- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
#CyberMagazyn: Telegram jako rdzeń rosyjskich operacji wpływu. Widać to w Niemczech
Telegram stał się dla Rosji narzędziem o znaczeniu strategicznym, pozwalającym oddziaływać na społeczeństwa państw europejskich. Operacje prowadzone przez Kreml na platformie należy postrzegać jako zintegrowany ekosystem wpływu, który łączy trzy kluczowe elementy. Doskonale widać to na przykładzie Niemiec.
Autor. CyberDefence24/Canva
Rosyjskie operacje informacyjne po 24 lutego 2022 roku (inwazja na Ukrainę) nie stanowią improwizowanej reakcji na sankcje Zachodu, lecz są kontynuacją doktryny wojny informacyjnej rozwijanej w Rosji od co najmniej dwóch dekad.
Dokumenty strategiczne Federacji Rosyjskiej konsekwentnie traktują infosferę jako pełnoprawną domenę konfliktu, równorzędną z przestrzenią militarną i cybernetyczną. W tym sensie pełnoskalowa inwazja na Ukrainę była momentem eskalacji, a nie początkiem rosyjskiej wojny informacyjnej.
Nowością nie była sama propaganda, lecz jej masowa adaptacja do zdeplatformizowanego środowiska Zachodu, w którym tradycyjne kanały rosyjskiego przekazu zostały formalnie zablokowane.
Telegram jako odpowiedź systemowa na sankcje
Decyzje Unii Europejskiej o zakazie nadawania RT i Sputnika w 2022 roku znacząco ograniczyły widoczność rosyjskich mediów w głównym nurcie.
Nie doprowadziły jednak do zaniku przekazu, lecz do jego przebudowy w formę sieciową, zdecentralizowaną i trudniejszą do regulacji.
Telegram stał się w tym procesie platformą kluczową z trzech powodów:
- Umożliwia masową dystrybucję treści bez algorytmicznej moderacji.
- Pozwala na anonimowość i brak odpowiedzialności redakcyjnej.
- Sprzyja tworzeniu zamkniętych, silnie spolaryzowanych wspólnot informacyjnych.
Atlantic Council DFRLab opisuje Telegram jako „infrastrukturę logistyczną narracji”, w której treści przemieszczają się przez sieci kanałów analogicznie do łańcuchów dostaw.
Niemcy jako szczególny cel operacji wpływu
Niemcy zajmują centralne miejsce w rosyjskiej percepcji strategicznej Europy: są największą gospodarką UE, kluczowym państwem NATO i jednym z głównych dostawców pomocy wojskowej Ukrainie.
Jednocześnie niemieckie społeczeństwo charakteryzuje się wysokim poziomem pluralizmu medialnego oraz istnieniem silnych nurtów sceptycznych wobec polityki zagranicznej i sankcji.
Wspólne śledztwo „The Insider” i „Nowej Gazety – Europa” wykazało, że w niemieckojęzycznej przestrzeni Telegrama funkcjonuje około 330 kanałów systematycznie rozpowszechniających prorosyjskie narracje, a ich łączny udział w konsumpcji treści społeczno-politycznych sięga niemal połowy całego segmentu.
Od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie ich zasięg gwałtownie wzrósł – obecnie docierają one do milionów odbiorców, codziennie przekazując interpretacje zgodne z linią Kremla. Część z nich jest powiązana z RT oraz rosyjskimi strukturami wywiadowczymi.
W niemieckim segmencie Telegrama utrwaliły się narracje znane wcześniej z rosyjskojęzycznej przestrzeni informacyjnej: przedstawianie wojny jako reakcji na „prowokacje Zachodu”, wzywanie do wstrzymania dostaw broni dla Ukrainy czy sugerowanie, że zwiększanie budżetów obronnych przez państwa europejskie stanowi nieuzasadnioną eskalację.
Szacowany łączny zasięg prorosyjskich kanałów skierowanych do odbiorców w Niemczech przekracza 8,3 mln subskrypcji (liczba ta nie uwzględnia możliwego nakładania się odbiorców).
Dla porównania, całkowity zasięg niemieckojęzycznych kanałów z kategorii „Wiadomości i media” oraz „Polityka” wynosi ok. 12,9 mln subskrypcji, z czego kanały prorosyjskie odpowiadają za ok. 6,3 mln, czyli niemal połowę.
