Polityka i prawo

Niemcy obawiają się interwencji Rosjan w wybory parlamentarne

  • fot. Roy Luck/ Flickr

Służby wywiadowcze Niemiec są zaniepokojone potencjalną ingerencją Rosjan w demokratyczny proces wyborów do Bundestagu w 2017 r. Powodem jest działalność Rosji i jej wpływ na elekcje we Francji i Stanach Zjednoczonych.

Szef niemieckiego wywiadu Hans-Georg Maassen w wywiadzie dla Agencji Reutera wyraził swoje zaniepokojenie działalnością służb rosyjskich, które bezpośrednio ingerują w procesy wyborcze zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych.

Przedstawiciele administracji Angeli Merkel oskarżają Rosję o próbę zmiany nastrojów opinii publicznej w odniesieniu do kryzysu imigracyjnego, zmniejszenie wiarygodności procesu wyborczego oraz osłabienie poparcia dla samej kanclerz Niemiec. Celem takich działań ma być próba przekonania Unii Europejskiej do zniesieniu sankcji wobec Moskwy za pogwałcenie integralności granic Ukrainy oraz zajęcie przez nią Krymu. Słabe Niemcy mogą być elementem pogrążającym wschodnich sąsiadów Polski, którzy jeszcze przed wydarzeniami Euromajdanu rozważali przystąpienie do Unii Europejskiej.

Przedstawiciele niemieckiego wywiadu w rozmowie z Agencją Reutera przyznali, że Rosjanie otwarcie wspierają wszystkie ruchy eurosceptyczne oraz partie sprzeciwiające się imigrantom. Sama Angela Merkel powiedziała, że nie może wykluczyć, że rosyjscy hakerzy będą próbować wpłynąć na wynik najbliższych wyborów w Niemczech.

Hans-Georg Maassen przypomniał głośną sprawę w Niemczech, kiedy rosyjskie media podały informację, że dziewczynka o korzeniach rosyjskich została porwana oraz wielokrotnie zgwałcona przez imigrantów. Zdaniem Maassena takie przekazy medialne mogą się powtarzać i agencja jest na nie przygotowana. Tego typu operacje medialne łączą ze sobą mechanizmy wojny informacyjnej oraz hybrydowych zagrożeń, dzięki którym można wywrzeć zaplanowane efekty na całą opinię publiczną.

Czytaj też: Niemcy: Facebook będzie traktowany tak jak firma medialna?

Dobrych pomysłów na skuteczną walkę z zagrożeniami wynikającymi z szerokiej propagandy Kremla na arenie międzynarodowej niestety nie ma. Jedynym znanym i całkiem skutecznym rozwiązaniem jest nieustające mówienie prawdy oraz obnażanie wszystkich przypadków fałszywej propagandy.

Warto odwołać się do prawa prasowego obowiązującego w Polsce od 20 stycznia 1984 roku, szczególnie do artykułu 12 w rozdziale drugim, podpunkcie pierwszym, gdzie napisane jest, że dziennikarz jest obowiązany „zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło”.

Podobne zapisy można znaleźć w prawie niemieckim, a prawdopobnie istnieją i w innych krajach na terenie Europy. Tak więc nietrudno wyobrazić sobie, kto powinien stać jako pierwszy na linii obrony w wojnie informacyjnej oraz działań hybrydowych, w których obecnie na arenie międzynarodowej przoduje Rosja.

Komentarze