Polityka i prawo

Tajemnice Nintendo w sieci. Efekt kampanii hakerskiej?

Fot. Yuko Honda/Flickr
Fot. Yuko Honda/Flickr

Do sieci wyciekły dane, noty robocze, kody źródłowe i prototypy gier japońskiej firmy Nintendo. Informacje dotyczą okresu lat 90. oraz 2000. Wśród nich znajdują się ślady popularnej gry Pokemon MMO.

Nintendo nie odniosło się dotychczas do przypuszczalnego wycieku danych firmowych, który miał miejsce w czasie weekendu. W ocenie komentatorów na portalach branżowych rodzaj ujawnionych informacji, m.in. kody źródłowe i wersje robocze kilkunastu tytułów na różne tytuły, a także ich rozmiary - około 2GB - wskazuje jednak na autentyczność materiałów. Prawdziwość przynajmniej części udostępnionych w Internecie treści potwierdził na Twitterze Dylan Cuthbert, projektant gier "Star Fox", których dane również trafiły do Internetu.

Internauci nadal przeszukują materiały zawarte w wycieku określanym jako "Gigaleak". Na forach interneetowych ResetEra i 4chan ukazały się zestawienia, zgodnie z którymi wśród ujawnionych w niejasnych okoliczności informacji firmowych znalazły się m.in. pełne dane projektanckie na temat systemu operacyjnego konsol przenośnych Game Boy Advance i zarzuconego rozszerzenia sprzętowego dla tej platformy, NetCard, a także gier "Pokemon Diamond" i "Pokemon Pearl" oraz sklepu internetowego Wii. Wśród ujawnionych plików doszukano także się prototypowych wersji oraz kodów źródłowych kilku gier na klasyczne platformy Nintendo, m.in. "Super Mario All-Stars", "The Legend of Zelda: A Link to the Past", "Star Fox" i "Star Fox 2" oraz "Mario Kart" i "Yoshi's Island".

Pośród informacji dotyczących gier i narzędzi na konsole Super Nintendo Entertainment System (SNES), Nintendo 64 (N64) i Game Boy Advance (GBA) komentatorzy dopatrzyli się również śladów ostatecznie zarzuconych prac nad niewykorzystanymi materiałami oraz kilkoma zarzuconymi projektami. Wśród nich miała być gra wieloosobowa z okolic 2004 r., która rozgrywałaby się w świecie znanym z serii "Pokemon". Tytuł miał wykorzystywać konsolę GBA podłączaną specjalnym przewodem do komputera z dostępem do internetu - wskazuje serwis TechRaptor.

Wśród dokumentów znalazły się także treści osobiste projektantów zaangażowanych w prace nad grami, m.in. dziennik, kalendarz i notatki z prywatnych rozmów między twórcami - zauważa z kolei serwis Polygon. Jak wskazuje, może to zaszkodzić reputacji i karierom osób, których dotyczą.

Nie są znane okoliczności, w jakich pliki wydostały się z sieci Nintendo. To jednak kolejny i największy dotychczas z serii wycieków historycznych informacji producenta gier z Kioto. Komentatorzy branżowi spekulują, że dane mogły zostać wykradzione przez hakerów w trakcie jednego incydentu cyberbezpieczeństwa nawet z 2018 r. Informacje te nie zostały jednak dotychczas potwierdzone, a sama spółka nie zabrała publicznie głosu w sprawie.

Źródło:
PAP

Komentarze

    Czytaj także