Polityka i prawo

#CyberMagazyn: Mówimy o wolności i demokracji, ale nikt nie pamięta o prawach pracowników platform cyfrowych

Fot. Markus Winkler / Unsplash
Fot. Markus Winkler / Unsplash

Podczas panelu, który przerwaliśmy, słowa takie jak „wolność” i „demokracja” w kontekście platform cyfrowych padały wielokrotnie, ale nikt z uczestników nawet nie wspomniał o grupie szczególnie bezbronnej i pozbawionej podstawowych praw pracowniczych, czyli właśnie pracujących za pośrednictwem platform cyfrowych - mówi CyberDefence24.pl Nadia Oleszczuk, współorganizatorka protestu obywatelskiego na IGF 2021.

O proteście grupy aktywistów pisaliśmy w naszym serwisie tutaj.

„Czułam, że to nagminne odwoływanie się do wspomnianych wartości jest po prostu puste i fałszywe” - mówi Oleszczuk. 

Jak przypomina, prawa pracownicze to prawa człowieka.

„Mamy moralny oraz prawny obowiązek ich ochrony. Platformy internetowe takie jak Uber nie chcą być klasyfikowane jako pracodawcy i tym samym podlegać zwyczajowym obowiązkom pracodawców” - zwraca uwagę Oleszczuk i dodaje, że wykorzystują w tym celu luki prawne. 

Czy platformy cyfrowe to pracodawcy?

Tymczasem, jak podkreśla aktywistka, pracownicy platform cyfrowych, na przykład kurierzy rozwożący jedzenie, uzyskują nieregularne dochody, pracują przez wiele godzin, odmawia im się prawa do negocjacji zbiorowych, reprezentacji pracowniczej, nie mają także prawa do płatnego zwolnienia chorobowego, ani prawa do urlopu.

Głos Nadii Oleszczuk nie jest odosobniony.

Opublikowana w czwartek proponowana wersja unijnej regulacji o pracownikach tymczasowych przenosi ciężar odpowiedzialności za pracę wykonywaną przez osoby współpracujące z platformami cyfrowymi na zatrudniające ich firmy. Do tej pory prawo działało tak, że to pracownicy musieli udać się do sądu i tam dochodzić swoich praw, udowadniając, że wykonują pracę na rzecz firm internetowych. 

Platformy cyfrowe do tej pory wykorzystywały szeroko luki w prawie europejskim, jak i wszelkie nieścisłości w zakresie definicji dotyczących ról pracowników, pracodawców i tego, co stanowi stosunek pracy. Co więcej - to właśnie na tym niemal w całości (obok gromadzenia danych osobowych konsumentów) opierały się ich modele biznesowe, które pozwalały na maksymalizację zysku przy całkowitym zepchnięciu na bok odpowiedzialności za osoby, których kosztem ten zysk jest wytwarzany.

W całej Unii Europejskiej, w 27 krajach, problem nieprawidłowego braku kwalifikacji jako pracowników dotyczy ponad 5,5 mln osób. Firmy internetowe uważają ich za samozatrudnionych, pozbawiając prawa do płatnego urlopu, ubezpieczenia zdrowotnego i odmawiając innych przywilejów wiążących się z prawnie nawiązanym stosunkiem pracy. 

W myśl regulacji, firmy internetowe zatrudniające pracowników takich, jak wspomniani przez Oleszczuk kurierzy dowożący jedzenie, będą musiały nie tylko zapewnić prawo do urlopu i ubezpieczenia zdrowotnego, ale i wypłacać im minimalne wynagrodzenie (tam, gdzie jest ono zdefiniowane w lokalnym prawie pracy). Według unijnych szacunków, do 2025 roku liczba osób pracujących na rzecz firm tego rodzaju wzrośnie z ok. 28 mln do 43 mln.

Spory w sprawach związanych ze statusem pracowników tzw. „gig economy” prowadzone były przed sądami we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Grecji i Portugalii. Jak pisze dziennik „Guardian”, to ok. 100 procesów, a żaden krajowy rząd nie rozwiązał do tej pory w pełni problemów związanych z gospodarką platformową na swoim lokalnym poletku.

„Obecne doświadczenia pokazują, że praca platformowa stanowi wyzwanie zarówno dla pracowników, jak i związków zawodowych, w odniesieniu do wielu aspektów, jak np. zapewnienie godziwego wynagrodzenia, ochrony socjalnej czy wykorzystywanie danych z platformy do celów kontroli” - zwraca uwagę Oleszczuk wskazując, że do rozwiązania pozostało znacznie więcej problemów, niż tylko status prawny pracownika.

Dofinansować Państwową Inspekcję Pracy

Oleszczuk ocenia, że w kwestii krajowego wdrożenia projektowanych unijnych przepisów niezbędne jest zwiększenie budżetu niedofinansowanej jej zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy, co przełoży się na zwiększoną skuteczność jej działań. 

„Współpraca związków zawodowych z inspekcjami pracy miała już w przeszłości miejsce. W Polsce NSZZ Solidarność zwrócił się w 2019 roku do PIP z prośbą o przeprowadzenie kontroli w firmie Uber. Kontrola objęła głównie kwestie bezpieczeństwa i higieny pracy, ale także nieprawidłowości w wypłatach dla pracowników” - przypomina aktywistka. „W sprawozdaniu pokontrolnym inspekcja stwierdziła, że obecne przepisy nie są wystarczające do kontroli wszystkich praktyk stosowanych w ramach modelu biznesowego Ubera” - dodała.

