Jaki jest „prawdziwy” bilans ofiar koronawirusa w Chinach?

31 marca 2020, 12:56
COVID000
Fot. pikrepo.com/Domena publiczna

Coraz więcej specjalistów uważa, że Chiny drastycznie zaniżyły dane o liczbie śmiertelnych ofiar koronawirusa. Dowodem na to ma być m.in. wielomilionowy spadek abonentów telefonów komórkowych, co dziwne w czasach, gdy właśnie „komórka” jest jedynym, bezpiecznym sposobem na komunikowanie się.

Sygnały o znacznym spadku liczby abonentów telefonii komórkowej w Chinach płyną od trzech głównych operatorów telekomunikacyjnych w tym kraju. Zjawisko to zaczęło być zauważalne od grudnia 2019 roku, a więc od momentu wybuchu epidemii koronawirusa. Według danych ujawnionych 20 marca br. przez jednego z chińskich opozycjonistów na Twitterze blisko 21 milionów Chińczyków zrezygnowało z abonamentu w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Największy spadek odnotowano w lutym 2020 roku, a więc w czasie, gdy umierało najwięcej Chińczyków – w tym również na ulicach i w domach, bez żadnej opieki medycznej.

W okresie pomiędzy grudniem 2019 r. a lutym 2020 r. operator China Mobile Ltd stracił ponad 8 milionów abonentów telefonii komórkowej, operator Unicom Hong Kong Ltd stracił 7,8 miliona abonentów natomiast China Telecom Corp - 5 milionów. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że w czasie poprzednich sześciu miesięcy ilość użytkowników telefonii komórkowej wyraźnie wzrastała. Dla China Mobile Ltd jest to zresztą pierwszy zanotowany spadek o 2000 roku, a więc od czasu gdy firma ta zaczęła publikować przejrzyste dane odnośnie swoich użytkowników.

Dane te są potwierdzane również przez władze chińskie – czyli Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych. Ministerstwo to ujawniło 19 marca 2020 r., że liczba abonentów telefonii komórkowej od listopada 2019 r. do lutego 2020 r. gwałtownie spadła z 1,600957 miliarda do 1,579927 miliarda. W tych statystykach widać wyraźnie, że 21,03 milionów abonentów gdzieś zniknęło. Zmniejszyła się również liczba telefonów stacjonarnych ze 190,83 miliona do 189,99 miliona. W tym przypadku w dwa miesiące odłączyło się od sieci 840 tysięcy abonentów.

Zupełnie inne statystyki pojawiły się w podobnym okresie rok wcześniej. W lutym 2019 roku zarejestrowano bowiem wzrost liczby abonentów telefonii komórkowej o 24,37 miliona i telefonii stacjonarnej - o 6,641 miliona. Dodatkowo należy pamiętać, że liczba Chińczyków przez 2019 rok zwiększyła się o 4,67 miliona - osiągając poziom 1,4 bln.

Śmierć, czy ekonomiczna kalkulacja?

Ten bezprecedensowy spadek liczby abonentów tłumaczyć można na kilka sposobów. Najprostszym wytłumaczeniem jest oczywiście zamknięcie punków sieciowych i sklepów z telefonami, gdzie można by opłacić rachunek. W obecnych czasach opłacenie telefonu online nie jest jednak żadnym problemem i operatorzy telefonii komórkowej na pewno taką opcję uwzględnili.

Można też próbować tłumaczyć ten spadek działaniami minimalizującymi wydatki przez Chińczyków, polegające na pozbywanie się niepotrzebnych numerów. W chińskiej rzeczywistości politycznej posiadanie kilku kart SIMM przez jedna osobę jest jednak trudne, szczególnie w przypadku zwykłego, mniej zamożnego obywatela.