Co istotne, ich udział rośnie wraz z poziomem wpływu: choć stanowią niewielką część małych kanałów, dominują wśród kont generujących dziesiątki tysięcy wyświetleń. Dodatkowe 2 mln subskrypcji przypada na kanały tematyczne (np. zdrowie, finanse, historia), które okazjonalnie rozpowszechniają prorosyjskie interpretacje.
Zdecydowana większość zidentyfikowanych kanałów – 320 z 332 – prowadzona jest w języku niemieckim i silnie osadzona w lokalnym kontekście politycznym. Tylko siedem kierowanych jest wyłącznie do rosyjskiej diaspory. Rosyjska infrastruktura informacyjna składa się z trzech poziomów.
1. Pierwsza grupa obejmuje kanały otwarcie powiązane z Rosją. Ich przekaz ma charakter emocjonalny i bezpośrednio powiela treści rosyjskich mediów państwowych oraz tzw. kanałów Z. W ciągu roku odnotowano ponad 16 tys. cytowań i repostów rosyjskich źródeł. Do tej grupy należą m.in. Neues aus Russland (prowadzony przez Alinę Lipp), Anti-Spiegel Thomasa Röpera czy niemieckojęzyczne wersje RT i RIA Nowosti. Łączna widownia tej grupy to ok. 1 mln subskrypcji.
2. Druga grupa – „propaganda dla myślących” – obejmuje 39 kanałów stylizowanych na niezależne platformy analityczne. Około 60% ich treści dotyczy wojny i polityki międzynarodowej. Ich przekaz intelektualizuje narracje Kremla, przedstawiając je jako racjonalne analizy i alternatywne interpretacje wydarzeń. Łączny zasięg tej grupy to ok. 514 tys. subskrypcji.
3. Trzecia grupa – „docierająca do mas” – liczy co najmniej 240 kanałów i dociera do ok. 6,8 mln subskrypcji. Są to szeroko profilowane kanały informacyjne, prawicowo-populistyczne media alternatywne, środowiska konspiracyjne i antysystemowe, w których tematy wojny pojawiają się w kontekście wpływu na sytuację w Niemczech (inflacja, migracja, sankcje). To właśnie ten segment odpowiada za największe rozpowszechnianie prorosyjskich interpretacjiwśród szerokiej publiczności.
Mimo różnic stylistycznych, wszystkie trzy poziomy powielają te same kluczowe narracje: odpowiedzialność Zachodu za konflikt, delegitymizację Ukrainy oraz wezwania do ograniczenia wsparcia militarnego.
Telegram nie jest w Niemczech platformą dominującą w skali całego rynku medialnego, jednak cechuje się wysokim poziomem zaufania między autorami a odbiorcami, słabą moderacją i intensywnym wzajemnym cytowaniem. Tworzy to środowisko sprzyjające szybkiemu rozpowszechnianiu spójnych przekazów ideologicznych.
Jak podkreśla Grigorij Asmolov z King’s College London, kampanie informacyjne należy analizować w kontekście ich celów politycznych — może to być zarówno presja na ograniczenie wsparcia dla Ukrainy, jak i szersza destabilizacja debaty publicznej w państwach demokratycznych. W systemach demokratycznych ryzyko to jest szczególnie istotne, ponieważ obywatele mają realny wpływ na decyzje polityczne.
Pomimo że Telegram pozostaje medium marginalnym w porównaniu z tradycyjnymi niemieckimi mediami, jego znaczenie polityczne rośnie.
Jak zauważa EUvsDisinfo, platforma ta odgrywa kluczową rolę w radykalizacji dyskursu oraz w przenoszeniu narracji marginalnych do głównego nurtu debaty publicznej. W kontekście rosnącej polaryzacji politycznej w Niemczech takie operacje mogą pośrednio oddziaływać na debatę publiczną i klimat polityczny.
Z tej racji rosyjskie operacje informacyjne na Telegramie należy więc postrzegać nie jako zbiór pojedynczych kanałów, lecz jako zintegrowany ekosystem wpływu, łączący propagandę, dezinformację i lokalne konflikty społeczne.
