Biznes i Finanse

Huawei walczy o pozostanie „w grze” na rynku UE. Polska i Rumunia oskarżone o faworyzowanie USA

Fot. Choo Yut Shing/Flickr/CC BY-NC-SA 2.0
Fot. Choo Yut Shing/Flickr/CC BY-NC-SA 2.0

Polska oraz Rumunia kierują się stronniczymi kryteriami w sprawie wykluczenia dostawców w obszarze 5G, w tym czynnikiem położenia geograficznego – uważa Huawei, który skierował oskarżenia pod adresem Warszawy do Komisji Europejskiej. Zdaniem koncernu oba kraje „faworyzują priorytety bezpieczeństwa narodowego USA nad politykę UE”. Czy działania firmy są przejawem walki o pozostanie „w grze” o europejski rynek, gdzie coraz więcej państw decyduje się na rezygnację z chińskich rozwiązań w budowie 5G?

W specjalnym piśmie wysłanym we wrześniu do wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Margrethe Vestager Huawei odniosło się do polityki Polski oraz Rumunii dotyczącej sieci 5G wskazując, że państwa te mają na celu wykluczenie chińskiego koncernu, bazując na nieobiektywnych przesłankach.

Zarówno Warszawa jak i Bukareszt podpisały porozumienie ws. bezpieczeństwa 5G z Waszyngtonem (Memorandum of understanding on 5G security – MoU), którego założeniem jest „wykluczenie dostawców na podstawie stronniczych i niejednoznacznych kryteriów (…) ze względu na ich pochodzenie geograficzne” – czytamy w piśmie wysłanym do Margrethe Vestager.

Jak podkreśla chiński gigant, oba kraje zaproponowały system wstępnej autoryzacji dla dostawców sprzętu 5G na warunkach, które są zgodne z założeniami zawartymi w MoU, a więc spełniają założenia amerykańskiej polityki. Jednak władze Huawei wskazują, że Polski „projekt” idzie jeszcze dalej i obejmuje również restrykcyjne przepisy, odwołujące się do ochrony praw człowieka i danych osobowych. Regulacje te przewidują m.in. obowiązek usunięcia w ciągu 5 lat wszystkich przestarzałych urządzeń 3G i 4G pochodzących od „nieautoryzowanych dostawców”.

Zdaniem Huawei jest to niedopuszczalne, ponieważ wdrożenie tego typu prawa zmniejszy konkurencję, która „zaszkodzi europejskiemu przemysłowi, gospodarce i osłabi odporność cyfrową Europy” – zaznaczył koncern.

Chiński gigant wyjaśnił, że planuje ogromne inwestycje na Starym Kontynencie nie poprzez przejmowanie europejskich startupów, ale budowanie zakładów produkcyjnych i dzięki temu tworzenie nowych miejsc pracy.

„Jesteśmy obecni w Europie od 20 lat. Dzięki tym i innym środkom większość uznałaby nas za firmę europejską. Jednak nasze obecne plany inwestycji europejskich są zagrożone, ponieważ rozwiązania (w obszarze 5G – przyp. red.) państw w tym regionie są oparte na kilku naruszeniach prawa UE” – czytamy w piśmie do Margrethe Vestager. – „Huawei sprzeciwia się projektom legislacyjnym, które są sprzeczne z podstawowymi zasadami Unii”.

Zdaniem chińskiego giganta Polska oraz Rumunia naruszyły wiele fundamentalnych zasada obowiązujących w UE. Po pierwsze, doszło do złamania art. 4 Traktatu o funkcjonowaniu UE (TFUE), który mówi o obowiązku lojalnej współpracy. Według Huawei wdrożenie w życie zapisów MoU oraz krajowych projektów dyskryminujących firmy z Państwa Środka będzie oznaczać, że Warszawa oraz Bukareszt faworyzują stanowisko Stanów Zjednoczonych nad polityką Unii Europejskiej.

Huawei mówi również o naruszeniu zasady wspólnotowej dotyczącej 5G, która odwołuje się do koordynacji działań między państwami członkowskimi w zakresie bezpieczeństwa innowacyjnej sieci. Zgodnie z tym założeniem środki przyjmowane przez rządy muszą być proporcjonalne do ryzyka i nie mogą być stronnicze. W przypadku Polski i Rumunii te warunki nie są spełnione.

Ponadto chiński gigant wskazuje na złamanie zasady pewności i przewidywalności prawa. „Przepisy prawne muszą być jasne i precyzyjne, a stosowanie tych regulacji musi być przewidywalne dla zainteresowanych przedsiębiorstw” – podkreślił koncern. – „Ustawodawstwo musi umożliwiać zainteresowanym stronom dokładne poznanie zakresu obowiązków, które są na nich nakładane”.

