Prywatność

Podział majątku przy rozwodzie nigdy nie był trudniejszy. Wszystko przez kryptoaktywa

Fot. Zoriana Stakhniv / Unsplash

Kwestie podziału majątku to przy większości rozwodów stały punkt programu. Do tej pory dzieliliśmy pomiędzy siebie nieruchomości, aktywa inwestycyjne i szerzej - cały fizyczny stan posiadania. Dziś przedmiotem podziału majątkowego przy rozstaniu stają się również kryptoaktywa. Wcale nie ułatwia to pracy sądom, orzekającym o rozwodzie.

Dziennik "New York Times" opisuje przypadek małżeństwa Eriki i Francisa deSouza, które rozwodziło się osiem lat - dokładnie tyle, ile trwał ich związek. Co trwało tak długo? Podział zysków z software house'u, który miał Francis? Podział luksusowej nieruchomości? Ustalenie opieki nad dzieckiem? Nie, żadna z tych rzeczy. Najdłużej trwało ustalenie tego, do kogo i w jakiej ilości należą kryptoaktywa, a konkretniej - tokeny bitcoina.

Wspólny kryptomajątek - a co ze stratą?

On kupił nieco ponad 1 tys. bitcoinów jeszcze w 2013 r., przed separacją ze swoją żoną. Połowę jednak stracił w chwili, gdy upadła znana giełda kryptowalutowa. Ile tak naprawdę bitcoinów posiadał w momencie, kiedy para podjęła decyzję o rozwodzie? Sąd uznał, że nie wiadomo, a sam deSouza nie poinformował żony o rzeczywistym stanie kryptoportfela i dlatego powinien oddać jej ponad 6 mln dol. z bitcoinów, które mu zostały (i które przez czas od 2013 r. znacznie nabrały wartości).

Przypadek rozwodu pary opisanej przez "New York Times" to pierwszy i chyba najbardziej znany do tej pory kazus "rozwodu bitcoinowego". Sprawy dotyczące podziału kryptoaktywów jednak pojawiają się w procesach rozwodowych coraz częściej, a małżonkowie oskarżają się przede wszystkim o zatajanie środków oraz nierozsądne zarządzanie finansami prowadzące w konsekwencji do straty.

Czytaj też

Dlaczego kryptowaluty są kłopotliwe przy rozwodzie?

Przede wszystkim dlatego, że trudno je wyśledzić. W momencie, gdy przy rozwodzie dzielimy majątek taki, jak ruchomości, nieruchomości czy tradycyjne aktywa inwestycyjne, próba oszustwa przez jedną ze stron - ukrycia faktycznego stanu posiadania czy też manipulacji kwestią własności - prędzej czy później wyjdzie na jaw, nawet, jeśli mówimy o koncie kochanki zarejestrowanym na Kajmanach.

Kryptowaluty i transakcje na tych aktywach, to jednak zdecentralizowana sieć, część tokenów pozwala na praktycznie anonimowy obrót i transfery, co stwarza możliwość łatwego ukrycia środków przed stroną domagającą się - w jej pojęciu - sprawiedliwego podziału.

Czytaj też

Wszystkie kryptoaktywa małżonka

Czy dobry analityk wyśledzi transakcje kryptowalutowe w ramach wsparcia biegłego dla sprawy rozwodowej? Tak, ale nie są to usługi popularne.

W USA oferuje je m.in. prywatna firma cyberdetektywistyczna CipherBlade, której specjaliści uczestniczyli już w około 100 sprawach rozwodowych, obejmujących podział kryptoaktywów. Wszystkie toczyły się w ostatnich pięciu latach.

Jak mówi jeden z analityków firmy Paul Sibenik, z jego doświadczeń wynika, że łącznie mężowie potrafią ukryć przed żonami nawet 10 mln dol. w kryptowalutach.

W jednej ze spraw rozwodowych, w których przedmiotem sporu były kryptowaluty, mąż po tygodniu od otrzymania pozwu rozwodowego od żony wytransferował ponad 2 mln dol. w kryptoaktywach do różnych portfeli i wyprowadził się z USA, co przełożyło się na praktyczny brak możliwości jakiegokolwiek dochodzenia roszczeń przez drugą stronę.

Portfele kryptowalutowe nie są w żaden sposób centralnie kontrolowane, każdy wymaga podania hasła, które zna tylko właściciel - również dlatego pozyskanie dostępu do ich zasobów w ramach rekompensaty drugiej strony jest praktycznie niewykonalne.

Jak dowiedzieć się, co ma druga strona?

Wysłać zapytanie do giełdy kryptowalutowej przez prawnika - w jednej ze spraw właśnie taki krok pozwolił powódce dowiedzieć się, ile kryptoaktywów posiada jej mąż i na co je wydaje. Jak się okazało, pozwany niejednokrotnie transferował kryptowaluty do darkwebowych giełd narkotykowych i innych podmiotów spod ciemnej gwiazdy, oferujących nie do końca legalne usługi - na anonimowe adresy trafiło w ten sposób ponad 225 tys. dol., o których nie wiedziała ani żona, ani organy podatkowe.

W miarę, jak gospodarka cyfrowa rośnie, a kryptoaktywa stają się coraz popularniejsze, liczba tego rodzaju spraw na wokandach będzie z roku na rok rosła. Czy polski wymiar sprawiedliwości jest na nie gotowy? Tego nie wiemy - bo i status kryptowalut w Polsce to w dużej mierze kwestia wielu niejasności i grząski grunt, nie tylko dla prawników. To, co najprostsze - opodatkowanie obrotu kryptoaktywami - zostało wprowadzone przez państwo w 2020 roku. Reszta jednak - jak coraz więcej rzeczy związanych z ucyfrowieniem - zapewne będzie w naszym kraju definiowana przez poszczególne przypadki użycia prawa, nie zawsze przystającego do rzeczywistości.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Czytaj także