Biden odgraża się Rosji i Chinom

5 lutego 2021, 11:36
800px-Joe_Biden_(48573562132) (1)
Fot. Gage Skidmore/Wikimedia Commons/CC 2.0

Amerykanie muszą stawić czoła rosnącym ambicjom Chin oraz dążeniom Rosji do zniszczenia i zakłócenia procesów demokratycznych Stanów Zjednoczonych – wskazał Joe Biden podczas przemówienia w Białym Domu. Prezydent oświadczył Władimirowi Putinowi, że wszelkie działania wymierzone w USA pociągną za sobą poważne konsekwencje dla Moskwy. Dodatkowo zadeklarował, że obecna administracja podniosła rangę kwestii związanych z cyberprzestrzenią, a rozwijanie możliwości i odporności w wirtualnej domenie stanowi „pilną inicjatywę”.

W przemówieniu prezydenta na temat pozycji USA na świecie nie zabrakło odwołań do działań podejmowanych w cyberprzestrzeni. Joe Biden poinformował, że rozmawiał z Władimirem Putinem i przekazał mu „w sposób bardzo odmienny od poprzednika”, iż na skutek operacji prowadzonych przez Kreml bezpieczeństwo i spokój USA zostały naruszone. Wskazał tu na cyberataki, ingerencję w procesy wyborcze oraz podsycanie wewnętrznych napięć. Prezydent Stanów Zjednoczonych zagroził Moskwie, że Amerykanie nie zawahają się podnieść kosztów wrogich działań prowadzonych przez Rosję, ponieważ kluczowa jest obrona żywotnych interesów i samych obywateli.

Będziemy skuteczniej radzić sobie z Rosją, działając w koalicji i koordynacji z podobnie myślącymi partnerami.

Joe Biden, Prezydent Stanów Zjednoczonych

Ponadto, prezydent wskazał, że jego administracja podniosła rangę kwestii związanych z cyberprzestrzenią na szczeblu rządowym, czego odzwierciedleniem jest powołanie zastępcy doradcy bezpieczeństwa narodowego ds. cyberbezpieczeństwa i nowych technologii (ang. deputy national security adviser for cyber and emerging technology). Stanowisko to objęła specjalizująca się w cyberbezpieczeństwie Anne Neuberger z Narodowej Agencji Bezpieczeństwa.

Joe Biden podkreślił, że Stany Zjednoczone muszą poprawić swoje możliwości w wirtualnej domenie, co obecna administracja uznaje za „pilną inicjatywę”. Dodatkowo wskazał na konieczność podniesienia „gotowości i odporności” na zagrożenia występujące w cyberprzestrzeni.

Jest to szczególnie istotne w kontekście operacji, wymierzonej w federalne instytucje USA, jaka miała miejsce pod koniec ubiegłego roku. Specjaliści kampanię określili „hackiem dekady” ze względu na skalę zagrożenia oraz poziom zaawansowania i jakość prowadzonych działań.

Konsekwencje operacji, za którą Amerykanie oskarżają rosyjskie FSB, spadły na nową administrację Joe Bidena. W tym kontekście szczególna rola przypada nowemu sekretarzowi obrony USA Lloydowi Austinowi (gen. U.S. Army). Już na początku swojej kadencji w Pentagonie musiał stanąć w obliczu trudnych pytań związanych z „hackiem dekady” i przyszłym kształtem cyberbezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Jego zdaniem Departament Obrony USA powinien koncentrować się na śledzeniu zagrożenia poprzez aktywność poza amerykańskimi sieciami (aprobata koncepcji „defence forward”), dzieleniu się zdobytymi w ten sposób danymi z innymi agencjami federalnymi, sektorem prywatnym oraz międzynarodowymi partnerami. Według Lloyda Austina ważna jest również pomoc cywilnym agencjom w radzeniu sobie z incydentami, które przerastają ich możliwości. Przyszły sekretarz stanu promuje także prowadzenie operacji, które mają zakłócić działania przeciwnika.

