Cyberbezpieczeństwo

Tajemnicza aktywność chińskich hakerów dzień przed inwazją Putina. Kogo szpieguje Xi?

Fot. Flickr/thierry erhmann

Doniesienia o tym, że w ukraińskich sieciach wykryto aktywność cyberprzestępców działających na zlecenie Pekinu, pojawiły się w początku kwietnia. Według zachodniego wywiadu, celem Chin była działalność szpiegowska - teraz jednak na jaw wychodzą nowe informacje, które mogą postawić tę sprawę w zupełnie nowym świetle.

Doniesienia o chińskim cyberataku na ukraińskie strony pojawiły się w początku kwietnia. Według brytyjskiego dziennika "Times", hakerzy działający na zlecenie Pekinu mieli zaatakować sieci na Ukrainie w celach szpiegowskich zaledwie dzień przed inwazją Putina na ten kraj - 23 lutego, o czym pisaliśmy na łamach CyberDefence24.pl.

Po ujawnieniu tego incydentu w środowisku eksperckim od razu pojawiły się pytania o to, jaki był cel takiego działania. Czy Chiny wiedziały, co planuje Rosja? Czy chciały wesprzeć Putina w realizacji jego planów? A może realizowały własny - jedynie sobie wiadomy - interes?

Chiński incydent - wciąż więcej pytań niż odpowiedzi

Obecnie, półtora miesiąca po zdarzeniu, którego celem były przede wszystkim rządowe witryny w Ukrainie, a także szereg sieci komercyjnych, wciąż niewiele wiadomo na jego temat. Nie znamy dokładnego rozmiaru operacji, nie wiemy, ile witryn zostało dotkniętych chińskim cyberatakiem. Według analityków jednak, celem działań Pekinu było szpiegostwo, ukierunkowane na pozyskanie poufnych danych z Ukrainy, a nie sabotaż, który uwiarygodnia tezę na temat wsparcia Putina przed planowaną przez niego inwazją.

Czytaj też

Chiny zaprzeczają, jakoby miały jakikolwiek związek z incydentem i oceniają, że doniesienia brytyjskiego dziennika są "czystą nieodpowiedzialnością, a w dodatku kompletnie niewiarygodne". To jednak narracja, którą już doskonale znamy.

Czy prawdziwym celem Chin była Rosja?

Według cytowanych przez brytyjską prasę przedstawicieli zachodniego wywiadu, sprawa może być o wiele bardziej skomplikowana, niż początkowo sądzono. Ich zdaniem celem Chin były zgoła inne kraje niż Ukraina - Rosja, Białoruś, a także... Polska.

Czytaj też

Aktywność Chin obserwowana była w sieciach tych państw od końca lutego - twierdzą. Szczególnie dużym zainteresowaniem cyberprzestępców, działających na zlecenie Pekinu cieszy się Rosja. Tezy te potwierdzają prywatne firmy z branży cyberbezpieczeństwa, które odnotowały zwiększoną aktywność hakerów, działających na rzecz Państwa Środka w sieciach w Europie Środkowo-Wschodniej, w dodatku przy użyciu zachodniej infrastruktury.

Próba zrzucenia winy na kraje Zachodu

Niektórzy eksperci oceniają, że przeprowadzenie cyberataku na cele ukraińskie, a także rosyjskie z zachodniej infrastruktury, to próba odwrócenia uwagi od rzeczywistego udziału Chin w operacjach szpiegowskich, których celem są różne kraje.

Wiedząc o zbliżającej się inwazji i pozostając w niepisanym sojuszu z Putinem, najprostszym rozwiązaniem przy próbie ukrycia własnych zamiarów jest wskazanie krajów Zachodu jako źródła zagrożenia tak dla Ukrainy, jak i dla Rosji - w chaosie wzajemnych oskarżeń łatwo pozostać niemalże niewidzialnym. Być może właśnie o to Chinom, które od lat systematycznie zaprzeczają jakimkolwiek działaniom szpiegowskim ze swojej strony, chodzi najbardziej.

Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture.

Komentarze

    Czytaj także