Sieć wpływu jako architektura wielopoziomowa
Kluczowym błędem w analizie rosyjskiej propagandy jest skupianie się na pojedynczych kanałach. W rzeczywistości mamy do czynienia z architekturą sieciową, w której znaczenie ma nie tyle liczba subskrybentów, ile funkcja pełniona w ekosystemie.
Poziom I – produkcja narracji i ram ideologicznych
Na najwyższym poziomie znajdują się podmioty wytwarzające pierwotne narracje, często zsynchronizowane z oficjalnymi komunikatami rosyjskich władz.
Francuska instytucja VIGINUM jednoznacznie klasyfikuje „War on Fakes” jako element skoordynowanej operacji dezinformacyjnej, której celem jest podważanie dowodów rosyjskich zbrodni wojennych i delegitymizacja zachodnich źródeł informacji.
W niemieckojęzycznym Telegramie analogiczną funkcję pełnią kanały powiązane z RT, które – mimo sankcji – pozostają głównymi dostawcami treści bazowych, później reprodukowanych przez inne poziomy sieci.
Poziom II – adaptacja i normalizacja przekazu
Drugi poziom sieci odpowiada za transformację propagandy w „analizę”. Kanały te unikają otwartej identyfikacji z Rosją i funkcjonują jako „niezależni krytycy Zachodu”.
Śledztwa dziennikarskie wykazały, że część tych kanałów była powiązana z agencją Infоros, stworzoną przez jednostkę GRU 54777, odpowiedzialną za operacje psychologiczne za granicą.
Stanowi ona zasadniczy komponent rosyjskiej doktryny „informacionnaja wojna” – wojny informacyjnej, rozumianej znacznie szerzej niż w standardowych ujęciach zachodnich. Obejmuje nie tylko klasyczną propagandę czy dezinformację, ale także:
- kompleksową presję informacyjną na społeczeństwa i elity polityczne,
- zorganizowane działania psychologiczne (PSYOPS),
- manipulację mediami tradycyjnymi i cyfrowymi,
- tzw. aktywne środki („aktywnyje meroprijatija"),
- ofensywne cyberoperacje i inne kampanie w sieci.
Drugi poziom sieci – obejmujący kanały adaptacyjne – pełni funkcję mechanizmu „prania narracji” (narrative laundering).
Jak wskazuje Europejska Służba Działań Zewnętrznych, przekaz pochodzący z państwowych źródeł rosyjskich jest stopniowo przepuszczany przez rzekomo niezależne podmioty, co zwiększa jego postrzeganą wiarygodność.
Natomiast Atlantic Council DFRLab opisuje ten mechanizm jako „layered amplification” – warstwowe wzmacnianie narracji poprzez kolejne poziomy adaptacji i lokalizacji.
W rezultacie odbiorcy często postrzegają prorosyjskie tezy nie jako importowany przekaz państwowy, lecz jako wynik „niezależnej analizy” lub oddolnej refleksji.
Poziom III – masowa dyfuzja poprzez tematy zastępcze
Trzeci poziom sieci obejmuje kanały, których podstawowa tematyka nie dotyczy bezpośrednio Rosji ani wojny w Ukrainie. Są to konta skupione na migracji, inflacji, zdrowiu publicznym, Covid-19, kryzysie energetycznym czy narracjach o „upadku Zachodu”.
Analizy Atlantic Council DFRLab wskazują, że prorosyjskie przekazy są w takich środowiskach adaptowane i wzmacniane poprzez model warstwowej amplifikacji (layered amplification), w którym narracja jest dostosowywana do lokalnego kontekstu społecznego i językowego.
EUvsDisinfo dokumentuje, że rosyjskie operacje informacyjne systematycznie łączą przekaz dotyczący wojny z tematami inflacji, migracji i kryzysu energetycznego, aby osłabić poparcie dla sankcji i wsparcia Ukrainy.
Z kolei Europejska Służba Działań Zewnętrznych podkreśla, że wykorzystywanie realnych napięć społecznych jest kluczowym elementem operacji FIMI, ponieważ pozwala zakotwiczyć przekaz w autentycznych obawach obywateli, zwiększając jego emocjonalną wiarygodność. Na tym etapie źródło narracji jest już całkowicie niewidoczne dla odbiorcy.
