Armia i Służby

Wspólna walka z cyberprzestępczością USA i Rosji. Realność czy fikcja?

Fot. U.S. Department od State, domena publiczna
Fot. U.S. Department od State, domena publiczna

Sekretarz stanu USA Rex Tillerson odbył swoją pierwszą wizytę w Rosji. Podczas rozmów z ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem i prezydentem Władimirem Putinem zostały głównie poruszone kwestie związane z Syrią, Ukrainą (Donbasem) oraz Koreą Północną. Na tle tych rozmów pojawił się wątek cyberbezpieczeństwa.

Konferencja prasowa Tillersona i Ławrowa stanowi dotychczas jedyne oficjalne źródło informacji na temat podjętych rozmów. Wspólne wystąpienie odbyło się tuż po przeprowadzonej rozmowie z prezydentem Putinem. Konferencję prasową zdominowały jednak wypowiedzi Ławrowa. Jak informuje portal Ria Novosti, Minister spraw zagranicznych FR m.in. oświadczył, że Rosja zainteresowana jest podjęciem ścisłej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi na rzecz walki z cyberprzestępczością.

Rosyjski dyplomata zaznaczył, że półtora roku temu propozycja stworzenia dwustronnego mechanizmu, który mógłby ułatwić wymianę informacji o tym gdzie, kto i jak próbuje złamać prawo i wspólnie ustanowione normy międzynarodowe w obszarze cyberprzestrzeni była przedstawiona administracji Baracka Obamy. Zdaniem Ławrowa, Stany Zjednoczone stawiały opór w kwestii współpracy obu krajów na tym polu.

Należy dodać, że w 2013 roku na oficjalnej stronie Białego Domu zamieszczono informacje o podjęciu współpracy Stanów Zjednoczonych i Rosji w zakresie cyberbezpieczeństwa, mającą na uwadze wspólny monitoring rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Biały Dom podkreślał, że cyberincydenty mogą prowadzić do kryzysu lub niestabilności we wzajemnych relacjach Stanów Zjednoczonych i Rosji. W związku z tym amerykański rząd zgodził się na utworzenie wspólnej grupy zadaniowej, która będzie oceniać ryzyko zagrożeń w sieci oraz za pomocą odpowiednich środków będzie w stanie zwalczać tego typu zagrożenia. Wymianą informacji technicznych miały się zająć ośrodki CERT zlokalizowane w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych i w jego odpowiedniku w Rosji.

Czytaj też: Polska otwiera się na testy bezpieczeństwa. Prezydent podpisał ustawę

Aktualnie Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych publikuje informacje na temat wspólnego dialogu z Chinami w kwestiach zwalczania cyberprzestępczości. Na oficjalnej stronie internetowej Departamentu można zapoznać się ze wspólnie wypracowanym mechanizmem współpracy na rzecz bezpieczeństwa cyberprzestrzeni. Portal cfr.org podaje, że może on stanowić szablon dla kooperacji Stanów Zjednoczonych i Rosji w tej dziedzinie.

Oprócz tego portal cfr.org przytacza stanowisko Kimberly Marten, dyrektor amerykańsko-rosyjskiego programu w Instytucie Harrimana przy Uniwersytecie Columbia, w sprawie budowy zaufania w cyberprzestrzeni pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Marten twierdzi, że Waszyngton i Moskwa zgadzają się nie ujawniać osobistych lub kompromitujących informacji  o swoich liderach. Można jednak poddać pod wątpliwość czy możliwe jest nieujawnianie „przecieków” niewygodnych faktów, które burzą wizerunek kluczowych graczy w oczach opinii publicznej. Przecież na takich zabiegach opiera się dziś głównie walka o wpływy.

Z racji tego, że cyberprzestrzeń stała się skutecznym polem działalności przestępczej i terrorystycznej czołowe państwa próbują udowadniać, że dążą do zjednoczenia się w walce z cyberzagrożeniami. Jednak doświadczenia z ostatnich lat pokazują, że w ramach każdego międzynarodowego porozumienia w sferze bezpieczeństwa cyberprzestrzeni realizują jedynie te punkty, które zapewniają korzyści im samym. Nie od dziś wiadomo, że w parze z oficjalnymi deklaracjami wspólnej polityki dotyczącej walki z cyberterroryzmem państwa, zwłaszcza Rosja i Stany Zjednoczone, prześcigają się w publikowaniu raportów z wzajemnie przeprowadzanych cyberataków, zatrzymania kolejnych hakerów na terenie swoich państw, szeroko rozumianej manipulacji informacją, jak np. dowodów sterowania opinią publiczną, ingerencji w wybory prezydenckie itp.

Otylia Bieniek

Komentarze