Cyberbezpieczeństwo

#CyberMagazyn: Chińska i rosyjska machina propagandowa. Co mówi o wojnie w Ukrainie?

Fot. Kremlin.ru/ Wikimedia Commons/ CC BY 4.0

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę przez polskie i zagraniczne media przelała się fala spekulacji związanych z potencjalną rolą Chin w tej wojnie. Wiele głosów coraz częściej wskazuje na rzekomo zmieniające się stanowisku Pekinu, dla którego decyzje Kremla są ponoć coraz większym ciężarem.

Według części obserwatorów miałoby to poskutkować przewartościowaniem polityki Chin wobec Rosji, która dotychczas opierała się na cichym przyzwoleniu na rosyjską inwazję w imię „asymetrycznego sojuszu” czy „małżeństwa z rozsądku”. Jako dowody przytaczane są słowa chińskich dyplomatów, którzy przekonują, że „Chiny od zawsze sprzeciwiają się wojnie, a wspierają pokój” oraz „dialog i rozwiązywanie konfliktów w drodze negocjacji”. Mówi się również o pewnej zmianie w rozłożeniu akcentów po stronie chińskiej, które widać np. w coraz częstszym, aczkolwiek dalej wybiórczym, stosowaniu terminu „wojna” (a nie jak wcześniej „specjalna operacja bezpieczeństwa” czy „kryzys”) w odniesieniu do sytuacji w Ukrainie czy pokazywaniu w chińskich mediach ofiar cywilnych i zniszczeń. Czy jednak za tego rodzaju retoryką rzeczywiście stoi głębsze przewartościowanie chińskiego stanowiska wobec rosyjskich działań?

Czytaj też

Chińska propaganda trzyma się mocno

Wypowiedzi chińskich oficjeli nie należy czytać w oderwaniu od realiów chińskiej polityki zagranicznej i związanej z nią propagandy. Co do zasady, pomimo pewnych drobnych korekt, stanowisko Pekinu od początku wojny pozostaje nienaruszone. Chiny jako najważniejszy podmiot współodpowiedzialny za jej wybuch uznają Stany Zjednoczone, które miały „sprowokować” Rosję do ataku na Ukrainę, rozszerzając NATO o państwa Europy Środkowo-Wschodniej.

Obawy natury bezpieczeństwa Moskwy, Pekin uznaje za „uprawnione”, a historyczne relacje łączące Ukraińców z Rosjanami za „skomplikowane”. Nieustannie pojawiającym się elementem są również nawoływania do porzucenia „zimnowojennej mentalności”, która według Chin jest jednym z czynników, który doprowadził do obecnej wojny. Sama „zimnowojenna mentalność” jest natomiast definiowana przez Pekin jako wszelkie próby międzynarodowego sprzeciwu wobec norm i wartości promowanych przez państwa autorytarne z Rosją i Chinami na czele, zarówno w wymiarze dyplomatycznym, jak i w polityce gospodarczej (m.in. w kontekście wojen handlowych czy sankcji) czy w wymiarze normatywnym (np. w odniesieniu do oskarżeń o łamanie praw człowieka). Chociaż Chiny zwracają uwagę na cierpienia cywili i przestrzegają przed katastrofą humanitarną, jednocześnie nie potępiają w żaden sposób państwa odpowiedzialnego za tę tragedię, czyli Rosji, a wręcz dają przyzwolenie na jej działania, koncentrując się na wątkach istotnych z perspektywy interesów Pekinu w tym konflikcie.

Dla Chin głównym punktem odniesienia w obecnej sytuacji są w dalszym ciągu Stany Zjednoczone, co dobitnie pokazuje optykę Pekinu. Elity KPCh z Xi Jinpingiem na czele, postrzegają wojnę w Ukrainie jako odzwierciedlenie systemowych zmian zachodzących w przestrzeni międzynarodowej.