Według Huawei Polska oraz Rumunia stworzyły także „specjalne prawa na korzyść określonych dostawców”, co pozbawia również inne państwa zysku płynącego ze zwiększonej konkurencji na rynku. Równie ważne jest naruszenie kilku zasad i polityk regulujących udostępnianie sieci oraz usług łączności elektronicznej. Obejmuje to w szczególności złamanie postanowień dotyczących m.in. swobody świadczenia sieci i usług oraz prawa do skutecznego odwołania się od decyzji wpływających na działalność operatorów.

Koncern podkreślił również naruszenie zasady niedyskryminacji i proporcjonalności poprzez przyjęcie przepisów wykluczających dostawców ze względu na ich pochodzenie geograficzne, co łamie prawo nie tylko UE, ale także założenia Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organization – WTO). Ten argument wielokrotnie pojawia się w piśmie skierowanym do wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej. Do tego dochodzi – zdaniem Huawei – złamanie reguł swobodnego przepływu towarów (ponieważ koncern jest dostawcą mającym siedzibę w UE) oraz prawa własności (w wyniku obowiązku usunięcia starszego sprzętu 3G i 4G).

Równocześnie władze firmy wyraziły zrozumienie dla obaw związanych z bezpieczeństwem 5G i chęcią wprowadzenia jak najlepszych mechanizmów ochrony. Huawei jednak przestrzega przed wprowadzeniem „najsurowszych norm”, ponieważ może to zagrażać swobodom rynkowym oraz naruszać obowiązujące prawo i zasady.

Polska „przeszkodą” w budowie suwerenność technologicznej Europy?

Unia Europejska chce w ramach wspólnoty realizować założenia suwerenności technologicznej. To koncepcja mówiąca, że Europa powinna być autonomiczna w sektorze cyfrowym i nie powinna polegać na zagranicznych koncernach lub państwach. W związku z tym organy ustawodawcze UE muszą balansować między dwoma rozwiązaniami: zmniejszeniem zależności kontynentu od zewnętrznych aktorów (takich jak Huawei) oraz unikaniem dyskryminujących zakazów nakładanych na firmy, które naruszałyby unijną i międzynarodową politykę otwartego rynku.

W tym kontekście Polska została przedstawiona przez Huawei jako państwo, które narusza fundamentalne zasady UE, zwłaszcza w kontekście niedyskryminacji, będącej jednym z dwóch filarów budowania europejskiej suwerenności technologicznej. Jako państwo członkowskie musi spełniać wymogi stawiane przez wspólnotę i przestrzegać obowiązującego prawa, które ma pierwszeństwo przed prawem krajowym.

Warszawa powinna brać pod uwagę, że jest członkiem UE i z tego względu obowiązuje ją zasada przestrzegania unijnych regulacji. Wynika to nie tylko z powszechnie obowiązujących reguł, ale także prawa pierwotnego, w tym traktatowego, które jest wiążące dla państw wspólnoty. Oczywiście Stany Zjednoczone są kluczowym sojusznikiem dla Polski i nie należy jednoznacznie przeciwstawiać się silnemu partnerowi. Warto jednak sprawić, aby wprowadzone nad Wisłą rozwiązania uwzględniały interesy państwa, UE oraz były akceptowalne dla USA.

Pismo Huawei uderzające w Polskę i Rumunię nie bez powodu było skierowane do Margrethe Vestager, ponieważ to Komisja Europejska koordynuje wdrażanie nowych zasad bezpieczeństwa 5G w całej Unii Europejskiej. Wspólnotowy organ rzeczywiście nie posiada mocy powstrzymywania państw przed podejmowaniem silnych środków bezpieczeństwa, jednak może interweniować, gdy rządy narzucą prawo telekomunikacyjne, które narusza przepisy unijne.

Huawei walczy, lecz czy wygra?

Chiński koncern odkąd Waszyngton zaczął prowadzić agresywną politykę wobec firm z Państwa Środka próbował bronić się przed „czarnym PR-em” kreowanym przez Biały Dom. Z biegiem czasu Stany Zjednoczone oskarżyły Huawei o współpracę z rządem w Pekinie i wprowadziły regulacje, które zablokowały koncernowi dostęp do amerykańskiego rynku. Co więcej, administracja Donalda Trumpa rozpoczęła kampanię nacisków na sojuszników, aby Ci poszli „tą samą drogą” i wykluczyli Huawei z granic własnych państw.

