Biznes i Finanse

Apple pod lupą urzędników po zgłoszeniu zagrażających zdrowiu warunków pracy

Fot. Fot. Laurenz Heymann/unsplash.com

Postępowanie mające na celu wyjaśnić, czy Apple mściło się na pracownikach sygnalizujących nieprawidłowości w firmie, w poniedziałek wszczęło amerykańskie ministerstwo pracy. Sygnaliści mieli informować urzędników o nieprawidłowościach dotyczących zagrażających zdrowiu warunków pracy w jednej z placówek firmy, gdzie byli wystawieni na działanie chemikaliów.

Informacje o nieprawidłowościach w firmie urzędnikom amerykańskiego ministerstwa pracy przekazali byli i obecni pracownicy spółki, którzy za swój sprzeciw wobec panujących tam warunków mieli być najpierw dyskryminowani przez pracodawcę, w niektórych przypadkach natomiast doszło do zwolnień.

Zgłoszenia dokonała 35-letnia inżynierka Ashley Gjovik, która w Apple'u pracowała na stanowisku menedżera programów przez sześć lat, dopóki nie została zwolniona z pracy we wrześniu tego roku, rzekomo w związku z wynoszeniem na zewnątrz poufnych informacji.

Gjovik regularnie informowała o nieprawidłowościach w pracy w firmie Tima Cooka na swoim koncie na Twitterze. Opisywała nękanie przez przełożonych, inwigilację, której była poddawana, a także zaniedbania w kwestii bezpieczeństwa i higieny pracy. Inżynierka oskarżyła również firmę o jej bezzasadne zwolnienie, którego prawdziwym powodem miało być nie ujawnienie poufnych danych, ale aktywizm pracowniczy. #READ[ articles: 101562 | showThumbnails: false ]

Mocne dowody

Prawnik specjalizujący się w prawie pracy cytowany przez dziennik „Financial Times" Stephen Kohn ocenia, że w sprawie zgromadzono dostatecznie dużo dowodów, by organy państwowe wszczęły w związku z tymi zdarzeniami postępowanie wyjaśniające. W USA dowody są niezbędne, aby tego rodzaju proces w ogóle mógł zostać zainicjowany - w przypadku ich braku urzędnicy wskazują, że oskarżenia dotyczące potencjalnych naruszeń nie znajdują odzwierciedlenia w weryfikowalnych materiałach.

Zdaniem Kohna sprawa będzie uważnie śledzona, gdyż to jeden z rzadkich przypadków, gdy kwestie związane z nieprzestrzeganiem prawa pracy w firmach z sektora Big Tech przedostają się do sfery publicznej. Ministerstwo pracy rzadko zajmuje się tego rodzaju kwestiami ze względu na wszechobecne klauzule dotyczące poufności zawierane w kontraktach pracowników wielkich firm technologicznych. W opinii prawnika, często są one wykorzystywane do „uciszania i zastraszania sygnalistów". #READ[ articles: 101562 | showThumbnails: false ]

Apple nie komentuje sprawy

Apple nie odniosło się do pytań londyńskiego dziennika w związku ze sprawą. Gazeta ocenia jednak, że dochodzenie ws. naruszeń prawa pracy względem Gjovik i innych pracowników spółki może być kolejnym ciosem w bardzo restrykcyjną pod względem jawności i przejrzystości politykę korporacyjną firmy. Wcześniej w tym roku akcjonariusze Apple'a zażądali więcej informacji nt. wykorzystania przez firmę klauzul poufności w kontraktach pracowniczych. Miało to związek m.in. z objęciem klauzulami również przyszłego zatrudnienia pracowników Apple'a w podmiotach regulowanych przez prawo stanowe i federalne (np. z segmentu administracji).

Czytaj także