Oczywiście stanowisko szefa Departamentu Obrony USA jest zbieżne z oceną Joe Bidena i jego administracji, według której Chiny oraz Rosja stanowią najpoważniejsze zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, w tym ich infrastruktury krytycznej oraz cyberprzestrzeni. Jak Amerykanie powinni sobie radzić z tym wyzwaniem? Co jeszcze deklarował sekretarz obrony oraz jakie stawia cele przed Stanami Zjednoczonymi? Więcej na ten temat znajduje się w poniższym odnośniku.

„Ameryka wróciła” – tymi słowami rozpoczął swoje przemówienie na temat pozycji USA na świecie Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. „Dyplomacja ponownie znalazła się w centrum naszej polityki zagranicznej” – dodał.

Amerykańskie przywództwo na świecie musi stawić czoła rozwijającemu się autorytaryzmowi, w tym rosnącym ambicjom Chin oraz dążeniom Rosji do zniszczenia i zakłócenia naszej demokracji.

Joe Biden, Prezydent Stanów Zjednoczonych

Podczas wypowiedzi pojawiły się m.in odwołania do chęci naprawienia sojuszy oraz zaangażowania Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej, aby sprostać „wyzwaniom teraźniejszości i przyszłości”. Słowa te skierowane były przede wszystkim do „najbliższych przyjaciół” USA, czyli Kanady, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Japonii, Korei Południowej, Australii oraz całego NATO, ponieważ – zdaniem Joe Bidena – ich współpraca ze Stanami Zjednoczonymi w ciągu ostatnich kilku lat została nadszarpnięta w wyniku zaniedbań oraz nadużyć.

W odniesieniu do Chin Joe Biden jednoznacznie wskazał, że są one „najpoważniejszym konkurentem”, który stanowi zagrożenie dla dobrobytu, bezpieczeństwa i demokracji USA. Prezydent wspomniał m.in. o „nadużyciach” ze strony Pekinu oraz różnego rodzaju atakach, w tym w cyberprzestrzeni, prowadzonym przez Państwo Środka.

image

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 19
Kiks
niedziela, 7 lutego 2021, 01:08

USA wolno budzi się, ale budzi..

Z dystansu
sobota, 6 lutego 2021, 13:58

Puste słowa tzw "demokraty"! Ten "straszny" Trump był pierwszym prezydentem, który nie wywołał żadnej wojny. Z drugiej strony żaden "demokrata" nie dotrzymał złożonych przez sobie obietnic, a ten obecny "lewak" naskładal ich przed wyborami już ponad 40. Tymczasem zaczął od zniszczenia kilkudziesięciu tysięcy miejsc pracy i gdy "dyktator" Trump podjął w pierwszych dniach tylko kilka decyzji, to "demokrata" Biden wydal ich najwięcej w historii czyli 19!! Rzekomy "katolik" który zaczął rządzenie od przywrócenia finansowania zabijania dzieci nienarodzonych za pieniądze federalne. "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na Mszę dzwoni..."! Bój się Ameryko, nadchodzi komuna.

Wojmił
piątek, 5 lutego 2021, 23:28

Nareszcie, normalny człowiek na tym stanowisku... USA, USE, Australia, Japonia, Korea płd to ci co muszą na tej planecie porządek utrzymywać...

Sarmata
piątek, 5 lutego 2021, 20:40

No i wystarczy przeczytac tytuł który mówi wszystko. Jedyne co może teraz USA to się odgrażać. A wojsko potrzebne w Waszyngtonie aby wdzieczni wyborcy nie przyszli do prezydenta USA i go nie wywiezli na taczkach.

Paweł
piątek, 5 lutego 2021, 18:25

Słowa były kierowane do najblizszych przyjaciół... szkoda że Polskę nie wymienił wśród nich, znalazło się tam wiele krajów ale Polski nie. Znalazly się jedynie słowa ,,całe NATO". No jakoś mnie to nie porawalo.

Roland the Headless
sobota, 6 lutego 2021, 11:10

Kolejny demokratyczny prezydent USA, który nie rozeznaje się dobrze w kwestiach Europy a szczególnie Europy Środkowej i Wschodniej. Będzie popełniał gafy podobne do Obamy (bo ma tych samych doradców).

Pio
piątek, 5 lutego 2021, 20:08

Trump za często o nas wspominał i bidenowi nie honor.brazylie tez pominął bo trump się lubił z z ich prezydentem

Tweets CyberDefence24