Chińską i rosyjską machinę propagandową łączy (a przynajmniej łączyło do wybuchu wojny) przekonanie, że szeroko pojęty świat zachodni jest słaby i niezdolny do zjednoczenia w obliczu poważniejszego konfliktu zbrojnego sprowokowanego przez Rosję czy Chiny. Wielu spekuluje, czy i w jakiej formie podczas spotkania Xi z Putinem w dniu rozpoczęcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie 4 lutego br. liderzy koordynowali swoje stanowiska wobec Ukrainy. W obliczu braku jednoznacznych dowodów można podejrzewać, że jeśli do takiej komunikacji doszło, to Rosja przedstawiła Chinom scenariusz ekspresowej inwazji i „wyzwolenia” Ukrainy. Być może na taki właśnie scenariusz zgodził się Pekin.

Czytaj też

Jak wiemy, scenariusz ten się nie sprawdził, natomiast sam fakt przedłużającego się konfliktu nie jest wystarczającym powodem, żeby Chiny całkowicie zrewidowały swoje stanowisko. Podczas wspomnianego szczytu Xi-Putin opublikowano wspólny rosyjsko-chiński komunikat, który można odczytać jako deklarację niepisanego sojuszu w dążeniu do rekonstrukcji ładu międzynarodowego. Dokument nakreśla wizję świata, w którym dojdzie do „redystrybucji siły” na rzecz Rosji i Chin, a oba państwa wykorzystają tę okazję, aby zbudować alternatywne do zachodnich instytucje odzwierciedlające „prawdziwie demokratyczne wartości”. Oba państwa deklarują również gotowość do współpracy na rzecz walki z „wszelkimi próbami wywierania na nie wpływu przez zewnętrzne siły”, m.in. pod postacią „kolorowych rewolucji” czy rozszerzania NATO. W tej płaszczyźnie widać, że rywalizacja ze światem zachodnim w sferze tworzenia norm, standardów i wartości jest jednym z kluczowych elementów, które zbliżają obecnie Moskwę i Pekin. Kierunek rozwoju wojny w Ukrainie nie wydaje się więc wystarczającym powodem, aby Chiny miały rezygnować z bliskich relacji z właściwie jedynym partnerem, który w globalnym wymiarze ma podobne ambicje, pewien potencjał i daleko zbieżne interesy.

Biorąc pod uwagę kwestie opisane powyżej, sygnały dyplomatyczne płynące z Chin są niestety często nadinterpretowane w polskich i zagranicznych mediach. Rozumiane w szerszym kontekście nie stanowią odstępstw od oficjalnej linii Pekinu, a jedynie „zasłonę dymną”, zgodną z tzw. „pięcioma zasadami pokojowego współistnienia”, czyli filarami chińskiej polityki zagranicznej ustanowionymi jeszcze za rządów Mao. Jednym z nich jest zasada nieingerencji w sprawy wewnętrzne państw trzecich, której podkreślanie ma podtrzymywać wizerunek Chin jako „pokojowego mocarstwa”. Historia zna oczywiście niejeden przypadek, który tej zasadzie przeczy. Biorąc pod uwagę obecną synergię interesów Moskwy i Pekinu, dopatrywanie się w chińskich komunikatach zbyt wielu przesłanek, świadczących o potencjalnym zaangażowaniu się Chin „po dobrej stronie historii” wydaje się myśleniem życzeniowym.

Jak działa chińska cenzura?

Nadrzędną rolę systemowej rywalizacji widać również w ewolucji przekazu chińskiego aparatu propagandowego. W wymiarze wewnętrznym cenzura usuwa proukraińskie czy prozachodnie głosy, natomiast promowane są te zbieżne z rosyjską narracją. Są one dużo bardziej widoczne, natomiast nie świadczą o całkowitym braku bardziej zniuansowanych opinii. Te są na bieżąco usuwane, jak np. antywojenny list otwarty profesorów prestiżowych chińskich uczelni czy esej wpływowego akademika Hu Weia, w którym nawoływał władze centralne do ponownej oceny ryzyka, związanego z poparciem Moskwy w tym konflikcie. Coraz więcej uwagi chińskie media skupiają również na kwestiach ofiar i cierpienia cywilów. Dzieje się to jednak głównie po to, aby podkreślić humanitarną pomoc Pekinu (o bardzo ograniczonej wartości) w opozycji do uzbrojenia dostarczanego przez Stany Zjednoczone, co ma spotęgować postrzeganie USA jako kraju o „podwójnych standardach”.

