Cyberbezpieczeństwo

Czy akcje hakerów-aktywistów zmieniają oblicze wojny w Ukrainie? [OPINIA]

Fot. TheDigitalArtist/ Pixabay.com/

Co jakiś czas nasza redakcja jest pytana o to: „Czy działania hakerów mają sens?”, „Jakie znaczenie w wojnie mają działania hakerów?” lub „Czy hakerzy zmienią oblicze wojny w Ukrainie?”. Moja odpowiedź to: nie, nie zmienią. Choć jest to oczywiście opinia, a nie fakt. Ich działania są jednak istotne z innych powodów.

Ukraińscy hakerzy z Informacyjnych Wojsk Ukrainy w ostatni weekend włamali się do systemu telewizji na okupowanym przez Rosję Krymie i nadali film z fragmentem przemówienia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w którym mówi: „Krym to Ukraina! Chwała Ukrainie!”.

W niedzielę jedna z redakcji zadała mi ponownie pytanie (przez ostatnie miesiące wojny w Ukrainie otrzymywali je w różnych wariantach wszyscy członkowie redakcji): "czy działanie hakerów - aktywistów ma znaczenie z punktu widzenia przebiegu wojny?". Moim zdaniem: nie, nie ma. Ma jednak znaczenie z innego punktu widzenia.

Trzy argumenty "za" haktywistami

Po pierwsze dlatego, że każda próba zhakowania systemu/telewizji/inne jest podejmowana przez hakerów po to, by przebić się przez mur rosyjskiej propagandy. To „tylko”, albo „aż” próba, którą mimo wszystko warto podejmować, choć jaki będzie efekt, możemy się tylko domyślać. Czy rosyjska rodzina siedząca wtedy przed telewiorem nagle uzna, że w końcu należy potępić zbrodniczy reżim Putina? Szczerze wątpię, choć oczywiście chciałabym, aby było inaczej.

Przyznaje to sam wicepremier Ukrainy Mychajło Fedorow w rozmowie z CyberDefence24.pl, który wprost stwierdził: „Dużo robimy, aby przebić się przez mur propagandy. Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że nie jest to problem zablokowanych treści zgodnych z prawdą. Problemem jest ponad 20 lat prania mózgu przez telewizję i wszelkiego rodzaju środki masowego przekazu. Okazuje się, że jest to trudniejsze, niż się spodziewaliśmy” – ocenił.

Czytaj też

Zatem jednorazowe nadanie orędzia prezydenta Ukrainy dla Rosjan realnie raczej nie wpłynie na ich ocenę wojny, choć oczywiście jest to potrzebne. To kolejna i pewnie nie ostatnia próba pokazania Rosjanom prawdy. Co z tą prawdą zrobią? To zależy już tylko od nich.

Z perspektywy czasu widzimy jednak, że podobne akcje, które organizowali haktywiści Anonymous (także m.in. hakowali prorosyjskie stacje telewizyjne, by nadawać „prawdę o wojnie”) nie wpłynęły na przebieg wojny. Pozwoliły uaktywnić inne grupy, które w mniej lub bardziej uporczywy sposób utrudniały życie służbom rosyjskim i zwykłym obywatelom, w ten sposób wspierając naszego sąsiada. Wreszcie: przyniosły też rozgłos samej grupie haktywistów, którzy ze swoim przekazem obrony Ukrainy przebili się nawet do mainstreamowych, zachodnich mediów.

Po drugie: każda taka akcja – nawet pojedyncze działanie – przypomina o Ukrainie: media opisują te zdarzenia, dając im rozgłos i nagłaśniając określony przypadek na Zachodzie. Choć społeczeństwa po niemal pół roku trwania wojny mogą być „zmęczone tematem” ( o czym pisaliśmy tutaj i dlaczego tak nie powinno być ), to wciąż wykazują zainteresowanie, a wojna to jedno z priorytetowych zagadnień mimo problemów wewnętrznych każdego państwa Europy czy USA.

Dodatkowo – poza działaniami w cyberprzestrzeni, które toczą się codziennie – ciągle trwa wojna informacyjna. Fedorow w rozmowie z naszym portalem przyznał również: „W odniesieniu do komunikacji zewnętrznej: można powiedzieć, że Ukraina wygrała pierwszą część wojny informacyjnej, gdy wojna dopiero co się zaczęła. Świat poparł Ukrainę. Jednak wojna informacyjna jeszcze się nie skończyła. Teraz wciąż musimy walczyć z prorosyjskimi narracjami w światowych mediach. Rosja próbuje przekonać świat, że Ukraina jest winna za kryzys żywnościowy; ceny ropy naftowej”.

Dlatego tak ważne jest, by walczyć z prorosyjską narracją, próbującą się przebić do społeczeństw zachodnich. Od tego zależy także pomoc finansowa, militarna, a przede wszystkim humanitarna, czego Ukraina nieustannie potrzebuje.

Po trzecie i może najważniejsze: podnosi to morale ukraińskich żołnierzy i obywateli i pokazuje, że hakerzy, zatem i świat nie zapomnieli o trwającej wojnie w Ukrainie. Nie wolno się więc poddawać, bo cel jest jeden: wolność.

Fedorow wskazał to na przykładzie grupy Anonymous, która już na początku wojny zapowiedziała swoje działania: „Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę Anonymous wyraźnie zapowiadali swoje stanowisko w mediach społecznościowych (Twitter); stanęli w obronie Ukrainy i poparli „jasną stronę” konfliktu. Ich podejście jest jasne - Rosja powinna wycofać wojska z Ukrainy. Myślę, że to dlatego, że Ukraina i takie niezależne cybergrupy opowiadają się za wolnością; podzielamy te same wartości. Jednocześnie nie koordynujemy naszych działań z Anonymous. Doceniamy jednak ich jasne stanowisko w sprawie Ukrainy i pomoc na naszym froncie cybernetycznym. Każda akcja ma znaczenie, szczególnie w cyberprzestrzeni” – wspomina w wywiadzie z nami wicepremier Ukrainy.

Dlatego ilekroć ktoś pyta nas: „czy to hakerzy - aktywiści rozstrzygną wojnę w Ukrainie?” odpowiadamy: nie. Istotne jest wciąż to, co dzieje się na froncie. Nie wolno jednak zapominać o wojnie w cyberprzestrzeni i wspomnianej już wojnie informacyjnej, które również odgrywają ważną rolę w starciu z siłami Putina.

Cyberprzestępcy wciąż działają

Nie wolno jednak lekceważyć działań cyberprzestępczych, które nieustannie przypominają nam, jak ważne jest cyberbezpieczeństwo, stałe podnoszenie jego poziomu, rozwój umiejętności cyberkadr i nieustanny monitoring cyberprzestrzeni.

Przykładu nie trzeba szukać daleko. Ledwo w ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z cyberatakiem w Estonii , który był największym incydentem od 2007 roku. Stać za nim ma grupa Killnet - ta sama, która wypowiedziała cyberwojnę m.in. Polsce i zaatakowała w połowie lipca br. strony internetowe polskiej Policji. Nadal aktywne pozostają też grupy cyberprzestępcze, które również opowiedziały się za Rosją w wojnie, takie jak np. Sandworm, Fancy Bear czy Gamaredon.

Czytaj też

Czytaj też

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także