- WAŻNE
- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Algorytm starzeje się szybciej niż procedura. Jak skrócić drogę od laboratorium do żołnierza
Autor. MON/CC BY-NC-ND 4.0
W świecie sztucznej inteligencji i systemów autonomicznych pół roku potrafi oznaczać zmianę generacji technologii. Tymczasem droga od pomysłu, przez testy, do wdrożenia w wojsku wciąż może trwać latami. Czego Polska może się nauczyć od amerykańskiego Defense Innovation Unit? Gdzie innowacje najczęściej grzęzną po drodze? I co musi zmienić się po stronie samej nauki? Z prof. Tomaszem Trzcińskim, Dyrektorem Centrum Badań i Rozwoju w Instytucie Badawczym IDEAS, rozmawia Aleksander Wicka.
Aleksander Wicka: Dlaczego w przypadku AI, dronów i systemów autonomicznych tradycyjny, wieloletni model rozwoju i zakupów może nie nadążać za tempem zmian technologicznych?
Prof. Tomasz Trzciński: Bo sprzęt wojskowy i algorytmy starzeją się w zupełnie innym tempie. Czołg czy okręt projektuje się na dekady i tam wieloletni cykl ma sens. W uczeniu maszynowym to, co pół roku temu było szczytem możliwości, dzisiaj jest punktem wyjścia. Jeżeli wymagania spiszemy na początku kilkuletniego programu, w dniu odbioru możemy dostać technologię o kilka generacji starszą od tej, którą ma już rynek, a czasem również przeciwnik.
Druga rzecz to lekcja z Ukrainy. Tam obie strony zmieniają częstotliwości, sposoby zakłócania czy taktykę w rytmie liczonym raczej w tygodniach niż w latach. Algorytm, który działał wiosną, jesienią trzeba poprawić. Dlatego w tej klasie systemów nie wystarczy kupić gotowego produktu. Trzeba zapewnić również zdolność do jego ciągłego rozwijania, czyli dostęp do danych, możliwość ponownego trenowania modeli i szybkie testy z użytkownikiem.
Nie oznacza to oczywiście, że w wojsku można zrezygnować z testowania, wymagań dotyczących bezpieczeństwa czy odpowiedzialności za działanie systemu. Wręcz przeciwnie. Tyle że te procesy również muszą być dostosowane do charakteru technologii.
Mamy własne doświadczenia pokazujące, że da się działać szybciej. W 2025 roku wspólnie z Dowództwem Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni budowaliśmy demonstrator świadomości sytuacyjnej i wsparcia decyzji. MON odebrał pierwszą wersję rozwiązania w styczniu 2026 roku, a następnym krokiem ma być integracja z eksploatowanym przez wojsko systemem zarządzania polem walki.
To pokazuje, że między zdefiniowaniem problemu a działającym demonstratorem nie musi upływać kilka lat. Krótkie cykle i realne pilotaże dają więcej niż wieloletnie specyfikacje pisane przed pierwszym kontaktem z danymi.
Co z amerykańskiego modelu Defense Innovation Unit da się przenieść do Polski, a czego nie warto nawet próbować?
Nie powinniśmy kopiować Defense Innovation Unit jeden do jednego. Stany Zjednoczone mają zupełnie inną skalę rynku, inne możliwości finansowania, ogromny sektor technologiczny i rozwinięty rynek prywatnego kapitału inwestującego w technologie podwójnego zastosowania.
Warto natomiast przyjrzeć się logice tego rozwiązania.
DIU rozpoczyna proces od konkretnego problemu zgłaszanego przez wojsko, a następnie szuka jego rozwiązania także poza tradycyjnym przemysłem obronnym. Dzięki temu do systemu mogą wejść startupy i firmy technologiczne, które wcześniej w ogóle nie współpracowały z wojskiem. Później przychodzi czas na prototyp i test. Jeżeli rozwiązanie się sprawdza, musi istnieć droga do jego dalszego wykorzystania.
Ważna jest też zgoda na kontrolowane ryzyko. Nie każdy prototyp musi zakończyć się wdrożeniem. Jeżeli chcemy szybko testować nowe technologie, musimy zaakceptować, że część z nich się nie sprawdzi. W przeciwnym razie cały system zaczyna premiować ostrożność zamiast innowacji.
Nie potrzebujemy więc polskiej kopii DIU. Potrzebujemy własnego mechanizmu, który będzie pełnił podobną funkcję. Powinien łączyć potrzeby wojska z kompetencjami naukowców i firm technologicznych, umożliwiać szybkie testowanie i dawać najlepszym rozwiązaniom drogę do wdrożenia.
Czy polscy naukowcy i startupy mają dziś wystarczający dostęp do rzeczywistych problemów operacyjnych wojska, aby rozwijać rozwiązania, które później rzeczywiście będą potrzebne?
Sytuacja się poprawia, ale tu wciąż jest najwięcej do zrobienia.
