Reklama
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI

Twoja prywatność jest cenniejsza od mojego bezpieczeństwa [OPINIA]

Prywatność. Odmieniana przez wszystkie przypadki, lecz… jakby jej coraz mniej. Przecież dobrowolnie ją oddasz dla większego dobra, jakim bezdyskusyjnie jest bezpieczeństwo, prawda?

Jaka jest rola prywatności w dzisiejszym świecie?
Jaka jest rola prywatności w dzisiejszym świecie?
Autor. Pixabay.com. Licencja: https://pixabay.com/service/license-summary/

Poniższy artykuł to opinia autora i nie zawsze musi odzwierciedlać stanowisko całej redakcji.

Artykuł 47 Konstytucji RP stwierdza, że: „każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”.

11 września 2001 roku doszło do zamachu terrorystycznego na World Trade Center. Półtora miesiąca później Prezydent USA George W. Bush podpisał Patriot Act, dający szerokie uprawnienia amerykańskim służbom. Dokument obowiązywał do połowy 2015 roku.

Przecież amerykańskie społeczeństwo musi być bezpieczne, dlatego złamano wiele ich praw. Dla ich dobra. Prawda?

Dla jednych bohater, dla innych zdrajca

W 2013 roku wyszło na jaw, że wiele firm technologicznych (m.in. Microsoft, Yahoo, Google, Facebook, PalTalk, AOL, Skype, YouTube oraz Apple) umożliwiało służbom dostęp do nagrań audio i wideo, zdjęć, rozmów, poczty elektronicznej i innych danych użytkowników korzystających z serwisów należących do wymienionych korporacji”, co stwierdzono w pracy „Skutki sprawy Edwarda Snowdena dla prywatności danych w cyberprzestrzeni” Michała Grzelaka.

Nie zamierzam odnosić się do postaci Edwarda Snowdena, lecz skupię się wyłącznie na ujawnionych przez niego materiałach. Mowa tutaj o programie szpiegowania na skalę światową.

Powtórzę. Szpiegowania na skalę światową, opisanego wdzięcznie na Wikipedii, posortowanego na podrozdziały, możliwym do zapoznania się bez większych problemów. Jedna z większych afer na wyciągnięcie ręki.

W 2013 roku miałem 10 lat, dlatego nie pamiętam momentu wybuchu tej „afery” inaczej niż przez pryzmat samej twarzy Snowdena, bez świadomości o co tak naprawdę chodzi. Później dowiadywałem się o niej z książek czy Internetu.

Nie pamiętam reakcji ludzi. Wiem jednak, że nigdy nie powinniśmy o tym zapominać – prawo do prywatności praktycznie każdego człowieka na świecie zostało zrównane z ziemią, podeptane, zakopane, odkopane ponownie, podpalone, a na koniec wyrzucone.

A potem zapomniane.

Nie wiem, jak mógłbym o tym wszystkim zapomnieć i przejść do porządku dziennego, myśląc, że jakiekolwiek regulacje bezpośrednio ograniczające moją wolność zwiększą mój poziom bezpieczeństwa. Dominuje we mnie nieufność.

Reklama

Polska a Snowden

Panoptykon w 2014 roku słusznie wyróżnił wątek Polski w ramach doniesień Snowdena. Jak podaje Fundacja:

  • Polska znalazła się wśród partnerów amerykańskiego wywiadu w zakresie inwigilacji komunikacji elektronicznej (nie należy jednak do kluczowych partnerów NSA);
  • od 2009 roku istniał (i prawdopodobnie nadal działa) program ORANGECRUSH, który obejmuje współpracę z jedną z polskich agencji rządowych (stan na 2014 rok – przyp. red.);
  • Polska przekazywała amerykańskim służbom zarówno tzw. metadane telekomunikacyjne (dane o tym kto, z kim i kiedy się komunikował), jak i treść przechwytywanych komunikatów;
  • na pewnym etapie tej współpracy Polska przekazywała stronie amerykańskiej nawet ponad 3 miliony metadanych telekomunikacyjnych dziennie.

Nie będzie zaskoczeniem, że Panoptykon nie uzyskał odpowiedzi na pytania. Przecież informacje o masowej inwigilacji społeczeństwa są niejawne. Dla naszego dobra, prawda?

Dziś, Palantir

Mamy luty 2026 roku. Przecież nikt nie zbierałby masowo danych o obywatelach po upublicznieniu dokumentów przez Snowdena, a na pewno nie dochodziłoby do żadnych nadużyć. Wszystkie demokratyczne rządy nauczyły się poszanowania do praw człowieka, wolności, prywatności i tak dalej. Mam rację?

Nie.

Palantir donosi do ICE, gdzie szukać imigrantów. Żyjemy w czasach inwigilacji totalnej – taki tytuł nosi artykuł Joanny Cisowskiej, opublikowany na łamach oko.press.

Firma Palantir zrobiła dla ICE inteligentne narzędzie do zaawansowanej analityki śledczej. Pozwala śledzić ludzi w drodze z pracy do domu czy namierzać większe skupiska w celu przeprowadzenia obławy. Stosowane przez amerykańskie służby aplikacje to już świat totalnej inwigilacji.
Joanna Cisowska na łamach oko.press

Cisowska podkreśliła, że oprogramowanie Palantira pozwalało m.in. „wykorzystywać informacje z systemów zawierających prawa jazdy, uczelnianych systemów wymiany studenckiej czy rejestrów połączeń telefonicznych”. Dodajmy, że chodzi tu o prywatną firmę.