Poziom IV – amplifikacja, archiwizacja i efekt konsensusu
Ostatni poziom sieci odpowiada za utrwalenie narracji w infosferze. Obejmuje farmy treści, tzw. junk sites oraz sieci stron kopiujących treści z Telegrama w wielu językach.
Analizy „The Insider” oraz portalu Maldita.es wykazały, że sieci takie jak „Pravda” masowo powielają treści z Telegrama, wpływając na wyniki wyszukiwania i systemy generatywnej AI.
Przeanalizowano 25 najczęściej cytowanych kanałów Telegramu na hiszpańskiej, katalońskiej, galicyjskiej i baskijskiej stronie internetowej Prawdy na przestrzeni sześciu miesięcy (od listopada 2024 r. do maja 2025 r.), z wyłączeniem kanałów bezpośrednio powiązanych z Kremlem lub mediami powiązanymi z państwem.
Okazało się, że wśród tych 25 kanałów udostępniają lub wspominają posty z ponad 1200 innych kanałów Telegramu, w tym rosyjskich mediów państwowych, takich jak Sputnik i TASS. Równocześnie prawie jedna trzecia postów z tych 25 kanałów trafia do Prawdy, zazwyczaj w ciągu 5–10 minut.
Z kolei DFRLab ostrzega, że mechanizm ten tworzy sztuczny efekt konsensusu, w którym odbiorca napotyka te same tezy w wielu źródłach, co wzmacnia ich postrzeganą prawdziwość.
Psychologiczna logika skuteczności
Skuteczność prorosyjskiej sieci Telegrama nie polega przede wszystkim na bezpośrednim przekonywaniu odbiorców do rosyjskiej polityki czy budowaniu pozytywnego wizerunku Federacji Rosyjskiej.
Analizy operacji FIMI (Foreign Information Manipulation and Interference) wskazują, że strategicznym celem takich działań jest destabilizacja poznawcza i społeczna, a nie konwersja ideologiczna.
Pierwszym mechanizmem jest systematyczne osłabianie zaufania do instytucji demokratycznych: rządu, parlamentu, sądów, mediów publicznych oraz organizacji międzynarodowych.
Europejska Służba Działań Zewnętrznych podkreśla, że rosyjskie operacje informacyjne koncentrują się na delegitymizacji procesów decyzyjnych, przedstawiając je jako skorumpowane, niekompetentne lub kontrolowane przez „ukryte elity”. Nie chodzi przy tym o zastąpienie jednej narracji inną, lecz o stworzenie trwałego wrażenia, że „wszyscy kłamią”.
Podobne wnioski formułuje RAND Corporatin w analizie rosyjskiej strategii „firehose of falsehood”, wskazując, że nadmiar sprzecznych komunikatów prowadzi do spadku ogólnego zaufania do źródeł informacji jako takich.
W kontekście Telegrama mechanizm ten objawia się poprzez:
- stałe podważanie wiarygodności mediów głównego nurtu,
- przedstawianie polityki sankcyjnej jako działań „wbrew interesowi obywateli",
- sugerowanie, że instytucje UE działają pod wpływem ukrytych interesów.
Celem nie jest przekonanie odbiorcy do konkretnej wersji wydarzeń, lecz erozja zaufania jako fundamentu porządku w państwach demokratycznych.
Drugim mechanizmem jest promowanie postawy poznawczej, w której prawda staje się względna, a wszystkie źródła informacji traktowane są jako równorzędnie niewiarygodne.
EEAS opisuje ten proces jako próbę „rozmycia granicy między prawdą a fałszem”, co prowadzi do sytuacji, w której odbiorcy rezygnują z wysiłku weryfikacji i przyjmują postawę cynicznego dystansu.
DFRLab z kolei zwraca uwagę, że warstwowe wzmacnianie narracji (layered amplification) powoduje, iż ta sama teza pojawia się w różnych kontekstach i tonacjach, co tworzy wrażenie pluralizmu interpretacyjnego, nawet jeśli wszystkie warianty odwołują się do tego samego rdzenia narracyjnego. Psychologicznie prowadzi to do:
- zatarcia granicy między opinią a faktem,
- przekonania, że „każdy ma swoją prawdę",
- rezygnacji z poszukiwania wspólnego, opartego na faktach obrazu rzeczywistości.
