Social media

Nowa polityka Twittera ws. dezinformacji będzie testowana na wojnie w Ukrainie. Wywoła chaos?

Fot. Nathan Dumlao/ Unsplash/ Domena publiczna

Nowa, globalna polityka Twittera ws. dezinformacji kryzysowej zakłada, że treści wprowadzające w błąd nie będą wzmacniane, ani polecane przez algorytmy. Nowe zasady będą testowane w rzeczywistości de facto wojennej, co według ekspertów może wywołać chaos informacyjny.

Działania w sprawie dezinformacji kryzysowej właściciele Twittera zadeklarowali w swoim oświadczeniu na oficjalnym blogu firmy. Nowa polityka zostanie zastosowana natychmiast i będzie „testowana na żywo” na przykładzie dezinformacji wojennej, dotyczącej Ukrainy.

Zdaniem ekspertów cytowanych przez serwis Protocol, to ważna zmiana, ale z drugiej strony – to duże wyzwanie dla administracji platformy. Pierwszym i podstawowym powodem ma być fakt, że nowy potencjalny właściciel Twittera uważa się za „absolutystę wolności słowa”, co może oznaczać, że nie będzie on chciał usuwać kontrowersyjnych tweetów, nie do końca znajdujących swoje pokrycie w rzeczywistości.

Ponadto, Twitter będzie musiał rozstrzygać, co jest prawdą, a co nie, a w sytuacji wojennej łatwo o chaos informacyjny; dodatkowo trudno oceniać, co już definiuje się jako „kryzys”.

„W okresach kryzysów, takich jak międzynarodowy konflikt zbrojny, sytuacje kryzysowe dotyczące zdrowia publicznego i katastrofy naturalne na dużą skalę, odkrywamy, że dezinformacja może podważyć zaufanie publiczne i spowodować dalsze szkody już narażonym społecznościom” – skomentował Yoel Roth, szef ds. bezpieczeństwa i uczciwości na Twitterze.

Czytaj też

Poinformował także, że firma planuje wdrożenie nowej polityki „w każdej sytuacji, w której istnieje powszechne zagrożenie dla życia, bezpieczeństwa fizycznego, zdrowia lub podstawowych środków utrzymania”, ale firma testuje tę funkcję na Ukrainie ze względu na „wyjątkową rolę, jaką odgrywa dezinformacja w tym konflikcie”.

Co jest prawdą, a co nie?

Twitter w celu weryfikacji, co jest prawdą, a co fake newsem ma opierać się na publicznie dostępnych informacjach z „wiarygodnych źródeł” m.in. od agencji informacyjnych, służb monitorujących konflikty, śledczych czy organizacji humanitarnych.

Kiedy post zostanie uznany za dezinformację, nie będzie on wzmacniany i polecany przez algorytm, dodane zostanie ostrzeżenie, a aby wyświetlić wpis, użytkownik będzie musiał dodatkowo w niego wejść. Nie będą one mogły być udostępniane i cytowane, nie będzie można także angażować się w dyskusję pod postem oznaczonym jako dezinformacja. Priorytetowo mają być traktowane szczególnie wpisy od osób/kont z dużymi zasięgami, którzy szerzą dezinformację.

Według Rotha, szefa ds. bezpieczeństwa i uczciwości na Twitterze rosyjskie media państwowe odnotowały 30 proc. spadek zasięgu po tym, jak zostały one oznaczone jako „oficjalne konta rosyjskich mediów państwowych”.

„Wierzymy, że zobaczymy podobne efekty w tym kontekście, ale dokładnie to badamy i będziemy udostępniać dane na ten temat, gdy dowiemy się więcej” – oświadczył.

Wpisy mają być usuwane tylko w skrajnych przypadkach, kiedy moderatorzy uznają, że „prawdopodobieństwo wyrządzenia szkody jest największe” – informuje Protocol.

Czytaj też

/NB

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także