Rosja idzie na wojnę z „cenzurą” w sieci. Koniec z „dyskryminacją” państwowych mediów

20 listopada 2020, 14:38
Direct_Line_with_Vladimir_Putin_15
Fot. Пресс-служба Президента Российской Федерации/Wikimedia Commons/CC 4.0

Do rosyjskiego parlamentu trafił projekt ustawy, której przepisy mają na celu „ukaranie” firm internetowych, w tym gigantów social mediów, za nieuzasadnione oznaczanie i/lub banowanie treści oraz kont rosyjskich użytkowników, a także lokalnych mediów. Moskwa idzie na wojnę z „cenzurą” i amerykańskimi koncernami?

Grupa deputowanych do rosyjskiej Dumy Państwowej, na czele z Aleksandrem Khinshteinem i Siergiejem Bojarskim, złożyła w izbie niższej parlamentu projekt ustawy zmieniającej przepisy Ustawy federalnej o informacjach, technologiach informacyjnych i ochronie informacji oraz Ustawy federalnej o środkach oddziaływania na osoby naruszające podstawowe prawa człowieka i wolności, w tym prawa i wolności obywateli Federacji Rosyjskiej.

Proponowane zmiany zawarte w projekcie pozwalałyby rosyjskiemu rządowi na ograniczenie działalność gigantów internetowych w tym kraju. Byłyby to przede wszystkim cios w stronę amerykańskich platform mediów społecznościowych, takich jak Facebook czy Twitter, które przez Kreml są uznawane za podmioty dyskryminujące rosyjskie media.

Projekt ustawy został skierowany do Dumy Państwowej 19 listopada br., gdzie jest obecnie rozpatrywany przed kolejnym etapem legislacyjnym (przedłożenie do Rady Dumy Państwowej). Nowe przepisy przewidują możliwość nałożenia sankcji (3 mln rubli) na koncerny internetowe, a także nadają rosyjskiemu regulatorowi państwowemu Roskomandzor prawo do częściowego lub całkowitego ograniczenia dostępu do platform, które dyskryminują krajowe podmioty.

Restrykcje obejmują także możliwość spowolnienia ruchu internetowego, o czym mówił jeden z autorów dokumentu poseł Anton Gorelkin w rozmowie z rosyjską agencją informacyjną TASS. Jak dodał, przepisy ustawy należy traktować jako „ostateczne rozwiązanie” wobec „rażącej dyskryminacji rosyjskich mediów”. Warto podkreślić, że Gorelkin jest członkiem Komisji ds. Polityki Informacyjnej, Technologii i Komunikacji Dumy Państwowej.

Zawsze popierałem soft power i przeciwstawiałem się wyłączeniom, ale państwo musi mieć w swojej rezerwie przez cały czas potężne rozwiązania dla najbardziej rażących naruszeń prawa

Anton Gorelkin, rosyjski poseł i współautor projektu ustawy.

Projekt ustawy jest efektem skargi rosyjskich mediów, jakie dotarły do władzy na Kremlu. Pochodziły one między innymi od lokalnych serwisów, w tym RT, RIA Novosti i Crimea 24, które oświadczyły, że ich konta w social mediach zostały oznaczone i/lub zawieszone. Sprawa obejmuje między innymi działania Facebooka oraz YouTube’a.

Od kwietnia 2020 roku organy Federacji Rosyjskiej odnotowują skargi mediów na fakty cenzurowania ich kont przez zagraniczne platformy internetowe: Twitter, Facebook i YouTube. Ocenzurowano takie media, jak RT, RIA Novosti, Crimea 24. W sumie odnotowano około 20 faktów dyskryminacji

Fragment uzasadnienia do projektu ustawy

Twitter w sierpniu br. zaczął oznaczać konta rosyjskich mediów, zamieszczając przy nich opis: „media powiązane z państwem”, wraz z nazwiskami niektórych kluczowych urzędników Kremla – przypomina agencja Reutera.

W uzasadnieniu załączonym do projektu ustawy podkreślono, że nowe przepisy zostały stworzone w celu „zagwarantowania obywatelom Federacji Rosyjskiej prawa do swobodnego wyszukiwania, dostępu i rozpowszechniania informacji”.

Projekt ustawy przewiduje ustanowienie statusu „podmiotu informacyjnego związanego z naruszeniami podstawowych praw i wolności człowieka”. Organem decyzyjnym w tej sprawie ma być Prokurator Generalny, który w porozumieniu z rosyjskim MSZ może nadać wspomniany wyżej „status” firmom lub innym aktorom, którzy dopuszczają się dyskryminacji krajowych podmiotów.  

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w wywiadzie dla rosyjskiego serwisu informacyjnego Meduza skomentował projekt ustawy, wskazując, że największe firmy internetowe „naruszają interesy użytkowników w Rosji”. Jak podkreślił, zadaniem rządu jest przeciwdziałanie temu zjawisku.

Zapytany o to, czy przyjęcie nowego restrykcyjnego prawa rozwiąże problem, odpowiedział, że zagadnienie w rzeczywistości jest bardziej złożone, lecz najważniejsze dla Kremla jest podjęcie działań na rzecz ochrony rosyjskich użytkowników przed dyskryminacją.