Chińczyk chcąc uzyskać numer telefoniczny musi bowiem pokazać swój dowód osobisty, który jest od razu rejestrowany. Każda linia jest więc powiązana z właścicielem, co zaczęto bezwzględnie respektować po zamieszkach w Hong Kongu w połowie 2019 r. Wtedy operatorzy telefonii komórkowej pod naciskiem chińskich władz skontrolowali wszystkie numery i usunęli 15 milionów takich (1 procent wszystkich abonentów w Chinach), których nie można było powiązać z właścicielem.

Można więc zakładać, że na początku grudnia 2019 roku numery telefoniczne oznaczały konkretnie jedną osobę (chociaż zgodnie z prawem każdy dorosły obywatel może poprosić o maksymalnie pięć numerów telefonów komórkowych). Tym bardziej, że właśnie od tego miesiąca w Chinach rozpoznawanie twarzy w celu weryfikacji tożsamości stało się obowiązkowe dla wszystkich posiadaczy smartfonów. Dlatego od grudnia 2020 roku, każdy chiński obywatel kupujący telefon w sklepie musiał się zgodzić na rejestrację swoich danych biometrycznych i ich powiązanie z numerem telefonu. Władze chińskie uzyskały w ten sposób możliwość prowadzenia totalnej inwigilacji.

Ostatnią teorią tłumaczącą spadek liczby abonentów jest migracja chińskich pracowników, którzy na czas epidemia opuścili swoje miejsca pracy i powrócili do domu (zgodnie z oficjalnym danymi z 29 kwietnia 2019 r. w Chinach jest 288,36 miliony pracowników migrujących). Lokalne karty SIM są zawsze tańsze stąd mogła wynikać praktyka pozbywania się numerów z innych regionów. Problem polega na tym, że wtedy pozyskuje się nowe numery z własnego miejsca zamieszkania, a takiego zjawiska statystyki chińskie nie wykazały.

Tymczasem było to działanie konieczne, ponieważ telefon komórkowy stał się niezbędny dla każdego pracującego i uczącego się Chińczyka, Od 4 marca br. wprowadzono np. obowiązek posiadania w smartfonach tzw. „kodu sanitarnego” QR – pozwalającego na podróże. W trzech kolorach oznaczono w nim bowiem status zdrowotny danej osoby. Kolor czerwony oznacza, że ma ona chorobę zakaźną. Żółty oznacza, że dana osoba może mieć chorobę zakaźną. Zielony oznacza, że dana osoba nie ma choroby zakaźnej.

O ile więc spadek liczby użytkowników telefonów stacjonarnych w 2020 r. może wynikać z zamknięcia wielu firm z powodu obowiązkowej kwarantanny, to w przypadku telefonów komórkowych takie wyjaśnienie jest już mało wiarygodne. Tym bardziej, że duża część rodziców musiała od lutego 2020 roku otworzyć nowe konto telefoniczne dla swoich dzieci biorących udział w kursach internetowych (zorganizowanych zamiast szkoły). Pomimo tego liczba tych numerów jednak spadła.

Niestety prawdziwego powodu dziwnego zniknięcia ponad dwudziestu milionów abonentów w czasie epidemii być może się nigdy nie doczekamy

Oficjalnie w Chinach zmarło na koronawirusa 3295 osób, mniej niż we Włoszech (10799) i Hiszpanii (około 7000).

KomentarzeLiczba komentarzy: 115
Strażnik Teksasu
środa, 1 kwietnia 2020, 14:26

W Polsce w Łańcucie zmarła 27 letnia dziewczyna, miała koronawirusa. Nie została ujęta w statystykach śmierci tego wirusa bo miała sepsę. Gdyby zmarła we Włoszech czy Hiszpanii zostałaby ujęta w statystykach zgonów z powodu koronawirusa. Idziemy drogą chińską, głównym naszym orężem w walce z pandemią jest cenzura i kreatywna statystyka.

Noityle
środa, 1 kwietnia 2020, 21:16

W Hiszpanii umiera o wiele więcej osób niż w danym okresie w ubiegłych latach, a tylko 30% jest klasyfikowanych jako śmierć od koronawirusa zapewne dlatego że inni nie byli zatwierdzonym przypadkiem. Co nie zmienia faktu, że w Polsce będzie gigantyczny syf.

