Cyberbezpieczeństwo

Czy 2023 rok przyniesie eskalację w cyberprzestrzeni?

Fot. Tumisu/Pixabay/Domena publiczna

Czy rok 2023 przyniesie eskalację obecnie rozgrywających się w domenie cyber konfliktów do pełnowymiarowej wojny? Niemal na pewno w przyszłym roku będziemy świadkami cyberataków, które będą miały potencjał destabilizacji świata nie tylko w wymiarze technologicznym, ale i geopolitycznym.

Cyberatak znaczących rozmiarów niemal na pewno nadejdzie w 2023 roku– spekuluje magazyn „Wired" . W jego rezultacie może dojść np. do paraliżu lotniska na Tajwanie lub wszystkich komputerów, którymi posługuje się brytyjska armia.

Incydent tego rodzaju może wpłynąć również na wynik wyborów, np. w USA – i niewielkie jest ryzyko, że w razie jego wystąpienia strona, która stanie się ofiarą tego rodzaju działań, nie zdecyduje się podjąć akcji odwetowej, potencjalnie wymierzonej nie w tego domniemanego sprawcę, który rzeczywiście stoi za zdarzeniem – ostrzega redakcja.

Rośnie ryzyko eskalacji

Ryzyko eskalacji konfliktu w cyberprzestrzeni nigdy nie było jeszcze tak duże, jak obecnie – a w skrajnej sytuacji według „Wired" może ona doprowadzić nawet do konfliktu nuklearnego.

Cyberbroń różni się od broni konwencjonalnej, jest tańsza, łatwiejsza w użyciu. Próg wejścia w agresję jest znacznie niżej, niż w przypadku wojny kinetycznej, a co za tym idzie, z narzędzi do walki w cyberprzestrzeni mogą korzystać również te kraje, których na udział w konflikcie zbrojnym - rozumianym w sposób tradycyjny - po prostu nie stać finansowo.

Czytaj też

Atrybucja pozostaje poważnym problemem

Cyberataki w przeciwieństwie do działań konwencjonalnych są również trudne do przypisania. Według redakcji „Wired", rok 2023 może przynieść ich wykorzystanie m.in. do zasiania terroru w sposób o wiele skuteczniejszy, niż przy użyciu tradycyjnych metod sabotażu. Zima trwa długo, a cyberataki mają potencjał paraliżowania infrastruktury krytycznej odpowiedzialnej np. za obsługę sieci ciepłowniczych, tak w Europie, jak i w USA.

Sprawcą potencjalnych działań tego rodzaju może być nie tylko Rosja, ku której zwrócone są obecnie oczy całego świata ze względu na nielegalne działania wojenne Putina w Ukrainie; równie dobrze za incydentem tego rodzaju mogą stać inne wrogie Zachodowi kraje, takie jak Chiny, Iran czy Korea Północna.

Działania odwetowe mogą być trudne ze względu na kłopoty z atrybucją – niewłaściwie ukierunkowana odpowiedź może mieć dewastujące konsekwencje w wymiarze geopolitycznym, gospodarczym i społecznym.

Niepewność względem atrybucji, zdaniem magazynu, pcha adwersarzy w podobnym kierunku: lepiej odpowiadać wyłącznie na niektóre incydenty; nie można reagować odwetowo na wszystkie; nie można również nie reagować w ogóle. Zawsze trzeba uwzględnić ryzyko reakcji względem niepoprawnie zidentyfikowanego przeciwnika – i choć może to wydawać się osobliwe, „Wired" wskazuje, że podobną logiką kierują się obecnie sprawcy cyberataków sponsorowanych przez państwa, którzy wiedzą, że ich adwersarze nie mogą każdorazowo ze względów dyplomatycznych podejmować działań odwetowych.

Czytaj też

Rok 2023 będzie przełomem

Ryzyko eskalacji konfliktu w cyberprzestrzeni jest z nami od dawna, jednak wybuch pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą przełamał granice, które do tej pory w niepisany sposób obowiązywały i stwarzały próg, którego nikt nie miał odwagi przekroczyć.

Zarówno USA, jak i Europa angażują się – choć w różnym stopniu – we wsparcie Ukrainy w tym konflikcie, co przekłada się na zwiększone ryzyko prowokacji ze strony Federacji Rosyjskiej – ocenia „Wired".

Rośnie również napięcie pomiędzy uwikłanymi w wykrwawiającą oba kraje wojnę handlową USA i Chinami, które po obu stronach stawiają na nacjonalistyczną i protekcjonistyczną retorykę, a także wzajemnie oskarżają się o cyberszpiegostwo i inne wrogie działania w cyberprzestrzeni.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także