„Możliwe staje się więc tworzenie sieci inwigilacji obywateli w czasie rzeczywistym, uzasadnione bezpieczeństwem, pozbawione przejrzystości i nadzoru (Palantir pozyskuje dane do analizy z pominięciem systemu nakazów i ograniczeń prawnych). Zastosowania narzędzi Palantira w polityce predykcyjnej mogą natomiast prowadzić do dyskryminacji i uprzedzeń, bo analiza danych opiewa na informacje, które same w sobie są historią dyskryminacji w jej licznych przejawach”stwierdziła Gosia Fraser na łamach techspresso.cafe, odnosząc się do działalności firmy.

Obywatel nie ma klauzuli „opt-out” (możliwości wyjścia) z takiego systemu. Jestem zdania, że nie mamy mechanizmów demokratycznej kontroli nad takimi mechanizmami inwigilacji.

Szwajcarski portal Republik opisał jak Palantir Technologies otrzymał aż dziewięć odmów od szwajcarskiej armii.

„(…) oprogramowanie zwiększa zależność od amerykańskiego dostawcy i rośnie ryzyko potencjalnej utraty kontroli nad danymi i suwerenności narodowej – stwierdzono w wewnętrznym raporcie tamtejszych sił zbrojnych. Niedawno dowiedzieliśmy się, że portal spotka się z Palantirem w sądzie z racji na nieopublikowanie sprostowania.

Reklama

Spotkanie w Davos

21 stycznia br. wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk opublikował na X zdjęcie ze spotkania m.in. z Alexem Karpem, CEO Palantira. W rozmowie uczestniczyli również polscy generałowie.

Jednym z tematów rozmowy miała być suwerenność technologiczna – wydaje mi się, że o suwerenności nie rozmawia się z gigantami technologicznymi z USA, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Oddaj prywatność za bezpieczeństwo

Weźmy jako przykład niedawne regulacje w Wielkiej Brytanii. Moim osobistym zdaniem, blokada treści w taki sposób przysłuży jedynie dostawcom VPN-ów, którzy potrafią mieć dość frywolne podejście do ochrony danych użytkowników.

Wyobraźmy sobie pewną sytuację, polegającej na popełnieniu myślozbrodni w postaci chęci zapoznania się z wpisem Katie Lam, zasiadającej w Izbie Gmin (izbie niższej brytyjskiego parlamentu – przyp. red.), która opisywała przestępstwa dokonywane w Leeds. Myślozbrodni, bo post został zablokowany. Nie można go wyświetlić. Informacja przestała istnieć.

Reklama

Chodźmy dalej

Niestety obawiam się, że takie mechanizmy mogą być znacznie nadużywane w przyszłości, właśnie w imię rzekomego „bezpieczeństwa”.

W artykule „USA chcą naszych danych biometrycznych. Dlaczego to jest groźne?” Joanny Cisowskiej na łamach oko.press wskazano, że amerykańskie służby w przyszłości mogą uzyskać dostęp do danych osobowych Europejczyków. Nawet tych, którzy nie byli i nie będą w USA. Bo tak.

Unia Europejska daje nam jedne z najlepszych przepisów chroniących prywatność, mimo to, wraz z rozwojem technologii i sektora Big Data, rzeczywistość coraz bardziej przypomina Panoptikon (więzienie, gdzie osadzeni nie wiedzą, czy są obserwowani – przyp. red.). Taki, w którym strażnikami będą już nie tylko europejscy urzędnicy czy korporacyjni biznesmeni, ale też amerykańskie służby imigracyjne, mające dostęp do informacji o europejskich obywatelach.
Joanna Cisowska dla oko.press

Nie chcę oddawać Amerykanom moich odcisków palców i mam do tego prawo, zgodnie z art. 47 Konstytucji. Problem w tym, że jest to martwy zapis.

Nie ufam instytucjom, które latami dopuszczały masową inwigilację, zasłaniając się później rzekomymi korzyściami dla obywateli.

A pamiętasz, że rok temu wdrożenie DSA do polskiego porządku prawnego miało umożliwiać blokowanie treści bez udziału sądu, a sama ustawa była nadmiarowa wobec unijnego prawa?

„Według projektowanych przepisów prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej mógłby nakazywać blokadę treści w internecie, które jego zdaniem są niezgodne z prawem. To wszystko odbywałoby się w szybkiej procedurze, a więc bez udziału sądu, a autorzy np. wpisów na platformach społecznościowych dowiadywaliby się o tym po fakciestwierdzono w Business Insiderze w artykule z stycznia 2025 roku.

Twoja prywatność jest cenniejsza od mojego bezpieczeństwa, a często „bezpieczeństwa”.

Poniższy artykuł to opinia autora i nie zawsze musi odzwierciedlać stanowisko całej redakcji.

Osoby, które chcą się z nami anonimowo skontaktować, zapraszamy do  formularza w zakładce „Kontakt” (u dołu strony). Przypominamy, że na bazie art. 5 oraz art. 15 Prawa Prasowego, każdy może udzielać informacji bez podawania swojej tożsamości.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama

Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?