Ogromny cyberatak na Stany Zjednoczone? Nie, to tylko awaria

16 czerwca 2020, 14:33
Bialy_DOM_BRYKA1
Fot. The White House/Flickr/Domena publiczna

Seria awarii dostawców usług internetowych, telekomów, serwisów streamingowych oraz platform mediów społecznościowych spowodowała, że w przestrzeni medialnej pojawiły się spekulacje czy Stany Zjednoczone nie znajdują się pod zmasowanym atakiem DDoS.

Klienci AT&T, Sprint, T-Mobile, Verizon informowali o problemach w dostawach usług, a serwis Downdetector zauważył liczne awarie i problemy z dostępnością takich serwisów jak Google, Zoom, Instagram, Twitter, Facebook Netlix, Chase, Hulu i wielu innych. Spekulacje na temat ataków DDoS zostały podsycone przez tweet Anonymous, w którym grupa sugeruje, że to Chiny stoją za tym atakiem oraz krążącym na Twitterze zdjęciem z serwisu https://www.digitalattackmap.com/, który śledzi ataki DDoS w czasie rzeczywistym.

CEO Cloudflare Matthew Prince napisał na Twitterze, że rzeczywistość jest o wiele nudniejsza i przypisał ten problem T-Mobile.  Firma przeprowadzała zmiany w konfiguracji sieci, które poszły w złym kierunku. W rezultacie mieliśmy do czynienia trwającą ponad 6 godzin awarią, która wpłynęła na użytkowników oraz na transfer danych – wyjaśnił.

Dodał również, że Cloudflare nie zaobserwował żadnych sygnałów wskazujących o zmasowanych ataku DDoS. Nie zanotowano zwiększonego ruchu na głównych punktach wymiany Internetu, co jest charakterystyczne dla ataków DDoS. Innym ekspert Marcus Hutchins, który zatrzymał atak WannaCry w 2017 roku napisał na Twitterze, że mapa pochodząca z serwisu Digital Attack Map jest niewłaściwe sporządzona i wypacza sytuacje

Analityk Kaperskiego Aleksander Gutnikow, która zajmuje się przeciwdziałaniami atakom DDoS wskazuje, że w ostatnim czasie odnotowano ich wiele, a głównymi celem są instytucje edukacyjne, rządowe i instytucje medyczne. Niezmiennie ofiarą DDoS są również duże media oraz główni dostarczyciele usług internetowych. Większość z ataków jest jednak nieskuteczna.

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
Roman
wtorek, 16 czerwca 2020, 18:03

W końcu Matthew Prince wskazał konkretnego winnego zaistniałej sytuacji. To nie żadni Chińczycy czy szaleni hakerzy tylko T-Mobile czyli spółka niemieckiego koncernu Deutsche Telekom. Po aferze z kantowaniem przez koncern VAG na emisji spalin, teraz kolejny niemiecki przypadek. Być może ma to służyć obniżeniu poziomu zaufania do T-Mobile aby amerykańskie Sprint, Verizon czy AT&T mogły dalej być wiodącymi firmami w sektorze telekomunikacji w USA.