Social media

Cyberprzestępcy szantażują nieletnich seksualnie, wykorzystując skradzione dane

Fot. Eric Ward / Unsplash

Cyberprzestępcy szantażują nieletnich z wykorzystaniem danych wykradzionych wcześniej z platform cyfrowych należących do Big Techów. Groźby coraz częściej mają charakter seksualny i opierają się na schemacie szantażu z wymuszeniem. Sposób działania sprawców jest bardzo wyrafinowany.

Według raportu cytowanego przez agencję Bloomberga, wszystkie wiodące firmy technologiczne - Apple, Twitter, Google, Discord, Meta, a także Snap - są wykorzystywane przez cyberprzestępców do pozyskiwania wrażliwych danych o użytkownikach. Następnie ich celem jest szantaż i wymuszenie z zastraszeniem ofiary, że ujawni się fakty na temat jej życia seksualnego.

Dane, które pozyskują sprawcy, obejmują imiona i nazwiska, adresy e-mail, adresy IP, a także informacje o fizycznej lokalizacji ofiar. Najczęstszym sposobem ich pozyskiwania jest podszywanie się cyberprzestępców pod organy administracji lub wymiaru sprawiedliwości.

Nowy, obrzydliwy trend w cyberprzestępczości

Według analityków, proceder ten to nowy, niepokojący i obrzydliwy trend w cyberprzestępczości, w którym wykorzystywane są m.in. dane pozyskiwane ze zhakowanych systemów policyjnych, a nie tylko z usług cyfrowych.

Czytaj też

Dostęp do systemów organów ścigania może być zakupiony przez cyberprzestępców w dark webie, może też być zdobyty w wyniku cyberataku.

Anatomia manipulacji i szantażu

Cyberprzestępcy, aby pozyskiwać wrażliwe dane ofiar, bardzo często włamują się na ich konta w mediach społecznościowych, bądź też nakłaniają je do wysyłki także poprzez np. symulowany internetowy flirt.

Jeśli nie dostaną tego, czego chcą, często uciekają się do zastraszania swoich ofiar, stalkowania ich w internecie, a szantaż mający na celu wymuszenie wysyłki zdjęć o charakterze erotycznym przybiera nierzadko formę publicznego oczerniania w kontekście seksualnym. Bloomberg opisuje przypadki, w których ofiary były tak zastraszone, że zgodziły się pod presją sprawcy wyryć sobie ostrym narzędziem jego imię na skórze, a potem - umieścić zdjęcie rany w internecie.

Kto za tym stoi? Amerykańskie organy ścigania twierdzą, że wśród sprawców jest wielu nastolatków, z których znaczna część mieszka w USA.

Czytaj też

Brzmi niewiarygodnie? Nie do końca, gdy weźmiemy pod uwagę coraz bardziej przerażające dane o rozmiarach zjawiska przemocy online i różnych formach, które przybiera.

Platformy wiedzą o problemie

Rzecznik Mety, Andy Stone przekazał mediom, że koncern zajmuje się oddzielnie każdym przypadkiem zgłoszenia żądania dostępu do danych przez organy ścigania i "każdorazowo są one sprawdzane pod kątem zgodności z prawem".

Google poinformowało agencję Bloomberga, że w ubiegłym roku wykryto proceder tego rodzaju w swoich usługach. Cyberprzestępcy podszywali się wtedy pod urzędników państwowych i zostali szybko zidentyfikowani, a organy ścigania - powiadomione o ich działalności.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także