Cięcia w TVP Wilno. „To rezygnacja z hard power” [WYWIAD]
Autor. Great_bru / Envato
Czarne chmury zbierają się nad losem TVP Wilno, którą w 2026 roku mają czekać drastyczne cięcia budżetowe. Oznaczałoby to, że decyzją Telewizji Polskiej i MSZ sami storpedujemy swoje narzędzia do działania w ramach polityki wschodniej. Sprawie z niepokojem przyglądają się również środowiska akademickie. Rozmawiamy z dr Barbarą Jundo-Kaliszewską z Katedry Teorii Polityki i Myśli Politycznej Uniwersytetu Łódzkiego oraz inicjatorką listu otwartego w sprawie TVP Wilno.
Wojciech Kozioł, Defence24.pl: Jak obecnie wygląda sytuacja z TVP Wilno? Czy ktoś z rządu lub kręgów decyzyjnych odniósł się już do tego problemu?
Dr Barbara Jundo-Kaliszewska: Sytuacja TVP Wilno budzi uzasadniony niepokój. W styczniu 2026 roku z anteny zniknęło około 20 programów, a jej budżet zredukowano aż o 40 proc. Ponadto na początku stycznia na jednej z komisji wybrzmiała zapowiedź dyrekcji TVP o likwidacji autonomii redakcji i wchłonięciu jej w skład TVP World.
Po latach starań ze strony polityków i intelektualistów z Polski i Litwy w 2019 roku udało się uruchomić jedyną redakcję Telewizji Polskiej działającą poza granicami kraju, której głównym celem było docieranie z przekazem do Polaków na Litwie oraz przeciwdziałanie rosyjskiej i białoruskiej dezinformacji na litewsko-białoruskim pograniczu. Jest to ewenement i jedyny tego rodzaju projekt polsko-litewski. Redakcja została powołana we współpracy z Litwą i sfinansowana z dotacji celowej państwa polskiego, w gestii którego znajduje się m.in. opieka nad Polakami poza granicami kraju. Jako eksperci ds. mniejszości polskiej na Litwie uznaliśmy to za jedno z najważniejszych osiągnięć polskiej dyplomacji na kierunku litewskim po 1991 roku i liczyliśmy, że w ten sposób zostanie wzmocnione bezpieczeństwo informacyjne i odporność społeczna regionu.
Problemy stacji zaczęły się w grudniu 2025 roku, gdy media w Polsce i na Litwie poinformowały o planowanej redukcji budżetu TVP Wilno oraz o zamiarze likwidacji samodzielności redakcji poprzez włączenie anteny w struktury TVP World. Przedstawiciele dyrekcji TVP wskazywali potrzebę oszczędności oraz konieczność przesunięcia środków finansowych z puli MSZ RP – pierwotnie przeznaczonych na wsparcie Polaków na Litwie – do tzw. redakcji wschodnich, czyli rosyjsko-, białorusko- i ukraińskojęzycznych. Zgadzam się, że – jak wskazuje dyrekcja TVP – „redakcje wschodnie są priorytetem”, jednak ich działalność może i powinna być finansowana z puli środków europejskich. Sprzeciwiam się natomiast podejściu, zgodnie z którym Polacy na Litwie mieliby w zamian „swobodnie” korzystać z takich kanałów jak Vot Tak TV czy Biełsat TV, produkowanych przez TVP World w języku rosyjskim. Takie myślenie pomija zarówno specyfikę tej społeczności, jak i tożsamościową rolę TVP Wilno, które – obok przeciwdziałania dezinformacji – miało również chronić język i kulturę polską przed inwazyjną rusyfikacją mieszkańców pogranicza.
Czytaj też
W grudniu i styczniu odbyły się trzy posiedzenia komisji parlamentarnych poświęcone tej sprawie, jednak brak pełnych i precyzyjnych danych uniemożliwił wypracowanie jednoznacznych rozstrzygnięć. Dziś przyszłość stacji w dalszym ciągu jest niepewna. Pod koniec grudnia przekazałam ministrowi Marcinowi Bosackiemu, nadzorującemu Departament Komunikacji Strategicznej i Przeciwdziałania Dezinformacji Międzynarodowej, stanowisko środowisk naukowych w sprawie strategicznego znaczenia TVP Wilno w dobie wojny informacyjnej. Pod listem otwartym podpisało się ponad 200 uczonych z Polski, Litwy i innych państw świata. Jednakże dotąd nie otrzymałam odpowiedzi na moją prośbę o osobiste spotkanie i możliwość przedstawienia zawartych w liście argumentów.
Nie spodziewałam się, że na początku 2026 roku - zamiast rozpracowywania konkretnych strategii przeciwdziałania reżimowym przekazom propagandowym na Wileńszczyźnie - polska i litewska opinia publiczna będą pochłonięte rozwiązywaniem problemu wygenerowanego w Warszawie.
Czy można powiedzieć, że takimi ruchami sami osłabiamy własne zdolności w polityce wschodniej? W końcu TVP Wilno pełni nie tylko rolę czysto informacyjną, ale też jest niejako naszym narzędziem „soft power”.
