Reklama
Reklama
Reklama
  • OPINIA
  • WIADOMOŚCI

Trzeba zmilitaryzować język, którym mówimy o działaniach Rosji [OPINIA]

Centrum monitoringu i analiz z widokiem na Warszawę; na głównym ekranie mapa Polski i Europy, materiały dotyczące Rosji, działań informacyjnych, sabotażu i infrastruktury krytycznej.
Informacja coraz częściej staje się jednym z narzędzi wykorzystywanych w rywalizacji między państwami, a znaczenie ma nie tylko treść komunikatów, lecz także język, którym opisuje się zagrożenia.
Autor. CyberDefence24 / Zdjęcie wygenerowane przez ChatGPT

Informacja może być bronią. Są państwa takie jak Rosja, w których ofensywne wykorzystywanie słowa jest przedmiotem oficjalnych badań naukowych. Zajmują się tym specjaliści, powstają całe wydziały uniwersyteckie. Efektem jest powstanie określeń i metodologii, które nie mają odpowiednika w innych krajach. Rosjanie określają tę sferę jako „niekinetyczna doktryna oddziaływań”.

Reklama

Informacja może być również tarczą, a Polska powinna zacząć interesować się tą kwestią w przyśpieszonym trybie. Język kształtuje postawy, te mają wielkie znaczenie od demografii po sentyment do służb mundurowych i uzupełnianie wakatów na kluczowych stanowiskach. Dlatego właśnie dziś powinniśmy rozpocząć debatę o potrzebie zbudowania nowej strategii aktywności naszego państwa w infosferze.

Po pierwsze już czas, by zmilitaryzować język jakim mówimy o zjawisku rosnącego nacisku ze strony Rosji. Aby osiągnąć taki efekt konieczna jest centralizacja przekazu na poziomie rządowym. Nasz sąsiad sięgający coraz częściej również po kinetyczne środki nacisku na polskim terytorium takie jak akty sabotażu powinien być konsekwentnie określany mianem przeciwnika.

Polska potrzebuje nowej strategii dla infosfery

Przeciwnik to przecież „ten, który występuje przeciw komuś”. Konsekwentne wejście w życie takiego określenia w przekazach oficjeli, które będą trafiać do mediów, w naturalny sposób będzie kształtować postawę społeczną. To ważne np. w kontekście potencjalnego wzrostu poparcia dla sił politycznych wspierających interes Rosji, czy społecznej akceptacji dla wydatków na zbrojenia, a nawet filary prowadzonej przez Polskę polityki zagranicznej.

Reklama

Elementem militaryzacji języka powinna być również polityka informacyjna dotycząca aktów sabotażu ze strony Rosji (np. podpalenia fabryk zbrojeniowych jak tej należącej do WB Electronic, próba wysadzenia tras kolejowych jak w ubiegłym roku na odcinku do Lublina), ale również wtargnięć bezzałogowców w naszą przestrzeń powietrzną etc.

„Dotychczasowe poszlaki wskazują na to, że przeciwnik dokonał podpalenia fabryki w Ożarowie Mazowieckim” lub „strącono obiekt przeciwnika, który wtargnął w naszą przestrzeń powietrzną” – to znów kształtowanie postaw społecznych i przygotowywanie społeczeństwa na wszelkie możliwości. Wszelkie – funkcjonujemy bowiem w momencie rozpadu ładu pozimnowojennego i kształtowania się nowego porządku międzynarodowego.

Od „wojny hybrydowej” do „cichej wojny”

Militaryzacja języka to nie tylko narzędzie kształtowania postaw, ale również narzędzie dyplomatyczne. Poziom eskalacji języka może być kartą przetargową w rozmowach ze stroną rosyjską i ważnym atutem po stronie polskiego rządu. Tym bardziej, że nasz kraj ma wiele do powiedzenia w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, a ostatnio nawet na grupie G20.

Reklama

Deeskalacja języka może być elementem transakcyjnym przy osiąganiu celów wyznaczonych strategią prowadzonej polityki międzynarodowej.

Dyskusja o konieczności kształtowania przez Polskę krajowej, a następnie (w sposób dostosowany do lokalnych kodów kulturowych) międzynarodowej przestrzeni informacyjnej powinna rozpocząć się już dziś. Pierwszym, stosunkowo łatwym do wdrożenia krokiem, może być usunięcie z oficjalnych komunikatów rządowych określenia „wojna hybrydowa”.

W społecznym odbiorze to eufemizm, który często pozostaje nie rozumiały. Zastąpienie tej zbitki, będącej w istocie kalką z języka angielskiego i sugerujący, że Polska nie posiada własnego aparatu pojęciowego, stwierdzeniem „cicha wojna”, byłoby ważnym sygnałem dla społeczeństwa. Konflikt trwa, jesteśmy atakowani i musimy być gotowi na obronę naszego państwa. Obrona zaczyna się wtedy, gdy nazywamy w odpowiedni sposób zagrożenia.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama