Social media

Ludobójstwo w Mjanmie. Uchodźcy pozywają Facebooka

fot. Alexander Schimmeck/ Unsplash/ Domena publiczna
fot. Alexander Schimmeck/ Unsplash/ Domena publiczna

Uchodźcy Rohingya z Birmy, którzy przeżyli ludobójstwo, złożyli pozew przeciwko firmie Marka Zuckerberga na kwotę 150 miliardów dolarów za działania i zaniechania, które - według nich - "przyczyniły się do poważnych, czasem śmiertelnych czynów".

Platformie Facebook zarzuca się nasilanie przemocy wobec mniejszości religijnej poprzez propagowanie mowy nienawiści.

W ostatnich latach szacuje się, że liczba zabitych Rohingya w „operacjach oczyszczania" prowadzonych przez wojsko Myanmaru wzrosła do 10 tys., w przemocy opisanej przez ONZ jako „podręcznikowy przykład czystek etnicznych".

Cała kampania wymierzona w lud Rohingya, czyli mniejszość muzułmańską znajdującą na pograniczu Birmy i Bangladeszu, trwa od początku lat 80. Dla rządu birmańskiego, muzułmańscy uchodźcy nie są postrzegani jako grupa etniczna, tylko nielegalni imigranci. Władze Bangladeszu ze względu na niechęć do ludności muzułmańskiej odmawiają jej przyznania praw obywatelskich.

Ostrzejsze prześladowania rozpoczęły się wraz z 2012 rokiem, tj. od demokratyzacji Birmy. W wyniku licznych akcji pacyfikacyjnych i przesiedleńczych ludu Rohingya, mniejszość była wyrzucana z domów, szkół i meczetów na terenie kraju.

Kolejne głośne zdarzenie związane jest z 2017 rokiem i przepędzeniem setek tysięcy ludzi Rohingya na granicę z Bangladeszem. Zamknięcie granicy dla nielegalnych uchodźców poskutkowało trwałym kryzysem. Obydwa państwa wprowadziły równolegle blokadę i surową politykę kontroli ruchu w pasie przygranicznym. Od tego czasu mniejszość muzułmańska żyje w rozległych obozach dla uchodźców. ONZ nie wypracowało skutecznego mechanizmu pomocy uchodźcom.

Domniemanie zbrodni przeciwko ludzkości

Ostatnim aktem w sprawie ludu Rohingya była interwencja Międzynarodowego Trybunału Karnego w 2020 roku. Wówczas sędziowie rozpoczęli śledztwo w sprawie reżimu Myanmaru. W tle były zarzuty o domniemanie zbrodni przeciwko ludzkości. Szacuje się, że od 600 tys. do miliona osób zostało zmuszonych do ucieczki z Myanmaru, z których wielu udało się do sąsiedniego Bangladeszu.

Nie można zapomnieć, że muzułmańska mniejszość spotyka się z powszechną dyskryminacją w Myanmarze, na tle religijnym, społecznym i finansowym. Sytuacji nie zmienia fakt, że ludność Rohingya żyje w kraju od wielu pokoleń.

Facebook w sądzie

„Niezaprzeczalną rzeczywistością jest to, że wzrost Facebooka, napędzany nienawiścią, podziałami i dezinformacją, pozostawił po sobie setki tysięcy zniszczonych istnień Rohingya" - podaje portal France24.

Skarga, złożona w sądzie w Kalifornii wskazuje, że algorytmy, które zasilają amerykańską firmę promują dezinformację i ekstremistyczne twierdzenia, które przekładają się na przemoc w świecie rzeczywistym.

„Facebook jest jak robot zaprogramowany z jedną misją: aby rosnąć" - czytamy.

Inna skarga prawna, złożona w Wielkiej Brytanii przez prawników z McCue Jury and Partners wskazuje na to, jak algorytmy Facebooka „wzmocniły mowę nienawiści", a także na rzekome niepowodzenie firmy w usuwaniu postów w mediach społecznościowych, podżegających do przemocy wobec Rohingya.

Głosy środowisk prawniczych od kilku lat podnoszą argument, że Facebook w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się dezinformacji i manipulowaniu treściami nie robi zbyt wiele. Co więcej, coraz częściej mówi się o finansowym modelu platformy, który skupia się na antagonizowaniu grup społecznych w celu zwiększania swoich zasięgów i „podbijania treści".

Internauci donoszą, że nawet po wysłaniu ostrzeżenia dotyczącego stosowania mowy nienawiści, Facebook nadal nie podejmuje znaczących działań.

Algorytmy jako broń

„Niezaprzeczalną rzeczywistością jest to, że wzrost Facebooka, napędzany nienawiścią, podziałami i dezinformacją pozostawił setki tysięcy zdewastowanych istnień" - czytamy.

W czerwcu 2021 roku firma Global Witness przeprowadziła szereg badań, które wykazały, że algorytm Facebooka „kierował użytkowników w stronę treści, które podżegały do przemocy, forsowały dezinformację i gloryfikowały nadużycia wojska".

„Raczej wymaga to fundamentalnej zmiany algorytmów, które zalecają niebezpieczne i nienawistne wiadomości i pokazuje potrzebę rządów do regulacji, aby pociągnąć Big Techy do odpowiedzialności za wzmacnianie antagonizujących treści" - brzmi treść skargi.

Odpowiedź przedstawiciela Facebooka zawierała w sobie informację, że firma zrobiła wszystko co mogła, aby nie eskalować napięcia. Sytuację w Myanmarze określono jako kryzysową, przy jednoczesnym stwierdzeniu, że starano się zrobić wszystko, aby zapewnić tamtejszym ludziom bezpieczeństwo.

Autor: Aleksander Mazur


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze (1)

  1. inwe

    Cytat z artykułu: "Władze Bangladeszu ze względu na niechęć do ludności muzułmańskiej odmawiają jej przyznania praw obywatelskich." Coś tutaj się nie spina, ludność Bangladeszu to w większości muzułmanie, a władzom nieobce są flirty z islamistami. Powodów niechęci upatrywałbym bardziej w podziałach etnicznych, ew. niechęcia do zobowiązań wynikających z przyznania Rohingya praw obywatelskich.

Czytaj także