- WIADOMOŚCI
- WAŻNE
Strzały w Krakowie, cisza w telefonach i sprzeczne informacje. Co wiemy o okolicznościach zamachu
Autor. CyberDefence24 / Zdjęcie edytowane przez ChatGPT
Sześć osób zginęło, a szesnaście zostało rannych – to bilans zamachu terrorystycznego w centrum Krakowa. W związku ze strzelaniną do mediów trafiały sprzeczne informacje o liczbie napastników, a policja musiała dementować doniesienia o śmierci funkcjonariusza. – „Pojawiło się bardzo dużo spekulacji, fake newsów, dezinformacji, a czasami zwykłej podłości w internecie” – powiedział premier Donald Tusk po pilnej odprawie z ministrami i przedstawicielami służb w Krakowie.
Uzbrojony mężczyzna wjeżdża samochodem na Rynek Główny w Krakowie i zaczyna strzelać do przypadkowych osób. Ludzie uciekają do restauracji, sklepów i pobliskich kamienic. Na miejsce kierowani są policjanci, strażacy i ratownicy medyczni.
Cały czas trwa ustalanie okoliczności ataku mężczyzny, który został postrzelony i zatrzymany przez policjantów. Nie ma potwierdzenia, że zamach stanowił element operacji terrorystycznej lub działań inspirowanych przez obce państwo, ale mimo to w internecie pojawiły się komentarze, że tak właśnie było. W sieci publikowane były też fake newsy rzekomym o braku obecności policji na rynku w Krakowie.
„Wierzę, że wszyscy – policja, służby specjalne, prokuratura – zrobicie wszystko, żeby jak najszybciej przekazać informacje opinii publicznej o powodach zamachu. Ta informacja jest rzeczą ważną, bo pojawiło się oczywiście bardzo dużo spekulacji, fake newsów, dezinformacji, a czasami zwykłej podłości w internecie. Ale do tego niestety już chyba przywyczailiśmy” – powiedział premier Donald Tusk na wieczornej odprawie z ministrami i przedstawicielami służb w Krakowie zorganizowanej po zamachu w tym mieście.
„Jest zupełnie zrozumiałe, że przy tak dramtycznym zdarzeniu pojawiają się różne informacje. To, co jest niewybaczalne, to celowa dezinformacja. Wiemy, w jakich żyjemy czasach i jak wielu ludzi i różnych sił jest gotowych z różnych powodów zmyślać niestworzone historie, czy oskarażać kogoś bez powodu – dodawał premier Donald Tusk apelując o respektowanie informacji pochodzących od służb i urzędników bezpośrednio zaangażowanych w sprawę.
Sprzeczne informacje i fake newsy
Brak Alertu RCB nie jest jedynym wątkiem poruszanym przy okazji przekazywania informacji o okoliczościach zamachu. W pierwszych godzinach zaczęły pojawiać się informacje o dwóch sprawcach ataku. I nie były to tylko anonimowe wpisy w mediach społecznościowych.
Jak opisała Polska Agencja Prasowa, jeden z krakowskich policjantów przekazał, że według wstępnych ustaleń w zdarzeniu uczestniczyły dwie osoby. Informacja trafiła do mediów i zaczęła być powielana. Następnie małopolska policja opublikowała komunikat prostujący wcześniejsze doniesienia.
„Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji” – przekazali funkcjonariusze.
Tym komunikatem policja zdementowała równocześnie inną niepotwierdzoną informację – o śmierci jednego z rannych funkcjonariuszy. Dementowano też fake newsy związane z informacjami o braku policjantów na rynku w Krakowie.
Plotka o żołnierzu. Kolejne dementi
W przestrzeni publicznej pojawiły się również informacje, że napastnik miał być żołnierzem Wojska Polskiego. Część doniesień nawiązywała do jego ubioru przypominającego wyposażenie wojskowe. Informacja została zdementowana przez wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza.
„Mężczyzna nie był i nie jest żołnierzem WP i nigdy nie miał nic wspólnego z wojskiem” – podkreślił szef MON we wpisie opublikowanym na platformie X.
Stanowczo dementuję informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, że zamachowcem, który dokonał dziś ataku w Krakowie był żołnierz Wojska Polskiego. Mężczyzna nie był i nie jest żołnierzem WP i nigdy nie mial nic wspólnego z wojskiem.
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) November 7, 2026
W trakcie wydarzeń w centrum Krakowa komunikaty publikowały policja, przedstawiciele władz miasta i poszczególne służby. W miejskim serwisie internetowym pojawiła się informacja o strzelaninie, działaniach ratunkowych oraz apel, aby nie zbliżać się do miejsc, w których pracują funkcjonariusze. Urząd Miasta Krakowa uruchomił również sztab kryzysowy.
Alert RCB nie było
Podczas opisywania okoliczości ataku w Krakowie w inforsferze nie zabrakło dezinformacji, ale padały też różne pytania – jedno z nich dotyczyło braku Alertu RCB w czasie, kiedy w jednym z największych polskich miast poruszał się uzbrojony napastnik. Piotr Błaszczak, rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wyjaśnił, że instytucja nie otrzymała od właściwych służb i władz wniosku o rozesłanie komunikatu.
„Nie dostaliśmy wniosku od odpowiednich służb o wysłanie takiego alertu” – powiedział rzecznik w rozmowie z dziennikiem Fakt. Przypomniał też, że RCB nie prowadzi działań ratowniczych ani nie dysponuje własnymi funkcjonariuszami w terenie. Dlatego informacje o zagrożeniu i potrzebie uruchomienia ostrzegania powinny pochodzić od instytucji, które odpowiadają za działania na miejscu.
Zgodnie z procedurą decyzję o wysłaniu Alertu RCB podejmuje dyrektor Centrum. Impulsem może być wniosek policji, straży pożarnej, administracji wojewódzkiej czy innych właściwych służb. Tego jednak nie było.
(artykuł aktualizowany)



Serwis CyberDefence24.pl otrzymał tytuł #DigitalEUAmbassador (Ambasadora polityki cyfrowej UE). Jeśli są sprawy, które Was nurtują; pytania, na które nie znacie odpowiedzi; tematy, o których trzeba napisać – zapraszamy do kontaktu. Piszcie do nas na: [email protected].