Armia i Służby

Fałszywy alarm przeciwrakietowy na Hawajach skutkiem złego interfejsu

Fałszywy alarm przeciwrakietowy, który nadano przez przypadek w sobotę rano czasu lokalnego, był skutkiem błędnie zaprojektowanego interfejsu użytkownika w oprogramowaniu kontrolnym - podał w poniedziałek "The Washington Post".

Według hawajskiej administracji, alarm został wysłany w ramach "rutynowych testów wewnętrznych" systemu Hawajskiej Agencji Zarządzania Kryzysowego (HI-EMA). O tym, że alarm jest w istocie fałszywy, poinformowano dopiero 13 minut po emisji komunikatu.

Według rewelacji The Washington Post, winny nadania fałszywego alarmu jest system komputerowy, wykorzystywany do obsługi tego rodzaju komunikatów, a konkretniej - jego źle zaprojektowany interfejs użytkownika. Korzystający z niego urzędnicy z rozwijalnego menu mogą bowiem wybrać dwie opcje: "testowy alarm przeciwrakietowy", a także "alarm przeciwrakietowy". Zdaniem gazety, oprogramowanie zaprojektowane jest w taki sposób, że bardzo łatwo o pomyłkę użytkownika.

Po wybuchu zbiorowej paniki, jaka towarzyszyła fałszywemu alarmowi, Federalna Komisja Komunikacji (FCC) rozpoczęła dochodzenie, w ramach którego do tej pory stwierdziła, że to, co się wydarzyło, jest "rzeczą kompletnie niedopuszczalną". FCC w oficjalnym komunikacie podała, że "na podstawie informacji, którymi dysponujemy obecnie, można stwierdzić, iż rząd Hawajów nie wdrożył wystarczających procedur kontrolnych w celu zapobieżenia nadania fałszywego alarmu".

PAP - mini

Komentarze