Giganci (…) dyskryminują nasze media, naszych użytkowników, ale także dyskryminują użytkowników z innych państw. Oznacza to, że ten problem w rzeczywistości ma szerszy charakter

Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla

Ton rosyjskich mediów, komentujących inicjatywę parlamentarzystów jest jednoznaczny. Według nich celem projektu ustawy jest „ukaranie” zagranicznych koncernów internetowych, w tym gigantów mediów społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy YouTube, za – zdaniem Kremla – nieuzasadnione oznaczanie i/lub banowanie treści oraz kont rosyjskich użytkowników, a także mediów. Najbardziej stanowczo w tej kwestii pisze RT (co nie może dziwić), którego dziennikarze wskazują, że założeniem ustawy nie jest powstrzymywanie Rosjan od korzystania z zagranicznych stron internetowych, lecz wprowadzenie prawnej odpowiedzialności platform za stosowaną cenzurę.

Aby projekt ustawy wszedł w życie musi najpierw zostać zatwierdzony przez Dumę Państwową (izbę niższą rosyjskiego parlamentu), a następnie przegłosowany przez Radę Federacji i podpisany przez prezydenta Władimira Putina.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
BadaczNetu
poniedziałek, 23 listopada 2020, 10:56

Z jednym się zgodzę: Google, Facebook, Twitter i Youtube w cenzurze i propagandzie dzielnie goni sowieckie standardy. Po prostu swój trafił na swojego. Propaganda amerykańska jest jednak znaczenie bardziej wyrafinowana niż siermiężne wiadomości ze Sputnika, które nadal czuć byłą epoką. Kibicować Rosji nie będę ale jakaś alternatywa dla amerykańskich gigantów na pewno by się przydała. Oczywiście nie Rosyjska.

Kiks
niedziela, 22 listopada 2020, 16:26

Te firmy ostatecznie wyjdą z tej dżungli. Za dużo kłopotów. Tylko będzie tak samo jak w Chinach. Powstanie taka wyspa, na którą będą złorzeczyć zwłaszcza oddelegowani pracownicy. Bo jak tu kontaktować się ze znajomymi i rodziną, kiedy nikt w normalnych krajach tego ich dozwolonego badziewia nie używa. Z drugiej strony nikt normalny również nie korzysta z FB ;)

BadaczNetu
poniedziałek, 23 listopada 2020, 11:01

Nie wyjdą. Po pierwsze KASA. A nawet jak by mieli tam nie zarabiać to CIA im dopłaci, bo lepszych narzędzi wywiadowczych nie znajdzie.

Pirat
piątek, 20 listopada 2020, 16:27

Rosja idzie na wojnę z „cenzurą” w sieci. Dobry dowcip!

Fanklub Daviena
sobota, 21 listopada 2020, 12:37

W Rosji jest bez porównania więcej wolności w sieci niż na tzw. Zachodzie... Cenzura na Zachodzie osiągnie niedługo poziom stalinowski. :D

Davien
niedziela, 22 listopada 2020, 01:26

Funku jestescie w cenzurze na trzecim miejscu po KRLD i Chinach więc daruj sobie te piski:) Niedługo Chiny przegonicie:)

Fanklub Daviena
niedziela, 22 listopada 2020, 13:16

A ranking układało USA, gdzie zagraniczny dziennikarz musi uzyskać wizę dziennikarską i do tej wizy musi podać do Departamentu Stanu scenariusz reportażu i na tej podstawie uzyskuje wizę? I jak reportaż odbiega od zatwierdzanego scenariusza, to dziennikarzowi grozi 13 lat więzienia? Innym przykładem "braku cenzury" w USA jest zastrzeżenie przez Pentagon wzorów umundurowania, symboli i wyglądu uzbrojenia jako "własności intelektualnej" (to wynalazek XXIw, wcześniej np. Czas Apokalipsy wolno było kręcić bez zgody Pentagonu...). Dziennikarz czy reżyser filmu by pokazać mundury, białą gwiazdę czy Abramsa w reportażu/filmie musi na to uzyskać zgodę Pentagonu. Oczywiście w USA jest "wolność", więc można sobie nakręcić film czy reportaż o żołnierzach USA popełniających zbrodnie wojenne - pod warunkiem, że... nie mają na sobie amerykańskich mundurów, nie używają M-16, nie jeżdżą amerykańskimi pojazdami wojskowymi i na ich pojazdach nie ma oznaczeń US Army... Podam ci patologiczny kłamco jeszcze, że w "rankingu wolności prasy" wysokie 6 miejsce zajęła Szwecja. Szwecja to tak "wolny kraj", że gdyby dziennikarz napisał, że np. sprawcy przestępstwa w Szwecji są pochodzenia somalijskiego, to dostałby 3 lata więzienia a minister "sprawiedliwości" osobiście zajął się szwedzką emerytką, która na pejsbuku napisała (oczywiście zgodnie z prawdą), że imigranci sr... i sikają na chodnikach i zażądał dla niej 3 miesięcy więzienia. I wracając do USA "bez cenzury" - może zainteresuj się dlaczego tyle lat nie wolno było pisać, a kto się upierał, to tracił pracę, o pedofilu Epsteinie... Jeszcze masz jakieś uwagi o "wolności mediów" na Zachodzie? :D

andys
sobota, 21 listopada 2020, 18:01

Jedno jest pewne - internet w Rosji (chodzi o tresc , nie technike) jest w Rosji doskonały, bogaty w tresci, odważny i co wazne, Rosjanie bardzo lubią z niego korzystać (w mediach społecznosciowych udzielaja sie bardzo intensywnie, jest mnóstwo blogów - czesto sa one bardzo ciekawe, zwykli Rosjanie niespecjalnie rwa sie do sensacji ). Jest stosunkowo kulturalny, zwykle komentarze sa wyważone, na temat, często kompetentne. Rosjanie lubia zadawac pytania w internecie, informować o swoich sprawach (otwartość) , ale chyba jeszcze bardziej lubia dawać rady, zwykle życzliwe i życiowe, co niekiedy męczy.