"Technologiczna zimna wojna". Chińczycy wyrzucają amerykański sprzęt

9 grudnia 2019, 15:29
800px-Turnbull_selfie_with_Xi_Trump_Quang

Chiński rząd nakazał usunięcie całego zagranicznego sprzętu komputerowego i oprogramowania z urzędów państwowych i instytucji publicznych w ciągu najbliższych trzech lat, donosi Financial Times. Działanie, będące bez wątpienia elementem wojny handlowej na linii Beijing - Waszyngton, uderzy w amerykańskich gigantów technologicznych.

Napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami wkraczają w kolejny etap. Tym razem Beijing, niejako odzwierciedlając próby Waszyngtonu wyparcia chińskiej technologii z USA, dyrektywą zamierza usunąć amerykański sprzęt. Przewiduje się, że może być to poważny cios dla takich firm jak HP, Dell i Microsoft. The Guardian komentujący doniesienia Financial Times określa to jako wkroczenie w technologiczną zimną wojnę.  

Decyzja jest niewątpliwie chińską odpowiedzią na zakaz prowadzenia interesów z Huawei nałożony na początku roku przez Donalda Trumpa. Natomiast w maju, również amerykańscy giganci technologiczni – Google, Intel i Qualcomm ogłosili, że zawieszają współpracę z Chinami.

Donald Trump swoją decyzję o wykluczenie chińskich firm argumentował tym, że od tego czy odetnie się Chiny od amerykańskiego know-how zależy kto osiągnie przewagę w bitwie technologicznej na następne dwie dekady. Wydana przez Beijing dyrektywa, jest pierwszym podanym do publicznej informacji dokumentem, który ma ograniczyć wykorzystanie dostępnej na rynku, zagranicznej technologii w Chinach. Z informacji Financial Times wynika, że decyzja zapadła w centrali Komunistycznej Partii Chin na początku roku. Na jej mocy konieczna będzie wymiana 20-30 mln różnych sprzętów. Prace rozpoczną się w 2020 roku, w którym ma zostać wymienione 30% sprzętu, 50% w 2021 a pozostałe 20% w 2022 roku.   

Zdaniem analityków The Guardian, wymiana wszystkich urządzeń w tak krótkim czasie będzie bardzo trudna. Wiele produktów opracowanych zostało dla amerykańskich systemów operacyjnych. Również chińskie komputery firmy Lenovo, wykorzystują amerykańskie elementy takie jak procesory i dyski twarde.

Sytuację wojny technologicznej na linii USA-Chiny komentował pod koniec listopada sekretarz generalny ONZ António Guterres, podkreślając, że współcześnie jednym z największych zagrożeń może być technologia. Zauważył, że obecny konflikt handlowy oraz technologiczny między nimi może wywołać sytuację, w której mocarstwa odizolują się od siebie. Przewidywał również, że oba państwa będą umacniać własną walutę, tworzyć własny Internet, zamykać swój rynek oraz podejmować wiele innych strategicznych decyzji, które wpłyną na charakter stosunków między nimi.

KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Gieniu 112
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 21:36

Akurat Z tą wolnością USA to bym nie przesadzał po prostu mają kasę to przyciągają zdolnych i przedsiębiorczych. Chiny u siebie wilnosci nie mają ale stworzyli na tyle duże biuro i centrów innowacji w Europie, która w sumie jest dużo lepszym miejscem do życia że u siebie będą tylko klepać a wymyślać będą Europejczycy czy południowi Koreańczycy

