Armia i Służby

RFID w wojskowej broni. Zdradza lokalizację żołnierzy

Fot. www.hippopx.com/CC0
Fot. www.hippopx.com/CC0

Urządzenia RFID umieszczone na wojskowej broni pozwala wrogu zlokalizować żołnierzy i skład amunicji – wynika z dochodzenia przeprowadzonego przez Associated Press. Sygnał emitowany przez tę technologię można wykryć nawet z odległości kilku kilometrów.

Z technologią RFID (ang. Radio-Frequency Identification) spotykamy się każdego dnia – w sklepach czy na parkingach. Coraz częściej jest także używana w dokumentach tożsamości, zawieszkach bagaży lotniczych oraz opaskach na rękę np. w lunaparkach.

Jeśli spojrzymy na jej szerokie wykorzystanie w sektorze cywilnym, nie może dziwić fakt, że czerpie z niej także sektor wojskowy. Chipy RFID montowane w broni usprawniają proces m.in. monitorowania zapasów broni i jej dystrybucji. Technologia ta pomaga skrócić wiele czasochłonnych czynności w ramach armii. Jednak z drugiej strony emitowany przez mikro urządzenia sygnały, mogą być dla przeciwników cennym sygnałem nawigacyjnym.

Biorąc pod uwagę realne ryzyko, agencja Associated Press postanowiła zbadać sprawę i przeanalizować, w jaki sposób amerykańskie siły zbrojne wykorzystują tę technologię do ściślejszej kontroli nad bronią. Dziennikarskie śledztwo ujawniło poważny problem, jaki stwarza RFID z perspektywy bezpieczeństwa.

Z odległości wielu kilometrów

Jest nim możliwość zidentyfikowania jednostek wojskowych. „Nawet przeciwnicy o niskim poziomie zaawansowania technologicznego mogliby zidentyfikować amerykańską armię z większych odległości” – wskazuje Associated Press.

Jak deklarują producenci technologii, elektroniczne sygnały można odczytać w mocno ograniczonym zakresie, zwykle jest to odległość kilkudziesięciu stóp. Jednak test przeprowadzony przez agencję pokazał, że można to zrobić z odległości wielu kilometrów (przy użyciu zaawansowanych możliwości).

W związku z tym ppłk Uriah Orland, rzecznik Pentagonu, w rozmowie z agencją podkreślił, że dowódcy sprzeciwiają się umieszczaniu technologii RFID w broni palnej. Wyjątek stanowi broń używana na strzelnicach.

Stwarzałoby to (RFID – przyp. red.) spore zagrożenie dla bezpieczeństwa operacji prowadzonych w terenie, umożliwiając przeciwnikowi łatwą lokalizację personelu Departamentu Obrony USA, a potencjalnie nawet odkrycie jego tożsamości.

wskazał ppłk Uriah Orland, rzecznik Pentagonu

Agencji udało się ustalić, że w pięciu bazach Sił Powietrznych USA istniała przynajmniej jedna zbrojownia wyposażona w RFID. Jednak znacznie więcej dowództw amerykańskich sił zbrojnych szukało ofert modernizacji swoich zasobów przy użyciu tej technologii. Choć równocześnie niektóre jednostki, jak np. korpus piechoty morskiej, podjęły decyzję o nieoznaczaniu broni przy użyciu chipów.

Deklaracje mijają się z rzeczywistością

Co ciekawe, przedstawiciele Biura Sekretarza Obrony USA nie byli świadomi, że pewna część armii podjęła decyzję o wykorzystaniu RFID do znakowania swojego arsenału. Ppłk Uriah Orland w rozmowie z agencją wskazał, że dowództwa deklarowały Departamentowi Obrony, że nie użyją tej technologii ze względów bezpieczeństwa.

Większe skupienie na chipach to efekt m.in. wydarzeń z 2018 roku, kiedy to karabin maszynowy zniknął z arsenału 91. Grupy Sił Bezpieczeństwa. Finalnie udało się odzyskać broń, lecz sprawa wywołała poruszenie w Pentagonie.

Warto podkreślić, że wojsko USA nie jest jedynym, które wykorzystuje RFID do zarządzania swoim arsenałem. Technologia ta jest stosowana w m.in. armii Nigerii czy Arabii Saudyjskiej.


Chcemy być także bliżej Państwa – czytelników. Dlatego, jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected] Przyszłość przynosi zmiany. Wprowadzamy je pod hasłem #CyberIsFuture. 

image
Fot. Reklama

Komentarze

    Czytaj także