Cyberbezpieczeństwo

#CyberMagazyn: Wojna informacyjna. Psychoedukacja jako metoda prewencji

Psychoedukacja może być jedną z metod walki z podatnością na dezinformację
Psychoedukacja może być jedną z metod walki z podatnością na dezinformację
Fot. Element5 Digital/ Unsplash/ Domena publiczna

Przeciwdziałanie wojnie informacyjnej jest bardzo trudne ze względu na jej szeroki zakres, a także jej powszechne występowanie. Ograniczanie dostępu do treści dezinformujących oraz edukowanie społeczeństwa o istnieniu zjawiska jest tylko częściową odpowiedzią na problem. Istotnym elementem zwalczania zjawiska powinna być prewencja oparta o psychoedukację.

Wojna informacyjna to zjawisko odmieniane przez wszystkie przypadki i przywoływane w trakcie większości trwających kryzysów. Wykorzystanie operacji informacyjnych staje się codziennością w działaniach nie tylko państw i ich służb specjalnych, ale także globalnych korporacji, które wykorzystują techniki i taktyki proponowane przez służby w swoich działaniach biznesowych.

Społeczeństwo jest stale eksponowane na różnego rodzaju bodźce, które prowadzą do wielu negatywnych zjawisk, takich jak choćby rozchwianie emocjonalne, polaryzacja, podważenie zaufania do instytucji publicznych.

Czytaj też

O czym się mówi w kontekście wojny informacyjnej

Bardzo wiele miejsca poświęca się na opisywanie modeli zjawiska oraz próbę atrybucji winy poszczególnym podmiotom. Nie mniej uwagi pochłaniają potencjalne skutki tego zjawiska, których zasięg (z założeniem wykluczenia z definicji wojny informacyjnej zjawiska walki w cyberprzestrzeni) waha się od wpływu na podejmowane decyzje strategiczne, przez wpływ na wyniki procesów demokratycznych (w tym wyborów), aż po fizyczny wpływ na państwo – np. poprzez niszczenie mienia, czy wykorzystanie informacji i paniki do blokady kluczowych obszarów infrastruktury. W przypadku zjawiska o tak szerokiej i płynnej skali wpływu trudno jest wskazać możliwe środki przeciwdziałania.

Czytaj też

Przeciwdziałanie skutkom dezinformacji - praktyka

Widoczne w mediach flagowanie treści, mogących być dezinformacją z jednej strony przynosi zamierzony skutek, a z drugiej wzmacnia bańkę osób, które zostały dotknięte tym zjawiskiem. Każdorazowa kontrola oraz cenzura publikacji narusza także podstawę demokracji, jaką jest wolność słowa i poglądów.

Istotnym elementem przeciwdziałania – w moim odczuciu, jednym z bardziej skutecznych wprowadzanych środków jest stałe informowanie i edukowanie społeczeństwa o istocie, naturze i skali problemu walki informacyjnej. Spowodowało to, że w przeciągu ostatnich siedmiu lat odbiór tego zjawiska zmienił się od klasyfikowania go w jednym „worku” razem z teoriami o płaskiej Ziemi, do realnego rozpoznania, za którym dążą działania polityczne, mające na celu ograniczanie jego skutków.

Wydaje się jednak – i tu wkraczam w sferę hipotez i przypuszczeń nie zawsze wspartych badaniami naukowymi, że działania takie mają charakter objawowy. Przypominają trochę leczenie przewlekłej choroby lekami przeciwbólowymi, bez zastanowienia się nad genezą problemu i długofalowym, systemowym budowaniem odporności społecznej na walkę informacyjną.

Wojna informacyjna – rola profilaktyki

Dalsza część tekstu ma za zadanie odpowiedzieć na pytanie, jak i po co budować systemową odpowiedź na zjawiska walki informacyjnej. W rozważaniach i konstrukcji pomysłów towarzyszyła mi Paulina Dąbrowska – psychoterapeutka, trenerka, konsultantka telefonu zaufania 116 111, której ekspertyza pozwoliła na napisanie kolejnej części tekstu. Będzie to propozycja i wstęp do rozważań nad dalszym badaniem zjawiska walki informacyjnej przez pryzmat nauki o zdrowiu psychicznym.

U podłoża zjawiska wojny informacyjnej leży kilka założeń, przedstawianych już przez sowieckich dysydentów. Zasadniczym celem tego typu działań (w długim okresie) jest przejęcie kontroli nad społeczeństwem i danym jego obszarem, bez konieczności prowadzenia działań kinetycznych. Wojna informacyjna odnosi się więc do wpływu na proces demokratyczny i zarządczy państwa.

Wpływu, który doprowadzi do zaistnienia warunków niezbędnych do podjęcia decyzji korzystnych z punktu widzenia agresora. Może to być wskazanie pożądanego kandydata w wyborach, ale także zawarcie korzystnych kontraktów gospodarczych, czy zaniechanie pewnych działań politycznych. Jeśli państwem-celem jest państwo demokratyczne, najoczywistszymi działaniami są działania na poziomie populacji. Stwarza to możliwości wykreowania poglądów i partii, które mają szansę na współudział i/lub sprawowanie władzy w danym kraju.

Rodzi to bardzo ważne pytania – jak tworzona jest docelowa narracja i - co kluczowe w tym tekście - kto zostaje jej celem. Tworzenie narracji i problemów opiera się w znacznej mierze o bieżące wydarzenia polityczne, a także badania socjologiczne pokazujące emocje – w szczególności lękowe, występujące w społeczeństwach. Jest to istotny i ciekawy proces, wykorzystujący zdobycze nie tylko nauk socjologicznych i psychologicznych, ale także narzędzia analizy ilościowej, które pozwalają na wskazywanie i prognozowanie niektórych trendów.