Mamy w Polsce bardzo dobrych informatyków, naukowców i przedsiębiorców. Powstają zaawansowane rozwiązania z obszaru sztucznej inteligencji, widzenia komputerowego, robotyki czy cyberbezpieczeństwa. Twórca takiej technologii nie zawsze jednak wie, jaki problem operacyjny należy rozwiązać, do kogo zwrócić się w wojsku i gdzie można swoje rozwiązanie sprawdzić.
Można stworzyć znakomity algorytm i jednocześnie rozwiązywać problem, który z perspektywy użytkownika nie jest najważniejszy. Laboratorium ma swoje warunki. System działa tam przy stabilnej łączności, z dużą mocą obliczeniową i na dobrze przygotowanych danych. Na polu walki zetknie się z zakłóceniami, ograniczoną przepustowością, brakiem dostępu do infrastruktury chmurowej, nietypowymi danymi albo przeciwnikiem, który świadomie próbuje wprowadzić go w błąd.
Dla naukowca dostęp do takiej wiedzy jest bezcenny. Im wcześniej rozumie warunki, w których technologia będzie używana, tym większa szansa, że zbuduje coś naprawdę przydatnego.
W tym miejscu widzę szczególną rolę Instytutu Badawczego IDEAS. Jesteśmy pod wspólnym nadzorem Ministra Cyfryzacji i Ministra Obrony Narodowej, a obronność jest jednym z trzech obszarów wskazanych w rozporządzeniu powołującym Instytut. IDEAS nie jest więc laboratorium stojącym obok państwa. Mamy być jego zapleczem badawczym.
Gdzie z perspektywy nauki i technologii najczęściej zatrzymuje się droga od dobrego rozwiązania do jego realnego wykorzystania przez wojsko?
Wąskim gardłem nie jest technologia, tylko ciągłość.
Projekt kończy się raportem i działającym prototypem, po czym okazuje się, że dalszy krok nie jest niczyim zadaniem ani pozycją w niczyim budżecie. Finansowanie oparte na rocznych dotacjach celowych utrudnia planowanie prac, które z natury trwają dłużej. Klasyczne zamówienia publiczne są z kolei słabo dostosowane do prac badawczo-rozwojowych, w których nie zawsze jesteśmy w stanie z góry dokładnie przewidzieć wynik.
To właśnie pomiędzy udanym prototypem a jego wykorzystaniem przez użytkownika pojawia się najtrudniejszy moment. Potrzebne są dalsze testy, integracja z istniejącymi systemami, finansowanie kolejnych prac i ktoś, kto bierze odpowiedzialność za przeprowadzenie rozwiązania przez następny etap.
Gen. Górka mówił niedawno, że nawet dobrze sfinansowany projekt nie daje wartości, jeżeli po jego zakończeniu nie istnieje ścieżka wdrożenia. Podpisuję się pod tym. Diagnozę mamy wspólną.
Co po stronie nauki musiałoby się zmienić, aby skrócić drogę „od laboratorium do żołnierza"? I jakie pytanie zada Pan gen. Górce jako pierwsze?
Zacznę od nas, bo łatwo wytykać procedury innym.
Naukowiec jest dziś rozliczany przede wszystkim z publikacji. To trzeba uzupełnić, a nie zastąpić, bo bez badań na światowym poziomie nie będzie później czego wdrażać. Ale wdrożenie również musi zacząć się liczyć w karierze naukowej.
Druga rzecz to zespoły. Od lat łączę pracę na uczelni z firmą technologiczną i wiem, że badanie i produkt to dwa różne rzemiosła. W IDEAS świadomie zatrudniamy osoby, które potrafią funkcjonować na styku tych dwóch światów.
I wreszcie ludzie w ogóle. Suwerenność technologiczna zależy ostatecznie od tych, którzy potrafią model zbudować, zrozumieć i zweryfikować. Najlepsi zostaną przy projektach dla państwa tylko wtedy, gdy zobaczą stabilną perspektywę i praktyczne zastosowanie tego, co tworzą.
A pierwsze pytanie do Pana Generała będzie proste: co dzieje się z prototypem następnego dnia po udanym teście?
Kto może powiedzieć „bierzemy”, w jakim terminie i z jakich pieniędzy? I od razu zapytam, co nauka może zrobić, żeby tę drogę skrócić.
Jak przełożyć tę diagnozę na konkretne rozwiązania po stronie państwa i wojska?
O tym prof. Tomasz Trzciński z Instytutu Badawczego IDEAS porozmawia z gen. bryg. Marcinem Górką podczas FireCHAT-u „Defense Innovation Unit – Polish Edition: jak skutecznie wdrażać innowacje w wojsku?”
Cyber24 DAYS, 7 października, godz. 12:00, PGE Narodowy.
Dołącz do nas już teraz: REJESTRACJA
Program wydarzenia: AGENDA
Lista panelistów: UCZESTNICY




Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].