Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE

Fałszywe zdjęcia, nagrania i narracje. Rząd tropi fake newsy, służby cyfrowe ślady sprawcy

Premier Donald Tusk podczas odprawy z ministrami i przedstawicielami służb w Krakowie 7 listopada 2026 roku, zorganizowanej po tragicznym ataku na Rynku Głównym. Fot. Kancelaria Premiera.
Po zamachu w Krakowie cyberpolicjanci analizują internetową aktywność sprawcy, a rząd walczy z falą dezinformacji, fałszywych doniesień i materiałów modyfikowanych przez sztuczną inteligencję.
Autor. Kancelaria Premiera / Flickr.com

Czy przed zamachem w Krakowie były sygnały ostrzegawcze, które można było wychwycić w internecie? To jedno z pytań, na które odpowiedzi szukają teraz policyjni śledczy z CBZC. Jednocześnie rząd uruchomił kryzysowy monitoring dezinformacji po tragedii. W sieci pojawiały się bowiem fałszywe informacje o sprawcy, sprzeczne doniesienia o przebiegu ataku i zdjęcia modyfikowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Policja analizuje również nagrania przekazywane przez ponad stu zgłoszonych świadków.

Reklama

Sześć osób nie żyje, a 16 zostało rannych, wliczając postrzelonego napastnika. To bilans tragicznego ataku, do którego doszło w sobotę 7 listopada na Rynku Głównym w Krakowie. Sprawcą jest 24-letni Michał O., obywatel Polski pochodzący z województwa świętokrzyskiego. Śledczy ustalają okoliczności zbrodni i motywy działania napastnika. Analizują jego przeszłość, kontakty i potencjalne powiązania z innymi osobami.

Ale w sprawie pojawił się jeszcze jeden istotny kierunek działań. Służby sprawdzają, czy zanim doszło do tragedii, napastnik pozostawił w internecie ślady mogące wskazywać na przygotowania do ataku. Równolegle mierzymy się z falą nieprawdziwych informacji, które zaczęły krążyć w mediach społecznościowych niemal natychmiast po strzelaninie.

Cyberpolicja bada ślady zamachowca

Jak ustalił Onet, do śledztwa dotyczącego zamachu w Krakowie zaangażowano funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC). Ich zadaniem będzie przeanalizowanie aktywności Michała O. w internecie.

Reklama

Mają ustalić, czy 24-latek należał do internetowych grup skupiających osoby o radykalnych poglądach, jakie treści publikował oraz czy wcześniej pojawiały się sygnały sugerujące, że może przygotowywać akt przemocy. To jeden z najważniejszych kierunków postępowania, ponieważ może pomóc w odpowiedzi na pytania dotyczące motywacji sprawcy.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował w sobotę, że wstępne ustalenia wskazują na radykalne poglądy napastnika i fascynację ideologiami skrajnie prawicowymi. Zaznaczył jednak, że informacje te wymagają dalszej weryfikacji. Badane jest również to, czy ktoś inspirował sprawcę lub z nim współpracował.

Na obecnym etapie nie przedstawiono publicznie zweryfikowanych materiałów pozwalających określić, jaką rolę w działaniach Michała O. odegrał internet. Nie wiadomo, czy publikował bezpośrednie groźby, rozpowszechniał materiały ekstremistyczne lub kontaktował się z osobami nawołującymi do przemocy. Nie potwierdzono również, aby przed zamachem do służb dotarły ostrzeżenia dotyczące planowanego przez niego ataku.

Reklama

Zaangażowanie cyberpolicjantów w krakowskie śledztwo nie jest przypadkowe. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej funkcjonariusze CBZC prowadzili sprawę innego mężczyzny podejrzanego o przygotowywanie zamachu na polskich polityków. Wpis zawierający apel o wyeliminowanie wielu osób oraz pytanie o możliwość zorganizowania skoordynowanego ataku opublikowano w grupie poświęconej broni palnej.

Fala fałszywych informacji

Śledczy analizują internetową przeszłość sprawcy, ale służby muszą również reagować na informacje pojawiające się już po tragedii. Od pierwszych godzin po strzelaninie w przestrzeni publicznej krążyły sprzeczne i niepotwierdzone doniesienia.

Jedne z pierwszych dotyczyły liczby napastników. Wstępna informacja przekazana mediom przez jednego z krakowskich policjantów wskazywała na możliwość udziału dwóch osób w ataku. Później małopolska policja zdementowała doniesienia o poszukiwaniu drugiego sprawcy.

Reklama

Funkcjonariusze musieli również prostować informację o rzekomej śmierci jednego z policjantów.

W internecie pojawiały się ponadto nieprawdziwe przekazy sugerujące brak obecności policji na krakowskim rynku w czasie ataku. Kolejne plotki dotyczyły tożsamości napastnika. Część internautów przekonywała, że sprawca był żołnierzem Wojska Polskiego, nawiązując m.in. do jego ubioru przypominającego wyposażenie wojskowe. Informację stanowczo zdementował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

W sieci pojawiła się również narracja sugerująca, że zamachowcem był Ukrainiec. Tymczasem policja potwierdziła, że zatrzymany jest obywatelem Polski. Co istotne, nie wszystkie błędne informacje pochodziły z anonimowych kont. Niektóre pojawiały się w następstwie niepełnych lub przedwczesnych komunikatów przekazywanych przez przedstawicieli instytucji publicznych.

Nadzwyczajne działania przeciwko dezinformacji

Skala problemu skłoniła Ministerstwo Cyfryzacji do uruchomienia działań kryzysowych. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował w niedzielę 8 listopada, że w późnych godzinach nocnych odbyło się nadzwyczajne spotkanie kierownictwa resortu z zespołem Ośrodka Przeciwdziałania Dezinformacji.

Reklama

Według Gawkowskiego ośrodek prowadzi monitoring przestrzeni informacyjnej w trybie kryzysowym, analizując publikacje dotyczące zamachu w Krakowie. „Obserwujemy wzmożoną aktywność dotyczącą powielania fałszywych i niesprawdzonych informacji” – podkreślił wicepremier we wpisie na platformie X.

W przestrzeni publicznej pojawiły się także podejrzenia, że część przekazów może być wzmacniana przez środowiska związane z zagranicznymi operacjami wpływu, w tym prorosyjskimi. O tym na sobotniej pilnej odprawie z ministrami i przedstawicielami służb w Krakowie mówił Minister Tomasz Siemoniak, członek Rady Ministrów, Koordynator Służb Specjalnych.

Stwierdził, że agencje wojskowe badają dezinformacje, która „się pojawia spoza Polski w sprawie tej zbrodni”.

Nie ma jednak dowodów, które pozwalałyby stwierdzić, że cała fala dezinformacji dotyczącej krakowskiego zamachu była elementem jednej, skoordynowanej operacji.

Zdjęcia modyfikowane przez AI. Rząd ostrzega internautów

Osobnym zagrożeniem są materiały wizualne rozpowszechniane po zamachu. Rzecznik rządu Adam Szłapka zwrócił uwagę, że fotografie i filmy generowane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji mogą wyglądać bardzo wiarygodnie. Zaapelował o ostrożność przy ich udostępnianiu oraz sprawdzanie źródeł informacji.

Reklama

Na problem zwrócił uwagę również Krzysztof Gawkowski, który ostrzegał przed zdjęciami z miejsca zdarzenia, które są modyfikowane przy użyciu AI, w szczególności przez cyfrowe wyostrzanie obrazu.

Problem wiarygodności materiałów internetowych jest szczególnie istotny w przypadku tragedii, wokół których bardzo szybko powstają liczne relacje świadków i nieoficjalne rekonstrukcje wydarzeń. Nawet autentyczne zdjęcie lub nagranie nie zawsze stanowi dowód na prawdziwość towarzyszącego mu opisu.

Na to z kolei zwrócił uwagę serwis Niebezpiecznik.pl, publikując wpis na platformie X, gdzie błednie interpretowane są wydarzenia widoczne na zdjęciach.

Równolegle w sprawie trwa zabezpieczanie materiałów dowodowych.

Ponad stu świadków. Policja analizuje nagrania

Do krakowskich funkcjonariuszy zgłosiło się już ponad sto osób mogących posiadać wiedzę na temat przebiegu zamachu. Świadkowie są sukcesywnie zapraszani do jednostek policji i przesłuchiwani. Funkcjonariusze apelują również o przekazywanie nagrań wykonanych telefonami komórkowymi oraz zapisów monitoringu.

Materiały te mają pomóc w odtworzeniu dokładnej chronologii ataku, przemieszczania się sprawcy i interwencji służb. Policja prowadzi również kolejne oględziny miejsc związanych z tragedią, w tym Rynku Głównego i rejonu zatrzymania napastnika. Zabezpieczone zostały także pojazdy uczestniczące w zdarzeniu.

Reklama

Analiza nagrań będzie szczególnie istotna w kontekście wcześniejszych sprzecznych relacji. Może pomóc ustalić, kiedy sprawca pojawiał się w poszczególnych lokalizacjach, jak wyglądał przebieg interwencji oraz jakie informacje były dostępne w określonym momencie.

Jednocześnie materiały, które mogą być cennym dowodem w śledztwie, stają się również częścią internetowej debaty. Niektóre trafiają do mediów społecznościowych bez odpowiedniego kontekstu. Inne są przycinane, komentowane lub poddawane obróbce cyfrowej.

CyberDefence24.pl - Digital EU Ambassador

Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].

Reklama