Reklama
  • WIADOMOŚCI

Amerykańskie służby wyłapują krytyków ICE

Administracyjne wezwania, próby identyfikowania anonimowych użytkowników, blokowanie treści na platformach społecznościowych i tajne bazy danych protestujących. Działania Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA (DHS) wobec aktywności obywatelskiej w sieci coraz częściej budzą pytania o granice nadzoru i wolności słowa. Najnowsze doniesienia mediów pokazują, jak walka o kontrolę narracji wokół ICE przenosi się do cyberprzestrzeni, wciągając w nią zarówno gigantów technologicznych, jak i zwykłych użytkowników dokumentujących działania państwa.

W styczniu DHS wystosował wezwanie administracyjne o dokumenty pracowników szpitala Hennepin Healthcare w Minnesocie, co się zbiegło z protestami przeciw nasilonym działaniom ICE
W styczniu DHS wystosował wezwanie administracyjne o dokumenty pracowników szpitala Hennepin Healthcare w Minnesocie, co się zbiegło z protestami przeciw nasilonym działaniom ICE
Autor. ninjason1 / freepik
  • Administracyjne wezwania DHS stają się narzędziem presji: Departament żąda od firm technologicznych danych użytkowników krytykujących lub dokumentujących działania ICE.
  • Granice prywatności i wolności słowa w amerykańskiej cyberprzestrzeni są coraz bardziej pod (o)presją.
  • Społeczna i prawna reakcja mityguje nadużycia co pokazuje stanowcza interwencja ACLU i publiczne wezwania senatora Edwarda Markeya.

Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych (DHS) od kilku miesięcy prowadzi szeroko zakrojone działania w przestrzeni internetowej, mające na celu ograniczenie negatywnego nastwienia społecznego do Urzędu ds. Imigracji i Służby Celnej (ICE).

W ramach działań agencja kieruje do firm technologicznych wezwania administracyjne, żądając udostępnienia informacji o użytkownikach, którzy krytycznie odnoszą się do ICE oraz polityki administracji prezydenta Trumpa.

Według TechCrunch, celem DHS jest uzyskanie danych identyfikacyjnych osób prowadzących konta na Instagramie i Facebooku, które w ramach projektu Community Watch, dokumentują naloty imigracyjne w swoich lokalnych społecznościach.

Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (ACLU) ocenia te działania jako „część szerszej strategii mającej na celu zastraszanie osób dokumentujących działalność imigracyjną lub krytykujących działania rządu”.

Dla wielu Amerykanów anonimowy, zamaskowany i uzbrojony funkcjonariusz ICE jest najbardziej przerażającym narzędziem Homeland Security, lecz agencja ta często atakuje ludzi o wiele bardziej skryty sposób.
The Washington Post

Dziennikarka Bloomberg, opisując sposób pozyskiwania informacji przez DHS, zwraca uwagę na nowatorskie techniki agencji oraz to, jak daleko jest ona gotowa się posunąć, by identyfikować i blokować osoby, które pomagają swoim społecznościom orientować się w lokalnych wydarzeniach.

Najpierw śledczy zwracają się do sędziego z wnioskiem o wydanie nakazu opartego na „prawdopodobnej przyczynie” lub „uzasadnionym przypuszczeniu”, że przestępstwo miało miejsce lub jest w toku. Rodzaj przestępstwa nie ma znaczenia; może chodzić o naruszenia prawa celnego, wykorzystywanie seksualne czy handel dziećmi.

Serwis 404 Media opisuje przypadek jednego z kont projektu Community Watch, które zostało oskarżone o naruszenie przepisów dotyczących „importu towarów”, mimo że prawnicy ACLU wskazywali na brak jakiegokolwiek związku między kontem a handlem towarami.

Reklama

Wezwania bez sędziego: narzędzie administracyjnej presji

Tutaj warto się przyjrzeć samemu charakterowi wezwań kierowanych do firm technologicznych, takich jak Meta.

Wezwania sądowe są wydawane przez sędziego w ramach postępowania sądowego, po przedstawieniu dowodów uzasadniających przeszukanie lub zajęcie mienia. Dzięki temu mają one bezpośrednią moc przymusu i podlegają ścisłym procedurom procesowym.

