Polityka i prawo

Rząd USA nakłada sankcje na Korean Computer Center

Fot. endlie.com / domena publiczna
Fot. endlie.com / domena publiczna

Rząd Stanów Zjednoczonych zabrania obywatelom amerykańskim oraz firmom, kontaktów z nieoficjalnym działem technicznym Korei Północnej, który nosi nazwę Korean Computer Center. Amerykański rząd wymusił na obywatelach i organizacjach zakaz kontaktu pod groźbą podejrzeń o wsparcie programu uzbrojenia Korei Północnej.

Wśród zakazanych koreańskich instytucji, departament skarbu USA wymienił właśnie Koreańskie Centrum Komputerowe (Korean Computer Center) kontrahenta z Korei Północnej, sponsorowanego przez państwo. Znana także jako KCC firma, zarządza domeną internetową reżimu (.kp) i utrzymuje własny, sankcjonowany system operacyjny Red Star dla komputerów PC i tabletów. Co ciekawe, jak pisze serwis motherboard.vice.com, niektórzy pracownicy KCC mają swoje oficjalne konta w popularnym, biznesowym serwisie społecznościowym LinkedIn.

Nie jest jasne, dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych zdecydował się nałożyć na tą organizację sankcje akurat w tym momencie. Rzecznik Departamentu Skarbu USA odmówił serwisowi motherboard.vice.com  komentarza. Wiadome jest, że KCC generuje pieniądze dla reżimu Korei Północnej poprzez rozwój i tworzenia oprogramowania, w tym systemu operacyjnego RedStar (North Korea's Red Star. Od 2014 roku KCC rzekomo zarabiał waluty obce dla Departamentu Munitions Industry, który jest odpowiedzialny za nadzór nad pociskami balistycznymi Korei Północnej.

Czytaj też: Brytyjskie okręty podwodne zagrożone cyberatakami

Zdaniem Collina Andersona, niezależnego badacza zajmującego się cenzurą w internecie i nadzorem internetowym, a także sankcjami i kontrolami w sieci, jest mało prawdopodobne, aby sankcje mogły w istotny sposób wpłynąć na działania władz Korei Północnej, a takich prób było już wiele. Przypomniał, że departament skarbu USA próbował już podobnymi sankcjami wpływać na różne instytucje np. w Syrii i okazało się to bezskuteczne. Anderson twierdzi, że można powiedzieć, że życie północnokoreańskiego internetu i wszelkie procesy technologiczne w kraju będą prawdopodobnie kontynuowane tak jak poprzednio. Oznacza to, że niektórzy Koreańczycy nadal będą mogli odwiedzić garstkę dostępnych witryn, bawić się tabletem zatwierdzonym przez rząd lub z systemem operacyjnym opartym na Linuksie, a pewnego dnia dostaniemy innego konkurenta z Pyongyang na Facebooku.

Komentarze