Social media

Policja w Chinach przeszukuje telefony protestujących. Chodzi o zachodnie aplikacje

Fot. Mussi Katz / Flickr

Chińska policja przeszukuje telefony protestujących przeciwko polityce zero-covid. Szuka zachodnich aplikacji, takich jak Instagram i Twitter, ale też komunikatora Telegram. Wszystkie te narzędzia mogą służyć do organizowania się demonstrujących, ale i informowania świata o tym, co się dzieje w Chinach.

Od minionego weekendu w Chinach trwają masowe protesty społeczne przeciwko drakońskiej polityce zero-covid, forsowanej od dwóch lat przez chiński rząd. Według agencji Associated Press, mogą to być największe demonstracje przeciwko polityce Komunistycznej Partii Chin od 1989 roku.

Wcześniej na łamach naszego serwisu opisywaliśmy sprawę protestów w fabryce Foxconnu , która odpowiada za produkcję największej na świecie liczby telefonów iPhone od Apple'a. Demonstracje pracowników tej placówki, z których wielu zostało tam skierowanych na podstawie nakazu pracy, były jaskółką wielkich protestów, które wybuchły m.in. w Wuhan, Pekinie i Szanghaju.

Media społecznościowe w służbie obywatelskiego sprzeciwu

Protestujący wykorzystują aktywnie media społecznościowe, w tym – zakazane w Chinach zachodnie platformy, takie jak Twitter czy Instagram – do komunikowania się, organizowania, ale i informowania świata o tym, co się dzieje w kraju.

Jak pisze serwis The Verge , uczestnicy protestów używają też komunikatora Telegram, oferującego szyfrowaną wymianę wiadomości (o fenomenie tej aplikacji w kontekście wojny w Ukrainie pisaliśmy na CyberDefence24.pl tutaj ).

Inne amerykańskie media, w tym dziennik „Wall Street Journal" , donoszą iż policja w Chinach zaczęła przeszukiwać telefony obywateli właśnie po to, by wyłapać tych, którzy korzystają z zachodnich mediów społecznościowych.

Przeszukania smartfonów

Do zatrzymywania i przeszukiwania telefonów ma dochodzić przede wszystkim w dużych centrach przesiadkowych takich miast, jak Szanghaj, ale inne media podają, że ma to miejsce również w Pekinie i Hangczou.

W Pekinie każdy, kto zostanie złapany z zachodnimi platformami zainstalowanymi na smartfonie, zostaje spisany i oficjalnie ostrzeżony przez policję o łamaniu prawa. „Jeśli spotyka się to z oporem, policja informuje, że może złożyć doniesienie do władz na taką osobę" – twierdzi korespondent DW News William Yang.

Według niego, do przeszukań i zatrzymań obywateli dochodzi również w centrach handlowych, a także wyrywkowo – na ulicach. Policja ma również grozić wszystkim, którzy nie usuną zdjęć związanych z protestami, aresztowaniem.

Cenzura i operacje wpływu

Dziennik „Washington Post" pisząc o relacjach z protestów, jakie zaczęły pojawiać się w niedzielę na Twitterze, poinformował iż w bardzo krótkim czasie od tego, jak wpisy te – często zawierające nagrania wideo – zaczęły zyskiwać popularność, zaczęła zalewać je fala... pornografii i reklam usług seksualnych, świadczonych w miastach objętych protestami.

Pekin nie kontroluje Twittera, ani żadnych innych zachodnich platform społecznościowych pod kątem moderacji wpisów. Dlatego jedyną metodą, którą może walczyć z wydostającymi się z Chin informacjami na temat tego, co się dzieje, jest zatruwanie hasztagów oraz geolokalizacji oraz próby przykrycia wiadomości falą nierelewantnych wpisów. W przypadku niedzielnych protestów, niestety mu się to udało.

Operacja wpływu zrealizowana przy pomocy kont, które według „WP" od dawna były nieaktywne, udała się m.in. dlatego, że Twitter obecnie nie dysponuje dostatecznymi zasobami, aby skutecznie moderować treści. Elon Musk po przejęciu platformy zwolnił większość osób odpowiedzialnych za te procesy, a zautomatyzowane algorytmy, które mają oczyszczać Twittera z aktywności botów i zautomatyzowanych kont np. siejących dezinformację, ewidentnie nie poradziły sobie ze zmasowanym zalewem tweetów fałszywych profili z Chin.

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected]

Komentarze