Bury
środa, 1 kwietnia 2020, 19:49

Ten przykład niby czego dowodzi? Sepsa ma dużo wyższy współczynnik śmiertelności, sięgający nawet 50%.

raKO
środa, 1 kwietnia 2020, 18:43

Pewnie miała też wirusa opryszczki, tylko co ma to do rzeczy? Ona umarła na sepsę po cesarce i koronawirus nie miał tu wielkiego znaczenia. Tak naprawdę to we Włoszech i UK w pierwszym kwartale umarło mniej ludzi niż umierało w tym samym okresie w poprzednich latach. W dodatku w wielu krajach wszystkich zmarłych nosicieli koronawirusa zalicza się do ofiar pandemii, chociaż wielu z nich umiera na zawały, wylewy, raka czy z innych przyczyn niezwiązanych z koronawirusem. Średni wiek zgonu osób z koronawirusem we Włoszech nie odbiega znacząco od sredniej długości życia dla danej płci. W związku z tym większość tych ludzi i tak by niedługo umarła. Podawanie przy informacji o każdym zgonie, że zmarły miał koronawirusa jest jak podawanie, że zmarły miał wirusa opryszczki. Prawie każdy ma wirusa opryszczki, ale mało kto na nią umiera. Tak samo jest z covid-19. Zmarli nosiciele covid są szybko chowani lub kremowani i tak naprawdę nie wiadomo na co umarli. Jeżeli nie mieli ostrego zapalenia płuc w wyniku zakażenia covid-19, to nie powinno się ich zaliczać do ofiar covid-19. Nie można do ofiar pandemii zaliczać osób zmarłych na raka, zawał czy wylew. To sztuczne zawyżanie statystyk i zastraszanie społeczeństw w celu ograniczania praw obywatelskich i zwiększenia kontroli nad społeczeństwami. Zauważcie jak znikną np. we Francji problem masowych protestów. Tylko czekać jak każdy będzie musiał mieć przy sobie smartfona z rządową aplikacja szpiegujące z funkcja rozpoznawania twarzy i rejestracja wskazań GPS oraz dostępem do plików.

Strażnik Teksasu
środa, 1 kwietnia 2020, 22:31

Sepsa to jedna z najczęstszych przyczyn śmierci z powodu zakażenia koronawirusem. Wirus ten czasami prowadzi do sepsy, a czasami rozwija się u osób leczących się z powodu sepsy w szpitalach. Infekcja koronawirusem w połączeniu z sepsą jest śmiertelnie niebezpieczna. Istotne jest to, że sama infekcja wirusowa właściwie nie zabija pacjentów. Zabijają ich następstwa tej infekcji, właśnie takie jak sepsa, niewydolność krążenia, niewydolność nerek czy niewydolność wielonarządowa. Czyli ta dziewczyna zmarła na skutek zakażenia koronawirusem. Tyle, że Polska stosuje odmienną od postanowień WHO klasyfikację przyczyn zgonów.

BRT
środa, 1 kwietnia 2020, 20:40

Dużo ma do rzeczy. Koronawirus powoduje niewydolność oddechową. A ta uniemożliwia poród naturalny. Więc musieli robić cesarkę. Organizm był osłabiony i weszła sepsa. Gdyby nie koronawirus tej śmierci by nie było.