scx
czwartek, 12 grudnia 2019, 18:48

> Zdaniem analityków The Guardian, wymiana wszystkich urządzeń w tak krótkim czasie będzie bardzo trudna. Z pewnością trudna, ale wcale nie taka nieprawdopodobna jak mogłoby się niektórym wydawać. W 2014 roku byłem pod wrażeniem rosyjskiego Elbrusa - procesora nie mającego żadnego uzasadnienia ekonomicznego a stworzonego wyłącznie w celu zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Rosji. Zhaoxin uformowany rok wcześniej jako joint venture pomiędzy VIA a chińskim rządem, dopiero tak naprawdę rozpoczynał działalność. Teraz mogę powiedzieć, że Chińczycy po zaledwie 5 latach osiągnęli znacznie więcej niż Rosjanie przez półtorej dekady. I to nie tylko Zhaoxin a cały ich przemysł półprzewodnikowy i informatyczny. To naprawdę robi wrażenie. O ile mnie pamięć nie myli, planowany poziom produkcji dla Zhaoxin na 2018 rok miał wynosić coś koło kilkuset tysięcy układów. Biorąc pod uwagę fakt, że do 2015 roku dopiero się wdrażali bazując na tym co dostali od VIA (CNQ a następnie CNR wraz z VX11H oraz pomniejsze rzeczy jak WonderMedia i układy Elite), w 2016 wprowadzili pierwsze zauważalne zmiany (SM3 i SM4 w ZX-C+), zaś w 2017 całkowicie przeprojektowali procesor zmieniając go w SoC (ZX-D), to produkcja milionów sztuk rocznie po 2020 roku nie wydaje mi się niczym nadzwyczajnym. Tym bardziej, że już teraz mówią o wykorzystaniu różnych procesów technologicznych, a więc mogliby zlecić produkcję w TSMC i jednocześnie klepać trochę układów u siebie w HLMC i SMIC. > Wiele produktów opracowanych zostało dla amerykańskich systemów operacyjnych. Mam wrażenie, że autorka opisuje sytuację z punktu widzenia zachodniego konsumenta i nie bardzo zdaje sobie sprawę z tego co w ostatnich latach działo się w Chinach. A w istocie działo się bardzo dużo. Nie mamy tutaj powtórki z Rosji, gdzie niby było rozwijanie własnych układów do krytycznych z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego zadań, a jednocześnie firmy na zlecenie rosyjskiego rządu nadal szeroko tworzyły oprogramowanie pod zachodni ekosystem informatyczny. Nie, tutaj wszystko idzie pełną parą i rozwój oprogramowania posuwa się równie żwawo. Mamy więc nie tylko szereg dystrybucji Linuksa (Ubuntu Kylin, NFS China, NeoKylin, iSoft Server OS a także bardziej nastawiony na zwykłego użytkownika Deepin), ale i faktycznie oprogramowanie pod nie, włączając w zarówno środowiska graficzne (Deepin Desktop Environment, UKUI Desktop Environment) jak i aplikacje biurowe (WPS Office) oraz masę mniejszych programów użytkowych. Za oprogramowaniem idą też usługi, a więc w tym przypadku wszelkie serwisy internetowe, ale nie o tym jest ten temat. > Również chińskie komputery firmy Lenovo, wykorzystują amerykańskie elementy takie jak procesory i dyski twarde. Znowu, to jest prawda jeśli chodzi o eksport na rynek zachodni i konsumencki rynek wewnętrzny. Do agencji rządowych oraz przedsiębiorstw i instytucji państwowych idzie zupełnie coś innego. Serwery mogą bazować na przeróżnym sprzęcie, od Zhaoxin KaisHeng, poprzez Hygon Dhyana, na nawet Loongson i Sunway SW kończąc. O IoT też nie muszą się specjalnie martwić - jak nie HiSilicon, Allwinner czy Rockchip, to XuanTie od Alibaby. Chyba wszystkich najbardziej interesuje desktop - od laptopów i nettopów, po stacje robocze. Tutaj króluje Zhaoxin KaiXian. Jak już wspomniałem, od ZX-D jest to SoC (mostek północny wraz z układem graficznym został przeniesiony na die area). Chipset ZX-200 robi więc wyłącznie za IO expansion. W każdym razie, wg moich szacunków ZX-F ma wydajność IPC pojedynczego rdzenia ponad dwukrotnie przewyższającą CNR (Isaiah II z 2015) a przy tym może pochwalić się 8 rdzeniami (czyli dwukrotnie więcej niż w przypadku Nano QuadCore) i prawdopodobnie nawet o połowę wyższym taktowaniem w stosunku do C4650 (na razie niestety dostrzeżony został jedynie model pracujący z częstotliwością bazową 2,00 GHz, ale jednocześnie wiemy, że ZX-E spokojnie wyciągał 3,00 GHz). Stworzenie płyty głównej to nie problem, szczególnie dla takiego giganta jak Lenovo. I to już w zasadzie jest gotowy komputer. Chiny zadbały jednak także o własne pamięci półprzewodnikowe (Flash, DRAM). Dzięki tzw. Big Funds, w mgnieniu oka powstały przedsiębiorstwa o którym naszym rodakom się nawet nie śniło (zainteresowanych tematem zachęcam do prześledzenia historii Changxin Memory Technologies oraz Yangtze Memory Technologies). Nawet gdyby pakowanie pojemnych dysków SSD do urzędowych komputerów okazało się zbyt drogie, to bez większych przeszkód można wspomóc się dowolnym dyskiem magnetycznym, zaś szyfrowanie załatwi sprawę bezpieczeństwa - tym bardziej, że procesory Zhaoxin od czasów od ZX-C+ mają sprzętowe wsparcie dla chińskich algorytmów kryptograficznych. Na koniec dodałbym jeszcze wzmiankę o kartach graficznych. Co prawda zintegrowane GPU powinny w zupełności wystarczyć do potrzeb biurowych, to w razie potrzeby zawsze można sięgnąć po chińskie wynalazki, z których układy Jingjia Microelectronics (JM5400, JM7200, JM9231) wyraźnie wysuwają się na prowadzenie. Pozostałe warte uwagi to m.in. JARI G12 i GP101. Ponadto warto wspomnieć również o tym, że Chińczycy odkupili od Brytyjczyków Imagination Technologies z PowerVR. No i pozostaje jeszcze kwestia tego co mogą zrobić z IP VIA/S3G. Takie rzeczy jak napęd optyczny czy zasilacz nie mają zaś w praktyce większego znaczenia, więc można wpakować praktycznie cokolwiek, choćby i tajwańską elektronikę, gdyby okazało się, że brakuje czegoś w Chinach kontynentalnych.