Czytaj też

Kto jest podatny na wojnę informacyjną?

Do kogo trafiają tak spreparowane komunikaty? Do wszystkich. Co więc sprawia, że część z nas w nie wierzy, część natomiast przyjmuje bezkrytycznie? Z pomocą może przyjść badanie Fundacji Digital Poland – „Dezinformacja oczami Polaków”. Z raportu wynika, że w Polsce występuje już duża świadomość zjawiska – ponad 80 proc. badanych słyszało lub spotkało się z tym zjawiskiem.

Świadomość nie wpływa jednak na zmniejszenie podatności. W fake newsy według badaczy częściej wierzą osoby młode, które swoje informacje czerpią z mediów społecznościowych (tam dezinformacja rozszerza się najprościej, najszybciej i najtaniej). Badania naukowe nad zjawiskiem pokazują, że osoby podatne na dezinformację doświadczają braku poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie. Osoby takie często należą do mniejszości różnego rodzaju, lub doświadczają innych form wykluczenia. Związane jest to także z poczuciem niepewności i bezcelowości społecznej w obliczu nagłych zmian społecznych. Podobne negatywne uczucia, na co wskazują badania, pojawiają się wśród nastoletnich użytkowników mediów społecznościowych.

Istotą profilaktyki wydaje się być, w takim razie niedopuszczenie do powstania znacznych grup osób wykluczonych, żyjących w poczuciu zagrożenia, obniżonym nastroju. Duża penetracja fake newsami, którą pokazują badania prowadzone wśród młodzieży wskazuje natomiast, że działania prewencyjne powinny być podjęte już na etapie szkolnym.

Jak wojna informacyjna ma się do zdrowia psychicznego

Posiadając definicję grupy docelowej możemy zauważyć, że sama definicja grupy podatnej na wojnę informacyjną, stoi w opozycji do definicji zdrowia psychicznego przywoływanej przez WHO, która twierdzi, że: "zdrowie psychiczne to dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny człowieka, a także zdolność do rozwoju i samorealizacji".

Wskazuje to na dość jasną drogę do wzmacniania oraz budowania profilaktycznego podejścia do bezpieczeństwa informacyjnego w społeczeństwach. Zmienia także sposób postrzegania problemu i pozwala przejść z podejścia „kto i w jaki sposób próbuje na nas wpływać” do bardziej proaktywnego – „w jaki sposób ograniczyć zewnętrzne wpływy”.

Bardzo istotnym elementem takiego rozwiązania jest zmiana percepcji informacji. Z punktu widzenia politologii, informacja jest pewną wartością, wektorem, przekazem, który odpowiada na potrzeby informacyjne społeczeństwa, bądź poszczególnych osób. Manipulacja jej częstotliwością, przedstawieniem, pozwala na manipulację procesem podejmowania decyzji.

Z punktu widzenia zdrowia psychicznego informacja - szczególnie ta, która ma znamiona manipulującej (emocjonalny przekaz, nie odwoływanie się do faktów) - trafia nie tylko w potrzeby informacyjne, ale także emocjonalne, pod którymi kryją się niezaspokojone potrzeby. To z kolei rodzi silne emocje, które prowadzą do impulsywności, braku racjonalnej analizy zdarzeń, a nawet postrzegania świata jako zagrażającego – takiego, przed którym trzeba się bronić, uciekać lub się z niego wycofać. Będąc w takim stanie ludzie traktują informację zero-jedynkowo, dostrzegając tylko jeden aspekt danego zagadnienia, co pogłębia efekty dezinformacji.

Czytaj też

Jak odpowiedzieć na problem wojny informacyjnej

Kluczowym więc elementem prewencji i budowania odporności społecznej wydaje się być – poza akcjami edukacyjnymi, budowaniem świadomości, blokowaniem treści - znaczna dbałość o zdrowie psychiczne już na poziomie edukacji szkolnej. Obserwowane i opisane w publikacjach trendy wskazują, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży ulega znacznemu pogorszeniu. Obserwując statystyki prowadzone przez Telefon Zaufania 116 111 - od początku pandemii COVID-19 znacznie wzrosła liczba telefonów związanych z myślami samobójczymi, obniżonym nastrojem i innymi problemami psychicznymi młodych ludzi. Należy więc sądzić, że całościowa podatność społeczna na dezinformację będzie rosła.

Jako istotną metodę przeciwdziałania temu zjawisku można wskazać proces psychoedukacyjny, który w odczuciu autorów powinien zostać włączony do programu nauczania szkolnego. Powoduje on wzmocnienie młodych osób, pomaga w budowaniu bezpiecznej grupy rówieśniczej, która zapewnia wsparcie, pozwala na zbudowanie własnej tożsamości, pewności siebie, poczucia własnej wartości, które ograniczają wykluczenie poszczególnych jednostek.

Odpowiedni zasób wiedzy o emocjach pozwala je także rozpoznawać i rozumieć, co znacznie ogranicza podatność na emocjonalne treści proponowane odbiorcom w ramach prowadzonych działań informacyjnych. Zasadnym wydaje się w tym miejscu stwierdzenie, że postawione tezy powinny zostać zweryfikowane przy pomocy procesu naukowego, badawczego.

Autorzy: Paulina Dąbrowska i Adam Sadowski

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także