Prywatność

TikTok przekazuje dane użytkowników częściej niż jakakolwiek inna platforma

Fot. Olivier Bergeron / Unsplash

TikTok, częściej niż jakakolwiek inna platforma społecznościowa, przekazuje dane swoich użytkowników zewnętrznym podmiotom. Dodatkowo, w przypadku platformy należącej do chińskiej firmy ByteDance, tak naprawdę trudno powiedzieć, co dzieje się z informacjami zgromadzonymi o użytkownikach.

Jak wskazują najnowsze badania firmy URL Genius, zewnętrzne trackery na potęgę gromadzą dane o użytkownikach TikToka, jednak możliwość sprawdzenia, kto je przetwarza, a także jakie informacje konkretnie są zbierane z jakich źródeł, jest praktycznie nieosiągalna.

Wśród danych, które TikTok udostępnia zewnętrznym podmiotom, znajdują się m.in. fizyczna lokalizacja użytkownika, dane osobowe dobrowolnie umieszczane przez niego w aplikacji, a także informacje o tym, jakim postom osoba korzystająca z TikToka poświęca uwagę, jak długo i z którymi treściami wchodzi w interakcje.

Dodatkowo, jak wynika z badania, zewnętrzne podmioty współpracujące z TikTokiem mają dostęp również do innych informacji o użytkownikach tej platformy, związanych z ich zewnętrzną aktywnością w sieci, która ma miejsce nawet po zamknięciu TikToka w telefonie.

Czytaj też

Jak przeprowadzono badanie?

Do zgromadzenia swoich danych URL Genius wykorzystał funkcję monitorowania aktywności aplikacji w systemie operacyjnym iOS na urządzenia Apple'a, która pozwala na podejrzenie, jakie zewnętrzne domeny gromadzą informacje o użytkownikach korzystających z poszczególnych aplikacji mobilnych.

Oprócz TikToka, firma przyjrzała się również platformom takim jak YouTube, Twitter, Telegram, LinkedIn, Instagram, Facebook, Snapchat, Messenger i WhatsApp.

Uśredniona liczba zewnętrznych firm, które pozyskują nasze dane z aplikacji, to sześć podmimotów. Według badaczy z URL Genius, tak kształtują się wyniki dla użytkowników, którzy do platform nie są zalogowani - w przypadku korzystania z zarejestrowanego w aplikacji profilu liczba "kontaktów", które otrzymują nasze dane, może być jeszcze wyższa.

YouTube zbiera dane głównie dla własnej analizy

Należąca do Google'a platforma YouTube dane użytkowników gromadzi przede wszystkim dla własnych celów. Jedynie cztery podmioty na liście domen, z którymi kontaktuje się aplikacja YouTube, to podmioty zewnętrzne.

W przypadku TikToka, 13 na 14 domen, łączących się z aplikacją, to domeny zewnętrznych podmiotów. Dane o użytkownikach, według badaczy, gromadzone były nawet wtedy, gdy nie zezwolono na to w ustawieniach aplikacji.

Czytaj też

Jak TikTok śledzi swoich użytkowników?

W ubiegłym roku miesięcznik "Wired" opublikował artykuł, w którym opisuje szczegółowo, jakie dane o swoich użytkownikach zbiera chińska platforma.

To m.in. lokalizacja, historia wyszukiwanych treści, adresy IP, oglądane materiały wideo oraz szczegółowe parametry uwagi im poświęcanej, a także inne dane.

Zestawiając te wszystkie informacje, TikTok tworzy charakterystykę każdego z użytkowników, dodając do niej dane o płci i wieku danej osoby.

Dokładne dane demograficzne i charakterologiczne pozwalają aplikacji perfekcyjnie dopasowywać treści do upodobań użytkowników, a algorytmy proponujące kolejne filmiki do obejrzenia na TikToku od dawna budzą fascynację m.in. właśnie ze względu na dokładność i szybkość swojego działania.

Czytaj też

Kontrowersje

Chińska aplikacja również i z tego powodu od dawna budzi kontrowersje - w polityce prywatności TikToka znajdziemy zapisy o tym, że niektóre informacje o użytkownikach z innych regionów mogą trafiać na serwery w Chinach.

Według administracji USA z czasów prezydentury Donalda Trumpa, dane te mogą być wykorzystywane do celów wywiadowczych, co spowodowało uznanie TikToka za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i próby wprowadzenia zakazu korzystania z tej aplikacji na terenie USA.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Czytaj także