bender
środa, 1 kwietnia 2020, 16:41

Tak to niestety wygląda... :-(

Marek
środa, 1 kwietnia 2020, 20:33

Nie jesteś lekarzem, który zajmował się tą pacjentką. Ja też nie jestem. Nie jesteśmy więc uprawnieni do tego, żeby twierdzić jak to wygląda. W moim przekonaniu jednak rząd nie powinien być zainteresowany ukrywaniem statystyk. Im bardziej boimy się tego świństwa tym dla nas i dla rządu lepiej. Zastanawiają mnie natomiast widoki z Chin. Na przykład takie, że idzie sobie pan z maseczką jak gdyby nigdy nic i nagle pada nieżywy. Pewnie nie przez tego wirusa a po prostu na zawał, albo coś innego. Być może zgon mógł być wynikiem stresu spowodowanego epidemią i tym, co dzięki totalitarnym metodom służb porządkowych działo się w jego otoczeniu. Należy zaliczyć go więc do ofiar wirusa, czy nie?

bender
czwartek, 2 kwietnia 2020, 12:35

To niestety nie tak. O problemach z środkami zabezpieczenia osobistego i ogólną mizerią w służbie zdrowia na pewno słyszałeś. Taka jest rzeczywistość od lat pomimo hurra optymistycznych kłamstw premiera. Przy okazji sam jestem zaskoczony jak ten człowiek bezczelnie łże. Ale jeszcze ciekawsze informacje dochodzą z ostatniego przystanku na drodze życia, czyli z przedsiębiorstw pogrzebowych. Otóż odnotowały one zwiększony ruch w interesie i niespodziewanie duża część grzebanych za powód zgonu ma "niewydolność oddechowo-krążęniową". Do tego polityka nie robienia testów. W ten sposób są zaniżane statystyki, a zdrowie publiczne jest wystawione na ogromne ryzyko. Mam szczerą nadzieje, że suweren w końcu przejrzy na oczy i wystawi rachunek przebrzydłym kłamcom i sabotażystom (mam na myśli "dobrą zmianę", tfu, tfu), choć pewnie tak się nie zdarzy, bo propagandowa machina kłamstw jest mocno rozpędzona.

Jam
środa, 1 kwietnia 2020, 12:48

A czy to nie w Chinach miliony ludzi nie ma dowodów osobistych bo byli 2,3 dzieckiem ukrywanym. Taka osoba nie ma statusu. Może ma komórkę. Może to jedyny wiarygodny, miarodajny wskaźnik.

Sarmata
środa, 1 kwietnia 2020, 22:21

Kto ci takie głupoty powiedział?W Chinach musisz miec dowód to własnie w USA miliony ludzi nie mają żadnych dokumentów. Swoją drogą już dawno można miec wiecej dzieci, nawet to jest dobrze widziane tylko Chinczycy nie chcą wiecej dzieci bo to koszty.

ksiadz
środa, 1 kwietnia 2020, 22:45

On wie i co mu bedziesz udowadnial.Tak jest bo według niego tak ma byc bo mu pasuje do wizji jego świata.

cezzz76
środa, 1 kwietnia 2020, 12:29

w chinach czeka się najkrócej na przeszczepy - to bardzo przyjazny kraj dla swoich obywateli;)

Tomasz
środa, 1 kwietnia 2020, 06:50

Szybko te 21 milionów ludzi zutylizowali kremacja następowała jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i ze się te trupy po ulicach nie przewalały w końcu to 21 milionów ?? Trzeba mieć tupet i nasrane w łbach aby takie pisać wypociny a może wy zapiszcie się to tv trwam i razem chochoła odstawiajcie to w końcu będziecie mieć zamiast f35 latające anioły !

cezzz76
środa, 1 kwietnia 2020, 12:25

w chinach liczba ofiar jest kiladziesiąt większa

Lis
środa, 1 kwietnia 2020, 12:06

Nikt nie mówi, że zginęło 21 mln ludzi po prostu dane są zastanawiające.

Orm Bywaly
środa, 1 kwietnia 2020, 05:16

Jeszcze raz powtorzesyn mojego bylego pracodawcy zajmujacy sie kalibracja sieci i systemow automatycznych ,zjezdzal do domu , przed swietami ,I juz wtedy w chinach mowili o wielkiej epidemi i strasznej tragedy,,oficjalnie 20 grudnia to prawie nie mieli zakazonych, to jak takie info moglo krazyc po kraju