Na europejskim rynku firma dobrze sobie radziła i miała uregulowane stosunki z państwami. Licząc na stabilne więzi z rządami, koncern miał nadzieję, że uda mu się odeprzeć zarzuty kierowane przez Waszyngton oraz utrzymać swój udział w krajach na Starym Kontynencie. Jednak w ostatnich miesiącach Huawei obserwuje stały wzrost nakładanych ograniczeń – wskazuje Politico.

Francja, Dania, Holandia, Belgia oraz inne państwa podjęły daleko idące kroki, aby zmniejszyć obecność rozwiązań chińskiego koncernu w ramach budowy innowacyjnej sieci 5G. Szwecja wprowadziła nawet pełny zakaz udziału firm z Państwa Środka w całym procesie ze względów bezpieczeństwa.

Huawei jednoznacznie wskazuje, że są to „nadmierne środki” i naruszają one obowiązujące zasady, lecz Komisja Europejska odrzuciła oskarżenia tłumacząc, iż Unia przyjęła obiektywne i oparte na ryzyku podejście do cyberbezpieczeństwa 5G. Na łamach Politico rzecznik KE podkreślił, że państwa członkowskie zobowiązały się do podejmowania „obiektywnych decyzji” oraz „proporcjonalnych środków, które są prawnie uzasadnione”.

Unia umożliwia krajom wdrażanie regulacji na bazie europejskich przepisów dotyczących telekomunikacji, cyberbezpieczeństwa infrastruktury krytycznej oraz systemów certyfikacji. „Środki te są niedyskryminujące w tym sensie, że nie są skierowane do żadnego konkretnego dostawcy ani kraju” – zaznaczył rzecznik unijnego organu.

Państwa członkowskie kierują się w zakresie wdrażania 5G koncepcją usuwania dostawców wysokiego ryzyka. Nie oznacza to jednak, że restrykcyjnymi przepisami objęte są konkretne firmy (np. Huawei) czy państwa (m.in. Chiny). Pomimo tego rządy posiadają prawo decydowania „czy wykluczyć firmy ze swoich rynków ze względów bezpieczeństwa narodowego” – podkreślił rzecznik Komisji Europejskiej dla Politico.

Stanowisko Unii Europejskiej oraz podejście państw członkowskich do chińskich rozwiązań w zakresie innowacyjnych technologii oznacza kolejny krok do upadku wizji Huawei na budowę 5G na Starym Kontynencie?

Państwa kierują się polityką eliminacji „dostawców wysokiego ryzyka” i coraz odważniej wykluczają chińskie koncerny z procesu budowy sieci piątej generacji. Oskarżenia rzucane m.in. w stronę Polski wydają się być przejawem ostatniej walki o powstrzymanie negatywnego dla firmy obrotu sprawy. Poprzez śmiałe tezy mówiące, że nad Wisłą oraz w innych państwa „faworyzowane są priorytety bezpieczeństwa narodowego USA nad polityką UE”, Huawei chce wpłynąć na unijne organy i „ugrać” korzystne dla siebie rozwiązania.

Z pewnością sytuacja „podoba się” administracji Donalda Trumpa, której zależy na „wyczyszczeniu” infrastruktury telekomunikacyjnej sojuszników z chińskich rozwiązań. Oczywiście Amerykanie mają swój plan i realizują go krok po kroku, wypierając tym samym wpływy Państwa Środka z kluczowego rynku, jakim jest Europa. Umowy zawierane z partnerami są zasadniczo politycznymi zobowiązaniami do usunięcia dostawców, którzy podlegają naciskom innych państw i w ten sposób stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Stany Zjednoczone porozumienia w tej sprawie podpisały już z Rumunią, Estonią, Łotwą, Czechami, Słowenią oraz Polską. W tym miesiącu udało się również namówić do współpracy kolejne: Słowację, Cypr, Bułgarię, Macedonię Północną oraz Kosowo. Aby nie wywołać żadnych międzynarodowych kontrowersji, wspomniane porozumienia nie dotyczą z nazwy Huaweia ani żadnych innych chińskich firm, lecz nie jest tajemnicą, że są one głównym celem ograniczeń. Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo wielokrotnie wskazywał publicznie, że to Państwo Środka jest źródłem niebezpieczeństwa, a krajowe firmy współpracują z rządem na rzecz realizacji jego polityki.

Całokształt wydarzeń w ostatnim czasie wskazuje, że Huawei zaczyna zauważalnie przegrywać na europejskim rynku, który jest kluczowy z perspektywy dalszego rozwoju i wpływów. Czy chiński gigant posiada w swojej talii karty, które mogę odwrócić cały pracy? A może sprawa jest już w praktyce rozstrzygnięta i marzenia o chińskim 5G w Europie dobiegają końca?

image
Oferta sklepu Defence24.pl

 

Komentarze

    Czytaj także