Andrettoni
piątek, 13 grudnia 2019, 01:33

Pamiętam jak lata temu mówiło się o wznowieniu w Chinach produkcji Commodore C64. Od tamtej pory wiele się zmieniło, ale dalej jest to bardzo chłonny i stosunkowo mało wymagający rynek. Jednocześnie mamy gigantyczną różnicę w cenie w produktach z USA i z Chin. Gdyby chodziło mi tylko o jakość używałbym komputera Apple. Używam PC bo jest tańszy. Przez wiele lat w miarę dobry komputer można było złożyć za w miarę stałą cenę około 3 tyś. złotych. Obecnie trzeba wydać kilka razy więcej. Jeżeli sprzęt chiński będzie słabszy, ale dużo tańszy to może się okazać, że chcąc kupić nowy komputer mam do wyboru odrobinę lepszy komputer chiński za 3 tyś. zł lub amerykański dużo lepszy za 15 tyś. zł wybiorę chiński, bo po prostu taki mam budżet. Kiedy planuję kupić lepszy sprzęt mam czas na zaplanowanie wydatków, ale w momencie nieoczekiwanej awarii mogę po prostu nie mieć dosyć pieniędzy. Takich ludzi jak ja jest dużo i dlatego zawsze będzie rynek zbytu dla mało wydajnych ale tanich komputerów. Jednocześnie technologie rozwijają się tak szybko, że po 1-2 roku każdy sprzęt jest przestarzały, więc kupno na raty nie ma sensu. Jestem w stanie wydać 3 tyś. zł na komputer co roku, ale to może być za mało na dobrą kartę graficzną lub procesor, a co tu mówić o całym zestawie. Tymczasem z reguły wymiana jednej części oznacza kompromis. Z czasem po prostu trzeba wymienić cały zestaw. Takich ludzi jak ja jest wielu, a więc jest to bogaty rynek. Uwagi typu, że Chiny nie dadzą rady tyle wyprodukować nie są zasadne, bo od dawna większość sprzętu i tak jest produkowana w Chinach w całości lub w części. Jeżeli ktoś ma rodzinę i dziecko(dzieci) zniszczy telefon lub go ukradną to łatwiej o kupno taniego chińskiego aparatu za 500 zł niż "oryginału" za 5000 zł. Z reguły potrzeba co najmniej 2-3 komputerów w rodzinie (stacjonarne+przenośne) i nawet większej liczby tabletów i telefonów (dla każdego po 1 + służbowe). Przy tej liczbie urządzeń wydatki są znaczne, a awarie częste i cena jest kluczowa. Biorąc pod uwagę, że ten sprzęt wymienia się co roku lub co dwa lata nie potrzeba solidnego sprzętu. Dobry i drogi tablet za 5 lat i tak będzie na poziomie badziewia. Analizy "kto to kupi" robią chyba jacyś zajmujący się na co dzień informatyką single, których stać na drogie gadżety w liczbie sztuk jeden. Przy kupnie 5 telefonów trzeba być bardzo bogatym człowiekiem by kupować najnowsze modele. Dla mnie jest to wybór albo tanio albo wcale.

Kiks
wtorek, 10 grudnia 2019, 16:57

Chiny potrzebują jak pustynia wody rynku zbytu dla swoich produktów. Sam poyt wewnętrzny im nie wystarcza. Zachód sobie z tym poradzi, bo prowadzi dość aktywną wymianę handlową. Komu Chiny upchną swoje zabawki, które wyprodukowali dzięki złodziejstwu? No właśnie.

bender
wtorek, 10 grudnia 2019, 15:29

W sumie żadna nowość, Chińczycy od dawna nie dopuszczają zachodnich firm do obszarów wrażliwych. A co do wymiany kilkudziesięciu milionów komputerów wraz z softem na chiński, to oczywiście życzę powodzenia, ale słabo to widzę :-D

...
wtorek, 10 grudnia 2019, 14:10

pod wzgedem krajow i kilku tysiecy lat chinczycy opracowali najwiecej wynalazkow np proch, lody, papier