Strona główna

Fałszywe powiązania Trumpa z rosyjskim bankiem?

Fot. I, Ωριγένης/Wikipedia/CC 3.0
Fot. I, Ωριγένης/Wikipedia/CC 3.0

Haker, który w ostatnim czasie dopuścił się ataku na Alfa Bank, próbował sfabrykować dowody wskazujące na powiązania rosyjskiej administracji z otoczeniem Donalda Trumpa - pisze SC Magazine. Cyberprzestępca, którego tożsamość pozostaje tajemnicą, próbował zdyskredytować nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych tworząc fałszywe poszlaki wskazujące na kontakty z Kremlem.

Alfa Bank działa we ścisłej współpracy z rosyjską administracją. Jest powiązany z operacjami finansowymi prowadzonymi przez spółki państwowe, w tym m.in. Gazprom. Właściciel banku Michaił Fridman zasiada w rosyjskiej Izbie Publicznej, odpowiedzialnej za monitorowanie prac ustawodawczych Dumy Państwowej i innych organów władzy. Formalnie jest to podmiot prywatny.

Cyberprzestępca próbował za pomocą serwera DNS stworzyć pozory używania przez amerykańskich polityków kont zlokalizowanych w Alfa Banku. Początkowe zapytanie sieciowe miało udawać, że pochodzi z sieci banku, potem odpowiedź miała nastąpić z struktur organizacji Trumpa, którego pakiety miały lądować ponownie na serwerach w Rosji.

Czytaj także: FBI i NSA: Rosja zaatakuje ponownie

Do zdarzeń, według Alfa Bank miało dojść 18 lutego br. oraz 11 i 13 marca br. tego roku. Po wykryciu przez automatyczny system zabezpieczeń, Rosjanie skontaktowali się z organami śledczymi w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele instytucji finansowej zaoferowali Amerykanom pełne wsparcie podczas prowadzonego śledztwa. Oprócz tego, bank skontaktował się z firmą specjalizującą się w informatyce śledczej, która działa na terytorium USA. Przedstawiciele Alfa Bank, twierdzą, że haker lub hakerzy próbowali stworzyć nieistniejące powiązania pomiędzy Rosją a otoczeniem Donalda Trumpa. 

Komentarze