Unijna regulacja powinna zatem oddać krajowym organom większą kontrolę nad tym, jak pracownicy są traktowani przez zagraniczne spółki operujące na lokalnych rynkach - pozostaje mieć nadzieję, że organy te będą dysponować odpowiednimi zasobami, by ze swoich uprawnień korzystać (co wcale nie jest takie pewne).

Problemy gospodarki cyfrowej w Polsce

Brak wolności, poczucia bezpieczeństwa oraz demokracji, to zdaniem Nadii Oleszczuk największe problemy, które trawią polską gospodarkę cyfrową. 

„Nie możemy czuć się bezpiecznie w przestrzeni cyfrowej, która jest coraz bardziej istotną częścią naszego życia. Korporacje GAFAM mają dziś największy wpływ na decyzje w wielu sferach, takich, jak np. polityka. Nasza prywatność jest nadużywana, nasze dane - nielegalnie zbierane przez internetowych gigantów” - mówi działaczka, ponownie podkreślając, że problemem pozostaje brak podstawowych praw pracowniczych i socjalnych dla pracowników i pracownic platformowych.

„Pracownicy platformowi są często uznawani przez platformy za niezależnych wykonawców, a nie za osoby zatrudnione, a stosunek łączący ich z tymi firmami nierzadko ma charakter relacji między przedsiębiorstwami” - zwraca uwagę Oleszczuk. Jak zaznacza, dwóch równych partnerów biznesowych może ze sobą negocjować, ale pracownicy wykonujący np. pracę kuriera lub taksówkarza nie mogą negocjować stawek, bo te narzuca aplikacja, należąca do danej platformy cyfrowej.

Obecne relacje pomiędzy pracownikami a platformami przypominają do pewnego stopnia stosunki obowiązujące w państwach w XIX wieku, zanim wywalczono prawa pracownicze i socjalne” - ocenia rozmówczyni CyberDefence24.pl.

Oleszczuk zwraca uwagę na brak jasności względem statusu prawnego osób pracujących na rzecz platform internetowych; „platformy to pracodawcy, ponieważ kupują od pracowników ich umiejętności i czas w zamian za wynagrodzenie oraz kontrolę nad pracą. Pracownicy platformowi nie są niezależnymi przedsiębiorcami, tylko pracownikami” - tłumaczy ekspertka. Jak wyjaśnia, „jeśli ten fakt stanie się na poziomie prawnym niepodważalny, to platformy będą podlegać zwyczajowym obowiązkom pracodawców”.

Praca informacyjna 

Odnosząc się do podniesionego podczas protestu na IGF 2021 hasła dotyczącego wprowadzenia zakazu reklam opartych na inwigilacji i gromadzeniu danych osobowych, Oleszczuk tłumaczy, że czas, który dziś spędzamy w mediach społecznościowych i na platformach internetowych, ma wymiar pracy informacyjnej. 

Jej zdaniem to, że zasilamy platformy internetowe naszymi danymi, to praca informacyjna, która umożliwia im wygenerowanie przychodu. „To znaczy, że wykonaliśmy pracę o pewnej wartości ekonomicznej” - wyjaśnia Nadia Oleszczuk. „Tą pracą informacyjną może być odbieranie komunikatów, przyswajanie ich, odpowiadanie na nie. Najtrudniejsza do uchwycenia jest praca afektywna - praca emocjami, odczuwanie ich. To wszystko może generować strumień bardzo użytecznych danych” - mówi.

„Na platformach społecznościowych spędzamy całe godziny i dni naszego cennego czasu, uwagi, emocji, sygnałów. Te wszystkie rzeczy zostają przechwycone i monetyzowane, a potem przynoszą ogromną rentę ekonomiczną. Pracujemy w tej fabryce cały dzień” - uważa Oleszczuk, odwołując się do powstałego w latach 70. ubiegłego wieku pojęcia fabryki społecznej, którego autorem jest Mario Tronti. „Tronti nie miał jednak możliwości zetknąć się ze zjawiskiem internetu” - zaznacza w rozmowie z nami. 

Jak wskazuje, pracą jest również „praca opiekuńcza, wykonywana głównie przez kobiety, która także jest obszarem niezwykle użytecznej i rozwojowej aktywności z punktu widzenia gospodarki, jednak niedocenianej i niewidocznej (bo nieopłacanej) finansowo”.

Czy mamy szansę odzyskać kontrolę nad życiem w świecie GAFAM?

Zdaniem Nadii Oleszczuk, postulaty opodatkowania wielkich firm technologicznych czy ustanowienia pełnych praw pracowniczych dla osób zatrudnianych przez platformy internetowe zyskują coraz większą przychylność. 

Pytana o to, czy przyjdzie kiedyś dzień, kiedy zaczniemy patrzeć na usługi internetowych gigantów mniej przychylnym okiem i odzyskamy kontrolę nad swoim życiem w cyfrowym świecie, Oleszczuk mówi: „ten dzień już nadszedł! Nasza akcja na IGF i jej odbiór jest świadectwem, że mamy już dość nielegalnego zbierania danych przez cyfrowych gigantów i potrzebujemy ochrony prywatności użytkowników oraz użytkowniczek”. 


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze

    Czytaj także