Pojawiają się również treści czysto dezinformacyjne. W najbardziej nacjonalistycznych chińskich mediach znalazł się np. nieocenzurowany wątek o rzekomej współpracy między „ukraińskimi neonazistami” a protestującymi przeciw polityce Pekinu w Hongkongu, co miałoby legitymizować poparcie dla „denazyfikacji” Ukrainy w chińskim społeczeństwie. Na samym początku wojny w chińskich mediach społecznościowych pojawiały się również treści oskarżające Polskę o nieotwieranie granic dla uchodźców. W przekazie skierowanym do zewnętrznych odbiorców, dominuje narracja o amerykańsko-ukraińskich laboratoriach na terenie Ukrainy, w których rzekomo pracowano nad bronią biologiczną, w tym nad wirusami. Nawet w realiach wojny Pekin stara się więc wykorzystać sytuację do promowania własnej narracji o pandemii. Wielokrotnie chińskie media powtarzały również nieprawdziwą informację o ucieczce prezydenta Ukrainy do Polski. Co ważne, z racji usunięcia rosyjskich mediów propagandowych (Sputnika i RT) z unijnego rynku, obecnie to chińskie media państwowe stanowią główne źródło jawnie rozpowszechniające prorosyjską dezinformację w Europie. Chodzi tu o podmioty takie jak telewizja CGTN czy Chińskie Radio Międzynarodowe (nadające również po polsku i bardzo aktywne na Facebooku).

Czytaj też

Podsumowując, to, co dla wielu zewnętrznych obserwatorów wydaje się „łagodzeniem stanowiska” jest w rzeczywistości próbą równoważenia interesów Chin w wymiarze międzynarodowym i wzmocnienia legitymizacji wewnętrznej. Pekin ma rosnąca świadomość słabości Rosji i popełnianych przez nią zbrodni wojennych, natomiast dalej chce budować z nią długofalowo świat oparty na zasadach wspierających funkcjonowanie państw autorytarnych. Jest to niedobra wiadomość dla krajów takich jak Ukraina czy Polska, ponieważ - w logice Pekinu - ze względu na swoją wielkość, położenie geograficzne i przynależność do określonych instytucji (jak UE czy NATO) nie mają one własnej podmiotowości, a ich dążenia stanowią jedynie wypadkową interesów silniejszych graczy. Jak zauważył Filip Šebok, analityk ds. Chin w czeskim think tanku AMO, przed wojną wiarę części decydentów w naszym regionie w rzekomo apolityczny charakter współpracy gospodarczej z Chinami można było jakoś usprawiedliwić. Obecnie jednak synergia stanowisk Rosji i Pekinu oraz wynikające z niej zagrożenia natury egzystencjalnej udowadniają, że współpraca strategiczna państw Europy Środkowo-Wschodniej z Chinami po wojnie powinna pozostać mrzonką.

Autorka: Alicja Bachulska

Alicja Bachulska jest analityczką ds. Chin na Polskę w projekcie MapInfluenCE oraz członkinią China Observers in Central and Eastern Europe (CHOICE). Pracuje również w Ośrodku Badań Azji Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, gdzie zajmuje się polityką Chin. Alicja jest doktorantką w Szkole Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk. Wcześniej ukończyła studia na londyńskiej School of Oriental and African Studies (SOAS), gdzie otrzymała dyplom licencjacki z języka chińskiego i studiów nad rozwojem (BA Chinese and Development Studies). Program magisterski ukończyła w Chinach, gdzie na Fudan University studiowała chińską politykę i dyplomację. Doświadczenie zawodowe zbierała m.in. na praktykach w Konsulacie Generalnym RP w Szanghaju. Publikuje w międzynarodowych mediach, jak np. The Diplomat, East Asia Forum czy Echowall. Do jej głównych zainteresowań badawczych można zaliczyć politykę zagraniczną Chin, chińskie wpływy w Europie Środkowo-Wschodniej oraz politykę pamięci w ChRL. Można znaleźć ją na Twitterze na profilu @a_bachulska.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także