Biznes i Finanse

Czy Rosja zapewni sobie samowystarczalność technologiczną przy pomocy Chin?

fot. Alejandro Luengo/ Unsplash/ Domena publiczna

Oficjalnie chińskie firmy technologiczne takie jak Xiaomi, Alibaba i Huawei nie komentują swojego stosunku do wojny Rosji z Ukrainą. Ich amerykańscy rywale, tacy jak np. Apple, w tym samym czasie jednak albo wycofują, albo znacząco ograniczają działalność biznesową na rosyjskim rynku. Czy chińskie firmy są dla Rosji jedynym wyjściem, by ograniczyć oddziaływanie sankcji?

Chiny to kraj, który jak dotąd nie potępił oficjalnie inwazji Rosji na Ukrainę i wciąż jak ognia unika użycia tego słowa - jak i mówienia o wojnie. Podobne stanowisko przyjmują chińskie firmy - po tym, jak wiele zachodnich koncernów zdecydowało się opuścić Rosję, mając na względzie przede wszystkim preferencje opinii publicznej.

O tym, czy exodus zachodnich firm z Rosji to rzeczywiste przetasowanie biznesowe, które długo będzie wywierało wpływ na to, jak kształtuje się światowa gospodarka, czy jedynie PR-owa decyzja podyktowana dokładnym przeliczeniem ewentualnych strat wizerunkowych w razie podjęcia innego wyboru, pisaliśmy w serwisie CyberDefence24.pl tutaj .

Chiny i Rosja - bliskie relacje od dawna

W ciągu ostatnich miesięcy przed inwazją Rosji na Ukrainę relacje między Moskwą a Pekinem uległy znacznemu zacieśnieniu. Prezydent Xi Jinping był nazywany przez Putina "wielkim przyjacielem".

Cytowany w serwisie CNBC doradca biznesowy Abishur Prakash ocenia, że chińskie firmy nie chcą denerwować Pekinu decyzjami o wycofaniu się z rosyjskiego rynku i ostatecznie postąpią tak, jak każe im administracja Komunistycznej Partii Chin. "Dopóki chiński rząd nie zmieni nagle swojego nastawienia politycznego, chińskie firmy nie będą podejmowały decyzji >>geopolitycznych<<" - ocenił analityk. "Firmy dostosują się do tonu nadawanego przez Pekin. Obecnie to ciche wsparcie dla Rosji" - dodał.

Związki chińskiego biznesu z Rosją

Koncern Alibaba - obok Tencentu największy gracz chińskiego rynku cyfrowych usług codziennego użytku, ma w Rosji spółkę typu joint venture z firmami Mail.ru (rosyjski magnat internetowy kontrolowany za pomocą oligarchów przez państwo), MegaFon (rosyjski operator telekomunikacyjny) i funduszem inwestycyjnym Russian Direct Investment Fund (RDIF).

RDIF jest również inwestorem w chińskiej spółce Didi (odpowiednik Ubera), która działa także w Rosji. Didi co prawda ogłosiło, że z Rosji wychodzi ze względu na "zmienne warunki rynkowe", jednak firma ani słowem nie wspomniała o wojnie na Ukrainie. Krótko później Didi decyzję zmieniło i postanowiło na rosyjskim rynku pozostać.

Czytaj też

Jedyną firmą z Chin, która podjęła pewne kroki w kierunku potępienia rosyjskiej agresji na Ukrainę, jest należący do start-upu ByteDance TikTok. Platforma zapowiedziała, że ograniczy oddziaływanie rosyjskich mediów kontrolowanych przez państwo w swojej aplikacji wideo - nie będą one dostępne dla użytkowników z Unii Europejskiej w związku z nałożonymi przez UE na te media sankcjami.

Czy Chiny uratują Rosję?

W opublikowanej 4 marca na łamach rosyjskiej edycji magazynu "Forbes" analizie przyznaje się, że potencjał Chin, jeśli chodzi o technologie wysokie pozostaje dużo mniejszy, niż ten amerykański. To właśnie Ameryka dysponuje najbardziej zaawansowanymi technologiami, które mogą być wykorzystywane do produkcji mikroelektroniki, a kontrole eksportowe nałożone przez USA znacznie spowalniają możliwość rozwoju chińskiego przemysłu, który mógłby stać się dla Rosji odpowiedzią na potrzeby dojścia do technologii umożliwiających rozwój.

Sankcje, którymi obłożono Rosję, mogą być dla Chin jednak impulsem w budowie niezależności od amerykańskich technologii i przyspieszenia prac badawczo-rozwojowych w kraju - spekuluje rosyjski "Forbes".

Cytowany w tekście analityk ds. Chin Leonid Kovacic uważa, że Chiny nie pomogą Rosji wypełnić luk powstałych w wyniku objęcia rosyjskiej gospodarki sankcjami. Szczególnie dotkliwe będą one właśnie na polu technologicznym.

"Chińskie rezerwy nie wystarczą, by zapewnić Rosji alternatywę wobec produktów TSMC" - ocenił, wskazując na pierwszy widoczny po wprowadzeniu sankcji problem, jakim stał się brak dostępu do półprzewodników i komponentów dla budowy elektroniki.

Czytaj też

Kovacic podkreślił, że chińskie firmy, które złamią zakaz eksportu towarów produkowanych przy użyciu amerykańskich technologii do Rosji, mogą zostać obłożone kolejnymi sankcjami przez USA, a to jeszcze bardziej zawęzi obszar rynku, po którym Rosja może poruszać się po inwazji Putina na Ukrainę. "Rosyjski rynek jest znacznie mniejszy niż UE i Ameryka, może zatem stać się toksyczny dla wielu chińskich firm" - czytamy. Chiny mogą co prawda - jak wskazuje "Forbes" - dołożyć się do produkcji półprzewodników w Rosji z pomocą miejscowych firm od dawna przeżywających regres technologiczny i biznesowy, ale nigdy nie będą to tak zaawansowane technologie, jak te, które są wytwarzane w firmach objętych sankcjami.

Rosja dodatkowo - jak wynika z analizy - nie wie, które czipy staną się dla niej trudnodostępne z powodu ewentualnych, wtórnych sankcji na chińskie firmy.

W analizie "Forbesa" uwagę zwraca się na problemy, które mogą dotknąć sektory: kosmiczny, awiacji i obronności, a także badania i produkcję superkomputerów.

Według Kovacica, Rosja będzie musiała obchodzić sankcje, a "nadzieje na rozwój, cyfryzację i dalszą ekspansję telekomunikacji w państwie zresetowały się do zera".

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Czytaj także