Cyberbezpieczeństwo

Mnogość narracji dezinformacyjnych o Przewodowie. Ekspert radzi, na co uważać [WYWIAD]

Jakie narracje dezinformacyjne dotyczą wsi Przewodów?
Jakie narracje dezinformacyjne dotyczą wsi Przewodów?
Fot. Max Muselmann/ Unsplash/ Jakub Kruczek, licencja: CC BY 3.0/ Wikimedia Commons/ Modyfikacje: CyberDefence24.pl

Na narracje dezinformacyjne na które trzeba uważać w sieci - w związku ze śmiercią dwóch obywateli Polski w Przewodowie - wskazuje Michał Marek, ekspert ds. dezinformacji i szef Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa w rozmowie z CyberDefence24.pl.

Fot. Michał Marek/ archiwum prywatne

Po pierwsze: narracja o „celowej prowokacji ukraińskiej”

Michał Marek, ekspert ds. dezinformacji: Szybko rozwijano przekazy, że to rzekomo „ukraińska prowokacja”, która ma na celu wciągnięcie Polski i NATO w wojnę. Widać więc hasła, że to albo Polacy i NATO stoją za całą sytuacją, albo to Ukraińcy chcą w ten sposób wciągnąć sojusz do trwającego konfliktu.

Równolegle do pojawiających się informacji, że mogły to być fragmenty ukraińskiej rakiety obrony przeciwlotniczej, pojawiały się narracje, że to "Ukraińcy celowo zaatakowali obszar Polski", aby wciągnąć nasz kraj w tę wojnę. Najpierw był wątek prowokacji ukraińskiej, ale później rozwinięto go jako „celowe uderzenie” i „atak Ukraińców, który doprowadził do śmierci Polaków”. Był aktywnie popularyzowany w polskiej infosferze: „jeżeli rzeczywiście prawdą jest, że to ukraińska rakieta, to mogło być tak, że Ukraińcy celowo zabili polskich obywateli” – twierdzą prorosyjskie źródła. Osoby współpracujące z rosyjskim aparatem propagandowym wzbogaciły tę narrację, wskazując, że „to obszar, na którym dawniej działała UPA”; to „powtórka z historii” i „Ukraińcy kolejny raz zabijają Polaków”.

Czytaj też

Z jednej strony pojawiają się przekazy o "przesadzonej reakcji" ze strony polskiej, a z drugiej o "polskiej prowokacji"

Z jednej strony Rosjanie wskazują na kwestię prowokacji, a z drugiej strony budują przekaz, że „Polacy przesadzają”; że „nic się nie stało”; że „robią z muchy słonia”. Polacy są wyśmiewani, a z drugiej strony dystrybuuje się przekazy o poważnej prowokacji, emitowane przez poważne i oficjalne źródła propagandowe czy propagandowe autorytety. Wątek prześmiewczy przejawia się głównie w nieoficjalnych źródłach.

Nadal rozwijane są również przekazy o "przygotowaniach Polski do ataku na Rosję i Białoruś”, a w Polsce rzekomo „trwa moblizacja”

Te wątki pojawiają się równolegle i dystrybuowane są przez służby rosyjskie, ale i białoruskie. Widać, że to akcja zaplanowana i koordynowana. Rosjanie i Białorusini zaktywizowali przekaz, że w Polsce trwa „ukryta mobilizacja” i „militaryzacja”, która de facto ma oznaczać, że Polska ma agresywne zamiary względem Rosji i Białorusi. To ma doprowadzić do III wojny światowej i „wejścia w wojnę z Rosją”.

Granie na strachu w kwestii „wybuchu III wojny światowej”

Straszenie III wojną światową w polskiej infosferze jest czymś stałym. To ciągłe bazowanie na strachu, który ma ogarniać Polaków. Najpierw straszono nas uderzeniem atomowym, a kolejno odcięciem od energii, brakiem węgla, zamarznięciem, głodem, sprowokowaniem przez rząd polski. Pojawia się akcent, że rzekomo rząd w Polsce „sprowokuje III wojnę światową”. Wpisuje się to w kontekst działań prowadzonych przez rosyjskie ośrodki wpływu, które chcą sterować preferencjami wyborczymi Polaków. Chodzi o to, by wspierać prorosyjskie partie polityczne, a ograniczać poparcie i podważać zaufanie do partii prozachodnich: zarówno do rządzących, jak i kluczowych opozycyjnych.

