Armia i Służby

Wyciek danych z Wojska Polskiego. „Pewne informacje ujrzały światło dzienne” [AKTUALIZACJA]

Fot. 18 Dywizja Zmechanizowana/Twitter

Baza zasobów Sił Zbrojnych RP miała wyciec do sieci, a wśród nich informacje o polskim uzbrojeniu, w tym F-16. Jak udało nam się ustalić, rzeczywiście „pewne informacje ujrzały światło dzienne”, a Żandarmeria Wojskowa prowadzi dochodzenie wyjaśniające.

O sprawie jako pierwszy poinformował Onet.pl. Według źródeł portalu wśród danych, które miały trafić do sieci są informacje mające szczególne znaczenie z perspektywy zagranicznych służb wywiadowczych. Bazę mieli pobrać już użytkownicy z innych państw, w tym Chin i Rosji.  

Informatorzy Onetu powiązani z polskimi służbami specjalnymi wskazują, że Siły Zbrojne RP poszukują osób odpowiedzialnych za incydent i szacują straty. Do incydentu miało dojść 9 stycznia br. Wyciek miało wykryć Narodowe Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni (NCBC). 

„Ujawnione w sieci wojskowe dane liczą 1 mln 757 tys. 390 zapisów (...). Każda pozycja, czyli zapis, to zgłoszone zapotrzebowanie każdej jednostki na sprzęt - od całych F-16, przez ciężką broń, jej części, amunicję do niej, części zamienne, po mundury, bieliznę, koce oraz sprzęt komputerowy, a nawet sztandary i dyplomy” - podaje Onet.

Takie dane pokazywałyby stan posiadania Sił Zbrojnych RP oraz ujawniały to, czym nie dysponuje nasza armia. Co więcej, z odpowiedniej analizy bazy danych można byłoby wywnioskować, który sprzęt nie jest sprawny. 

Czytaj też

„Pewne informacje zobaczyły światło dzienne”

Z naszych informacji, które pozyskaliśmy ze źródła w strukturach Wojska Polskiego wynika, że rzeczywiście „pewne informacje ujrzały światło dzienne”.

Według Onetu obecnie wojsko stara się odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do wycieku. Zdaniem informatora serwisu, najprawdopodobniej jeden ze specjalistów Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy opracował własny program, do którego skopiował dane z niejawnych wojskowych systemów.

W sprawie skontaktowaliśmy się bezpośrednio z bydgoskim Inspektoratem. Jednostka nie może jednak udzielać żadnych informacji na ten temat. Dowiedzieliśmy się jednak, że Żandarmeria Wojskowa prowadzi postępowanie wyjaśniające. Doniesienia Onetu są sprawdzane przez polską armię.

MON bada sprawę

Do informacji oficjalnie odniósł się resort obrony, który wskazał, że sprawa jest szczegółowo analizowana przez służby. „Trwa wyjaśnianie czy doszło do wycieku oraz czy ujawniony plik faktycznie został wytworzony w Siłach Zbrojnych RP” - czytamy w jego treści.

MON tłumaczy, że obecnie pod uwagę branych jest kilka scenariuszy. Wojsko analizuje np. czy jest to testowy plik przeznaczony do testowania oprogramowania. „Bazy produkcyjne w Siłach Zbrojnych RP obligatoryjnie używane są tylko w specjalnie do tego przeznaczonych systemach wojskowych. Trwają również analizy czy wykaz nie jest plikiem pomocniczym, wykorzystywanym przy realizacji jawnych zakupów publikowanych na BIP.  Do zakończenia postępowania wyjaśniającego nie będziemy komentować sprawy” - wyjaśnia resort.

AKTUALIZACJA: Nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski

Jak poinformował MON w najnowszym oświadczeniu, służby zweryfikowały sytuację i okazało się, że dane, które trafiły do sieci są częscią Jednolitego Indeksu Materiałowego, prowadzonego przez Inspektorat Wsparcia (jednostkę odpowiedzialną za zakupy w Siłach Zbrojnych RP). „Indeks zawiera wyłącznie informacje powszechnie dostępne. Można je uzyskać m. in. na podstawie jawnie prowadzonych i publikowanych postępowań o udzielenie zamówienia publicznego” - wskazuje resort.

Ministerstwo tłumaczy, że chodzi o „niepełny katalog o charakterze logistycznym, nie zawierający ani informacji o ilości i sprawności sprzętu, ani brakach w asortymencie”. Tego typu dane są również publikowane przez Sojusz Północnoatlantycki (NATO) w ramach bazy Master Catalogue of References for Logistics (NMCRL). Treści, które wyciekły do sieci są przekazywane i udostępniane w NMCRL.

Publikacja danych nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa ani funkcjonowania Sił Zbrojnych RP. Publikacja indeksu nie nastąpiła w wyniku złamania zabezpieczeń systemów teleinformatycznych Wojska Polskiego.
Ministerstwo Obrony Narodowej

Resort przekazał także, że służby cały czas badają, w jaki sposób udostępniono wspomniane dane na nieautoryzowanych serwerach. „Według wstępnych ustaleń doszło do zaniedbania obowiązków przez pracownika Inspektoratu Wsparcia. W sprawie urzędnika, który bez upoważnienia udostępnił plik na nieautoryzowanym serwerze jest prowadzone postępowanie wyjaśniające przez Żandarmerię Wojskową” - tłumaczy MON.

Czytaj też

Chcemy być także bliżej Państwa - czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać - zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także