W efekcie odbiorca nie musi uznać Rosji za stronę mającą rację — wystarczy, że uzna, iż „nikt nie ma racji”.
Najistotniejszym elementem psychologicznej skuteczności tych operacji jest — jak podkreśla EEAS — rozbicie zdolności społeczeństw do wspólnej interpretacji rzeczywistości co jest zaprzeczeniem, że funkcjonowanie debaty publicznej opiera się na minimalnym konsensusie faktograficznym. Operacje FIMI nie muszą zastępować tej rzeczywistości alternatywną wizją; wystarczy, że:
- podważą istnienie wspólnego zbioru faktów,
- spolaryzują odbiorców wokół niekompatybilnych narracji,
- utrwalą przekonanie, że rzeczywistość jest niepoznawalna.
W tym sensie celem nie jest narzucenie jednej „prawdy”, lecz fragmentacja epistemiczna społeczeństwa.
Rosja buduje ekosystem
Zintegrowana analiza wskazuje, że prorosyjska obecność na Telegramie nie ma charakteru incydentalnego ani reaktywnego, lecz przybiera formę trwałego ekosystemu komunikacyjnego.
To system długiego trwania, który nie opiera się wyłącznie na kilku rozpoznawalnych twarzach czy pojedynczych kanałach, lecz na wielowarstwowej strukturze sieciowej. Poszczególne segmenty — od kanałów jawnie prorosyjskich, przez pseudoniezależne „analityczne” platformy, po szeroko profilowane kanały tematyczne — pełnią komplementarne funkcje.
Jedne generują treści źródłowe, inne je reinterpretują, a kolejne przekazują dalej do szerszej publiczności w formie dostosowanej do lokalnego kontekstu. Dzięki temu przekaz nie zanika wraz z usunięciem pojedynczego konta, lecz jest podtrzymywany przez mechanizm wzajemnych cytowań, repostów i powielania narracji.
Zdolność adaptacji systemu wynika z jego elastyczności tematycznej. Narracje dotyczące wojny w Ukrainie mogą być łączone z debatą o inflacji, migracji, kryzysie energetycznym czy polityce zdrowotnej.
Takie włączanie wątków geopolitycznych do bieżących sporów społecznych pozwala utrzymywać stałą obecność przekazu bez konieczności ciągłego odwoływania się do Rosji jako głównego tematu. System ten nie musi przekonywać odbiorców do pozytywnego wizerunku Kremla — wystarczy, że konsekwentnie podważa zaufanie do instytucji, mediów i procesów demokratycznych.
Tego typu operacjom sprzyja architektura Telegrama. Platforma ta oferuje słabą moderację treści, możliwość szybkiego tworzenia nowych kanałów, anonimowość administratorów oraz łatwe narzędzia do wzajemnego promowania siępoprzez przekazywanie postów.
Sieciowy charakter dystrybucji sprawia, że przekaz może krążyć między różnymi społecznościami — od środowisk politycznych po kanały lifestyle’owe czy konspiracyjne — bez centralnego, widocznego punktu koordynacji.
W praktyce tworzy to strukturę przypominającą ekosystem, w którym elementy mogą być wymieniane, rekonfigurowane i zastępowane bez utraty ciągłości narracyjnej.
W tym sensie Telegram stał się dla Kremla narzędziem strategicznym nie dlatego, że dominuje w całym krajobrazie medialnym, lecz dlatego, że umożliwia prowadzenie działań informacyjnych o charakterze rozproszonym, trudnym do jednoznacznego przypisania i mieszczącym się poniżej progu klasycznej reakcji politycznej.
Operacje te nie przybierają formy otwartego ataku, lecz stopniowego kształtowania percepcji, wzmacniania podziałów i utrwalania alternatywnych interpretacji rzeczywistości. Ich skuteczność polega na długotrwałym oddziaływaniu na klimat informacyjny, a nie na jednorazowym efekcie.
W rezultacie mamy do czynienia nie z zbiorem pojedynczych kanałów, lecz z trwałą infrastrukturą komunikacyjną, której siła wynika z powtarzalności, redundancji i zdolności do samoodtwarzania się w nowych konfiguracjach tematycznych i personalnych.



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?