Narracje o współpracy Polski z USA

Polska jest „marionetką” USA - tu nie ma żadnego novum, przy czym wyraźna jest tendencja, że nasz kraj jest marionetką, ale nie wykonuje w pełni rozkazów Stanów Zjednoczonych. Przejmuje inicjatywę i jest „jastrzębiem wśród marionetek” - wyróżnia się i wychodzi przed szereg, więc nie tyle Waszyngton chce sprowokować III wojnę światową, a „Warszawa chce wciągnąć w to Amerykę”.

Na co powinniśmy uważać w sieci?

Nikola Bochyńska, CyberDefence24.pl: Jak Rosja wykorzystuje narracje dezinformacyjne o Przewodowie?

Zdarzenie w Przewodowie jest na rękę rosyjskiej propagandzie . W związku z tym nie zdziwiłbym się, gdyby Rosjanie w przyszłości próbowali celowo ostrzeliwać cele zbliżone do polsko-ukraińskiej granicy, po to, by zakładać, że ukraińska rakieta obrony przeciwlotniczej lub jej odłamki spadną na teren RP. Wtedy będzie można oskarżyć o to Ukrainę.

Jakie cele bieżące realizuje rosyjska propaganda?

Nadal kluczowym celem jest wpływ na preferencje wyborcze Polaków, destabilizacja sytuacji społecznej oraz wspieranie działań służących wzmocnieniu struktur prorosyjskich, które przejawiają ambicje polityczne. Kolejny cel to wstrzymanie lub ograniczenie wsparcia, jakiego udziela Ukrainie polskie społeczeństwo i polski rząd. Chodzi o stymulowanie niechęci wobec Ukraińców, aby doszło do masowych protestów i sprzeciwu społecznego na takim poziomie, że polski rząd ograniczy wsparcie dla Ukrainy.

Podsumowując, chodzi o dwa cele: w szerszej perspektywie doprowadzenie, aby w polskim Sejmie zasiadały struktury prorosyjskie, wzmocnienie ich. Drugim jest wstrzymanie, ograniczenie wsparcia Polski dla Ukrainy.

Na co powinniśmy uważać jako użytkownicy sieci?

Możemy spodziewać się nowych teorii spiskowych, które będą odnosiły się do NATO, wojny w Ukrainie, do Stanów Zjednoczonych. Na pewno należy zachować spokój wobec przekazów, które odwołują się do sfery emocjonalnej, nie ulegać panice. Będzie pojawiało się mnóstwo treści, że „już wkrótce w Polsce wybuchnie wojna”, że „sytuacja jest skrajnie niebezpieczna”, że „będziemy marznąć”, że „będzie krach systemu”, że „Polska władza będzie ewakuowana z kraju”, że „wplącze naród w wojnę i pozostawi na pastwę Rosji”.

Jaką radę dla odbiorców miałby ekspert ds. walki z dezinformacją?

Prorosyjskie narracje będą miały na celu wywołanie paniki i powtórkę z początku pandemii COVID-19, a także wybuchu wojny, by spowodować kolejki do stacji paliw, bankomatów, masowe wykupywanie produktów ze sklepów. Wszystko to ma nakręcać spiralę paniki.

Podstawowa kwestia - nie dajmy się w to wkręcić - jeżeli sami tego nie powstrzymamy, tylko będziemy to rezonować, to poprzez nasze komentarze umieszczane w sieci albo przekazywane podczas rozmów, wpłyniemy negatywnie na osoby podatne na dezinformację. To ostatecznie doprowadzi do destabilizacji sytuacji społeczno-politycznej w kraju. Musimy myśleć nad tym co mówimy i co umieszczamy w sieci. Lepiej kilka razy zastanowić się nad tym, czy teza, którą chcemy wygłosić odnosi się od faktów i czy rozsądnym jest, aby ją wyartykułować. Nie chcemy przecież doprowadzić do chaosu i destabilizacji sytuacji w kraju, bo to odbije się na nas wszystkich (w tym na naszych portfelach). Czeka nas kolejny test z odporności na dezinformację.

Nasza redakcja jest jednym z twórców Kodeksu Dobrych Praktyk dotyczącego walki z dezinformacją. Zapraszamy do zapoznania się z tym materiałem.

Czytaj też

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze

    Czytaj także