poważnym stopniu zaangażowane są w kolportowanie treści zbieżnych z rosyjską propagandą. Rosjanie wprowadzają do danych środowisk (np. grup działających w sieciach społecznościowych) swoje przekazy, które trafiają na podatny grunt.

Jakie znaczenie w porównaniu do działań konwencjonalnych oraz w cyberprzestrzeni ma pana zdaniem wojna informacyjna w kontekście inwazji na Ukrainę?

Wojna informacyjna to pojęcie bardzo szerokie. Skupmy się jednak na pojęciu działań informacyjnych – aspekt dezinformacyjny i propagandowy. Wojna w Ukrainie pokazuje, że jest to kwestia niezwykle ważna. Sukcesy Ukraińców w tego rodzaju działaniach polegają na utrzymywaniu wysokich morali społeczeństwa – to m.in. dzięki działaniom informacyjnym z tego zakresu Ukraińcy nadal gotowi są do długotrwałego i skutecznego stawiania oporu.

Dzięki takim samym działaniom prowadzonym przez Rosjan, Kremlowi udało się zmarginalizować i odpowiednio ukierunkować (z własnej perspektywy) niezadowolenie społeczne wywołane wojną. Rosjanie starają się przy tym obniżać morale Ukraińców oraz stymulować panikę m.in. przez działania dezinformacyjne – obecnie jednak widać, że operacje te nie przyniosły efektu.

Niestety Rosjanie coraz aktywniej prowadzą podobne działania na kierunku polskim – stymulowanie paniki, tworzenie warunków uległości, próba wstrzymania pomocy udzielanej przez Polskę Ukrainie. Zaryzykowałbym tezę, że w warunkach obecnej wojny, komponent informacyjny nabrał większego znaczenia niż komponent cybernetyczny (choć oba są oczywiście ważne i wzajemnie się wspierają).

Jakie działania jako Polska moglibyśmy podjąć, a czego zabrakło do tej pory, aby skutecznie walczyć i ochronić się przed rosyjską propagandą?

Zabrakło systematycznych działań z zakresu edukacji. Kampanii społecznych codziennie informujących Polaków o tym, że wojna informacyjna trwa – że jesteśmy bombardowani treściami dezinformacyjnymi i musimy nauczyć się traktować z dystansem informacje pojawiające się chociażby w sieciach społecznościowych. Nadal nie jesteśmy odporni na dezinformację, a przeciętny Kowalski woli wierzyć w teorie spiskowe, niż zdroworozsądkowo ocenić sytuację.

Polacy nadal nie mają zaufania do państwa, ani do mediów – w tej przestrzeni nie zostało nic naprawione. Nadal wielu z nas w większym stopniu wierzy komentarzom „internetowych oszustów”, którzy kreując się na „niezależnych blogerów”, „ekspertów od wszystkiego”, budujących swoją pozycję w sieci poprzez popularyzacje treści kontrowersyjnych, niż oficjalnym komunikatom struktur państwowych czy przekazowi mediów klasycznych.

Warto obecnie obserwować działalność ukraińskiej telewizji – to jak budują swoje przekazy, jakie produkują materiały audio-wizualne konsolidujące społeczeństwo jest czymś niesamowitym. Co kilkanaście minut podawane są przekazy na temat wojny informacyjnej – ludzie informowani są o bieżących narracjach propagandowych. Eksponowane są ponadto zwięzłe przekazy na temat tego jak wróg stara się dezinformować, jakie stosuje mechanizmy. Warto również wspomnieć o tym, że pobierając z polskiej telewizji informacje na temat wojny, człowiek popada w marazm. Po przełączeniu się na kanał ukraiński, szczególnie dotyczy to tzw. „maratonu informacyjnego” prowadzonego w ramach połączonych działań kilku ukraińskich kanałów telewizyjnych, już po kilku minutach odbiorca zaczyna wierzyć w zwycięstwo – eksponowane są m.in. wątki pozytywne, pozwalające obywatelom na normalne funkcjonowanie w dobie wojny, poprawiające zdrowie psychiczne. Warto poddać analizie te działania.

Jakich narracji dezinformacyjnych możemy się spodziewać w kolejnych miesiącach?

Na kierunku polskim będą one dotyczyć stymulowania w naszym społeczeństwie niechęci wobec Ukraińców, niechęci wobec armii amerykańskiej oraz krytyki względem „rusofobicznej” (antyrosyjskiej i proukraińskiej) polityki rządu RP. Rosjanie nadal będą kreować Ukrainę na stronę winną wojnie, a Polskę na kraj, który dąży do wciągnięcia NATO do wojny. Będą pojawiać się kolejne prymitywne teorie spiskowe – o Ukrainie jako źródle Covid czy o Ukraińcach jako źródłach chorób zagrażających ludności polskiej.

Na co zwróciłby pan uwagę przy korzystaniu z mediów społecznościowych? Na jakie fałszywe informacje powinni być szczególnie wyczuleni Polacy?

Z dystansem należy traktować wszystkie przekazy oddziałujące w sposób silny na emocje odbiorcy. Należy z dystansem przyjmować przekazy o planach Rosji dotyczących ataku na Polskę, doniesieniach o prowokacjach na granicy polsko-rosyjskiej czy polsko-białoruskiej. Należy być przygotowanym, że pojawi się wiele dezinformacyjnych przekazów na temat „szkodliwych skutków” przynależności Polski do NATO. Rosjanie będą chcieli wywołać w nas niechęć do Ukraińców, niechęć do inicjatyw wspierających Ukrainę (np. przekazanie sprzętu wojskowego). Kreml będzie dążył ponadto do wywołania w Polsce protestów przeciwko obecności wojsk NATO na obszarze RP.

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj też

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze (1)

  1. neon

    Polska i kraje nadbałtyckie powinna mieć rakiety balistyczne dalekiego zasięgu uzbrojone w głowice atomowe. Takie uzbrojenie oznaczałoby ogromne koszty dla Rosji w razie ataku na PL. Póki co ruskie siedzą sobie dość. daleko od potencjalnych strefy działań wojennych i nie ponoszą na swoim terytorium żadnych konekwencji ataku na inne kraje na.

Czytaj także