Wezwania administracyjne (a o nich mowa) wydawane są przez agencje federalne, takie jak właśnie DHS, bez udziału sądu. Ich celem jest pozyskanie dokumentów lub zeznań na wczesnym etapie postępowania administracyjnego, a adresaci mają możliwość zdecydowania czy chcą takie dane udostępnić. Dopiero w przypadku odmowy agencja może zwrócić się do sądu, by wymusić wykonanie wezwania.

Administracyjne wezwania, co podkreśla TechCrunch, koncentrują się głównie na danych identyfikujących użytkowników, takich jak godziny logowania, używane urządzenia czy adresy e-mail. Nie obejmują one dostępu do treści komunikacji ani danych lokalizacyjnych.

Reklama

Washington Post zwraca przy tym uwagę, że ze względu na brak niezależnego systemu weryfikacji takich wniosków, przyznawania uprawnień do ich wystawiania urzędnikom średniego szczebla i bardzo krótki czas przygotowania dokumentu, stały się one narzędziem ograniczania wolności słowa. Według doniesień liczba wystawianych rocznie wezwań mogła sięgać dziesiątek tysięcy.

W świecie, w którym administracje coraz częściej dążą do demaskowania krytyków, tego rodzaju postępowania prawne są szczególnie podatne na nadużycia.
Jennifer Granick - prawniczka ACLU

Sprawa konta montcowatch

Jedną z najgłośniejszych spraw tego typu była próba uzyskania danych osobowych osoby prowadzącej konto montcowatch. To jedno z kont projektu Community Watch, które dokumentuje i upublicznia działania ICE w swojej lokalnej społecznoś (w tym przypadku w hrabstwie Montgomery), z myślą o ochronie praw imigrantów.

Jak podaje 404 Media, konta te publikują m.in. informacje o miejscach aresztowań, podejrzanych pojazdach oraz osobach zatrzymanych przez funkcjonariuszy.

Bloomberg wskazuje, że prawnicy DHS wystosowali do Mety wezwanie administracyjne, domagając się ujawnienia danych osobowych użytkownika. Miało być uzasadnione informacją od osoby spoza agencji, donoszącej o stalkowaniu agentów ICE.

ACLU, reprezentująca użytkownika tego konta, podkreśliła, że nie istnieją żadne dowody na popełnienie przestępstwa. Organizacja zwróciła również uwagę, że nagrywanie działań policji oraz udostępnianie takich materiałów (anonimowo lub nie) jest legalne i podlega ochronie na mocy Pierwszej Poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Wobec stanowczej reakcji prawników ACLU, DHS wycofał się z działań, nie podając oficjalnej przyczyny. Zapytany przez TechCrunch, rzecznik Meta Francis Brennan nie odpowiedział, czy firma przekazała agencji jakiekolwiek dane dotyczące wspomnianego konta.

Reklama

Rozszerzanie nadzoru poza formalne procedury

Wykorzystywanie wezwań administracyjnych nie jest jednak jedynym sposobem naruszania praw obywatelskich i prowadzenia inwigilacji w cyberprzestrzeni.

W styczniu 2026 r. Meta zaczęła blokować publikowanie linków do serwisu ICE List, zawierającego dane tysięcy agentów ICE i funkcjonariuszy Border Patrol. Imiona, nazwiska oraz zdjęcia miały być częściowo pozyskane z publicznie dostępnych źródeł jak LinkedIn.

Jak informuje Politico, decyzja była uzasadniana ochroną prywatności oraz zasadami platformy zakazującymi udostępniania danych osobowych, umożliwiających identyfikację konkretnych osób.

Blokada objęła Facebooka, Instagrama i Threads, a wpisy z linkami były usuwane lub oznaczane jako naruszające standardy społeczności. Warto spomnieć, że działania te nie wynikały z nakazu rządowego, lecz z wewnętrznych regulacji firmy.

Kolejnym przykładem jest wczorajsze żądanie wyjaśnień senatora Edwarda Markeya skierowane do ICE w sprawie rzekomej „bazy danych krajowych terrorystów”.

Impulsem do interwencji było nagranie wideo przedstawiające incydent, w którym agent ICE informuje osobę, która go nagrwa, że jej dane trafiły do tajnego rejestru i jest ona traktowana jako „terrorysta krajowy”.

Według doniesień baza ta miałaby obejmować osoby uczestniczące w pokojowych protestach przeciwko polityce imigracyjnej, jednak DHS zaprzeczył istnieniu takiego rejestru.

Zobacz również

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?