Technologie

Haktywiści kpią z rosyjskich urzędników i wojskowych. Chcą bawić się z nimi w „głuchy telefon”

Fot. Pavan Trikutam/ Unsplash/ Domena publiczna

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w działania w cyberprzestrzeni zaangażowali się haktywiści, którzy na wiele sposobów próbują uprzykrzyć życie rosyjskiemu rządowi, biznesowi, ale i cywilom. Teraz na cel wzięli urzędników tego kraju, a formą prostestu przeciwko wojnie ma być... dzwonienie do nich.

Strona stworzona przez haktywistów WasteRussianTime.today powstała po to, by... pożartować sobie z rosyjskich urzędników. Nikt z nas nie lubi tzw. robocalls, które dzwonią w wielu sprawach, uprzykrzając życie.

Grupa międzynarodowych haktywistów – jak podaje Wired – uruchomiła stronę internetową, gdzie można wyświetlić listę numerów telefonów do rosyjskiego rządu, wojska i służb wywiadowczych oraz połączyć się z dwoma przypadkowymi urzędnikami oraz podsłuchiwać, jak marnują swój czas i próbują dowiedzieć się, który z nich dzwonił pierwszy i dlaczego.

Grupa miała ochrzcić się mianem „Niejasnych Snów Szeherezady” i składać się z aktywistów i programistów, których celem jest zakłócenie codzienności rosyjskiej władzy.

Twórcy strony twierdzą, że zebrali ponad 5 tys. numerów telefonów do osób z kręgów rządowych (numery stacjonarne, jak i komórkowe), w tym rosyjskich wojskowych, członków Dumy, a nawet FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa).

Czytaj też

Na czym polega działanie?

Za pośrednictwem strony można rozpocząć połączenie VoIP (ang. Voice over Internet Protocol), które automatycznie wybiera 40 z ujawnionych numerów telefonów i rozpoczyna się rozmowa, w której użytkownik może podsłuchać dwóch losowo wybranych rosyjskich urzędników – opisuje Wired. Dzwoniący nie może jednak nic powiedzieć w czasie połączenia (jest to technicznie niemożliwe) – hakerzy uniemożliwili taki ruch, z obawy przed bezpieczeństwem przypadkowych internautów, którzy będą chcieli wziąć udział w akcji.

W ten sposób działanie opiera się głównie na możliwości podsłuchiwania i spamowania połączeniami telefonicznymi. Prace nad witryną miały trwać niemal trzy miesiące – od pierwszych dni rosyjskiej inwazji. Jej twórcy twierdzą, że w bazie znajdują się tylko numery do rosyjskich urzędników, a nie ma tam kontaktów do przypadkowych rosyjskich cywilów. Ich pomysł – jak twierdzą - miał być częściowo inspirowany przez dziennikarzy z rosyjskiego serwisu The Insider oraz z grupy śledczej Bellingcat.

Haktywiści w wiadomościach do Rosjan wezwali ich do opublikowania kolejnych numerów wojskowych i rządowych, aby nie musieli oni „nękać cywilów”.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza tego typu akcja – haktywiści, którzy działają niezależnie od siebie bądź tworzą mniej lub bardziej nieformalne grupy, do tej pory doprowadzali m.in. do wycieków danych nie tylko z zasobów rządowych, ale także z prywatnych firm. Sam ukraiński rząd w pewnym momencie opublikował listę zawierającą nazwiska i dane kontaktowe 620 rosyjskich agentów wywiadu.

Czytaj też

/NB

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także