W tym przypadku nie chodzi już wyłącznie o osłabienie „soft power”, lecz wręcz o rezygnację z elementu, który - biorąc pod uwagę specyficzne realia regionu pogranicza informacyjnego - można traktować jako formę „hard power”. TVP Wilno nie jest bowiem tylko narzędziem wizerunkowym czy kulturowym, ale realnym instrumentem wpływu i bezpieczeństwa informacyjnego w przestrzeni szczególnie narażonej zarówno na rosyjską i białoruską dezinformację.
Przypomnę, że to na terenach zamieszkałych przez mniejszość polską na Litwie najintensywniej rozpowszechniano w 2020 roku informacje o szkodliwości zachodnich szczepionek na COVID-19 i popularyzowano rosyjski Sputnik. To na litewsko-białoruskim pograniczu rozpoczął się w 2021 roku tzw. kryzys migracyjny, dochodziło do paraliżu dróg z powodu zamkniętych przejść granicznych czy ataków hybrydowych z użyciem dronów czy balonów meteorologicznych. Właśnie w takich realiach geopolitycznych, informacyjnych i bezpieczeństwa funkcjonowała i realizowała swoją misję redakcja TVP Wilno. Ograniczając jej autonomię i potencjał – z jednej strony Warszawa osłabia ludność polską na Litwie, pozbawiając ją prawa do bezpieczeństwa informacyjnego. Z drugiej redukuje własne zdolności oddziaływania w polityce wschodniej, osłabia obecność Polski w kluczowym obszarze strategicznym i oddaje pole moskiewskim i mińskim narracjom.
Czytaj też
Ponadto, sprawa może osłabić wiarygodność Polski jako przewidywalnego i odpowiedzialnego partnera w regionie. Decyzje dotyczące TVP Wilno są podejmowane jednostronnie w Warszawie. Zaniepokojenie sytuacją redakcji wyraźnie artykułuje strona litewska: politycy poruszają temat przyszłości TVP Wilno w mediach, zaniepokojenie wyraziło Ministerstwo Kultury Litwy, a mer Wilna Valdas Benkunskas skierował nawet list do włodarzy miast partnerskich w Polsce - Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Łodzi i Gdańska - z prośbą o zaangażowanie odpowiednich instytucji państwowych, aby zapewnić stabilne finansowanie wileńskiej anteny.
Wiemy, że nieco ponad rok temu również Biełsat musiał się mierzyć z pewnymi ograniczeniami. Czy TVP Wilno może czekać podobny przypadek?
Nie należy porównywać tych projektów ani ich zasięgów, jak czyni to dziś dyrekcja TVP World, zestawiając TVP Wilno z Biełsatem. Telewizja Biełsat działa od 2007 roku i funkcjonuje w warunkach realnego zagrożenia ze strony autorytarnego reżimu białoruskiego, który nie dopuszcza wolnych mediów. Jej misją jest dostarczanie niezależnych informacji społeczeństwu białoruskiemu, pozbawionemu dostępu do rzetelnego przekazu, oraz promowanie zachodniego punktu widzenia, wartości demokratycznych i wolności słowa.
Z kolei TVP Wilno, obok misji tożsamościowej, pełni funkcję informacyjną, kulturotwórczą, a przede wszystkim ochronną wobec polskiej społeczności na Litwie. Antena, która zatrudnia lokalnych dziennikarzy i generuje treści bezpośrednio poświęcone tematyce regionu – wzmacnia odporność poznawczą społeczności polskojęzycznej i minimalizuje wpływ wrogich operacji narracyjnych na pograniczu litewsko-białoruskim.
W komunikatach medialnych MSZ RP podkreśla, że władzom RP nie chodzi o całkowitą likwidację kanału ani zmianę jego misji, lecz o reorganizację i racjonalizację kosztów. Innymi słowy, decyzje te mają charakter budżetowy - nie polityczny. Niestety toczące się na forum komisji parlamentarnych dyskusje są naznaczone brakiem konkretów i merytoryki. Można odnieść wrażenie, że specyfika regionu nie jest do końca poznana i rozumiana. Wszystko wskazuje na to, że sprawa bezpieczeństwa informacyjnego Polaków na Litwie stała się zakładnikiem sporu politycznego dwóch największych ugrupowań politycznych w Polsce… Ponadto, traktowanie TVP Wilno wyłącznie przez pryzmat kosztów oraz porównywanie jej do innych ośrodków lokalnych w Polsce czy do zasięgów działającej od 2007 roku stacji Biełsat jest błędem – ten projekt ma zupełnie inną specyfikę i powinien być rozpatrywany indywidualnie.
Czytaj też
Reasumując, misja TVP Wilno wykracza daleko poza tradycyjne rozumienie „soft power”. Stacja pełni funkcję strategicznej infrastruktury zaufania, bezpieczeństwa informacyjnego i ciągłości kulturowej w regionie, szczególnie wrażliwym geopolitycznie. Toczący się wokół niej spór polityczny, którego zakładnikiem stała się mniejszość polska na Litwie oraz zamieszkiwany przez nią obszar, może mieć daleko idące konsekwencje. Może on zostać zinterpretowany przez sąsiadów nie tylko jako wewnętrzny problem organizacyjno-finansowy, lecz jako sygnał niespójności strategicznej państwa polskiego oraz osłabienia jego odpowiedzialności za własną obecność kulturową, medialną i informacyjną w Europie Środkowo-Wschodniej.
Dziękuję za rozmowę



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].
Cyfrowy Senior. Jak walczy się z oszustami?