Czy rosyjskiej dezinformacji należy się obawiać? Okiem amerykańskich naukowców nie

17 października 2019, 13:36
putin
fot. en.kremlin.ru

Amerykański RAND słynie z licznych analiz w tym tych poświęconych sprawą dezinformacji. Najnowszy raport przygotowany odnośnie tego problemu właśnie wskazuje na odmienne wnioski od  dotychczasowych płynących z analiz przeprowadzanych odnośnie rosyjskiego wpływu na proces wyborczy oraz nastroje społeczne.

Raport “Hostile Social Manipulation Present Realities and Emerging Trends” poświęcony został analizie wpływu działań manipulacyjnych i ich skuteczności na rzecz kształtowania wyników wyborów w różnych częściach globu. Pierwszym wnioskiem płynącym z raportu, jest stwierdzenie, że niezależnie od skuteczności tego wpływu faktem jest, że Kreml rozwinął bardzo mocno pakiet narzędzi, które dają potencjalną możliwość oddziaływania i mają zdolność, aby decydować o wynikach wyborów. 

Badacze stwierdzili również, że państwa uznawane za autokratyczne – Rosja oraz Chiny zaczęły wykorzystywać kanały informacyjne do uzyskania przewagi a także, że w ich przekonaniu są one uwikłane w wojną informacyjną z Zachodem, które w ich opinii została rozpętana przez Stany Zjednoczone wraz z ich sojusznikami.  Wykazują również, że oddziaływanie technikami manipulacyjnymi przynosi korzystne wyniki i pozwala na manipulację życiem politycznym. Jednak jak zastrzegają jak dotąd nie ma rozstrzygających dowodów przesądzający faktyczny wpływ wrogiej manipulacji społecznej. Podkreślają również, że niezbędne jest, aby wszystkie demokracje podjęły pilnie realne działania zmierzające do poznania problemu oraz zrozumienia jego wpływ na manipulację społeczną.

Badacze RAND ocenili jako nieskuteczne dotychczasowe działania przeprowadzane przez Rosję mające na celu wpłynięcie na zwiększenie wsparcia dla polityki pożądanej przez Kreml. Dużym uszczerbkiem dla rosyjskich działań, w ich opinii, była historia wykreowana przez rosyjskie media o rosyjsko-niemieckiej dziewczynie porwanej w drodze do szkoły przez arabskiego pochodzenia mężczyzn. Zdaniem badaczy żadne z dotychczasowych wyborów przeprowadzonych w Europie nie zakończyły się pozytywnie dla Kremla. W definiowaniu tej tezy opierają się na badaniu 27 różnych wyborów sięgających od 1991 roku, w których zdaniem RAND „wysiłki Rosji niewiele zmieniły”. Zgodnie z wynikami badań tylko 4 z 11 wyborów miały wynik zgodny z oczekiwaniami Rosji a zaledwie jeden wynik – wyborów na Ukrainie w 1994 roku można przypisać stricte działaniom Rosji. Natomiast od 2015 roku jak wynika z badań Rosja podejmowała działania, aby wpłynąć na 16 wyborów, pośród których dwa z nich Brexit (2016 r.) oraz Czechy (2017 r.) zakończyły się wynikiem pożądanym przez Kreml, a 7 z nich zakończyło się częściowym sukcesem – np. kiedy partie antyunijne otrzymały większą część głosów niż zakładano. Powołano się również na badanie wpływów rosyjskich poprzez media społecznościowe w ramach wyborów w 2014 roku, ma bardzo nierównomierny efekty i działa jedynie na tych którzy już wcześniej sympatyzowali z rosyjskimi przekazami. 

Ocena ta wydaje się być nazbyt optymistyczna i nie jest zbieżna z dotychczasowymi doniesieniami odnośnie rosyjskich działań propagandowych na terenie Europy. Wcześniejsze badania przeprowadzone przez Info Ops Polska wykazały w jaki sposób rosyjskie media wykorzystują trudną historię polsko-ukraińską do wywoływania społecznych niepokojów poprzez napędzanie spirali niechęci i strachu względem napływowej ludności pochodzenia ukraińskiego w Polsce. Jednocześnie te same działania miały na celu przedstawienie Polski jako kraju, który celowo wyolbrzymia napięcia polsko-ukraińskie, pokazujący Ukrainę jako kraj bez perspektyw oraz taki, który nie traktuje napływowych pracowników sprawiedliwie. Próbowano nawet wykreować Polskę jako kraju „ukraińskich robotników niewolników”.  Jak wykazano wówczas rosyjska kampania nie polega jedynie na wykorzystaniu na finansowanych przez Kreml mediów czy fabryki trolli, ale jest rozpowszechniana przez wielu aktorów za pomocą różnych narzędzi.

O działaniach niestandardowych występujących w polskiej przestrzeni możemy się przekonywać na podstawie wypływających jak na razie luźno powiązanych informacji, „ciekawostek” czy prześmiewczych zależności pokazywanych w sieci, które jak na razie w polskich warunkach boimy się nazywać wprost działaniami dezinformacyjnymi. Jak dotychczas przypisywane działaniom rosyjskim botów jest wprowadzania zamętu i podsycania napięcia czy to w wypadku działalności grup antyszczepionkowych.

„Polska boryka się z radykalnym ruchem skrajnie prawicowym, który wydaje się być coraz bardziej ośmielony przez wzrost władzy skrajnie prawicowej partii populistycznej” – czytamy w najnowszym raporcie RAND Corporation. Trudno odgadnąć powód krytyki amerykańskiego think tanku poświęconego problemowi dezinformacji, zwłaszcza, że realny związek pomiędzy władzą a problemem dezinformacji nie został wykazany. Badacze RAND nie szczędzili krytyki działaniom obecnego polskiego rządu - jak stwierdzili w raporcie, zarówno wewnętrzna jak i zewnętrzna polityka została poddana drastycznym zmianom pod rządami Prawa i Sprawiedliwości co wywołało liczne napięcia na linii Polska-Unia Europejska oraz obawy odnośnie nowych polskich planów obronnych. Przytoczono również wyniki badań Pew Global Attitudes Survey z 2017 roku wskazujące, że 65% ankietowanych Polaków uważa Rosję za zagrożenie dla Polski.

KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Stary Grzyb
piątek, 18 października 2019, 19:31

Problemem nie jest rosyjska dezinformacja, ale fakt istnienia szerokich rzesz publiczności nie rozumiejących, że nie tylko każda informacja płynąca z oficjalnej Rosji, ale każda informacja przedstawiająca Rosję w sposób pozytywny (także jako np. godną współczucia ofiarę) jest, niezależnie od tematu i źródła, zawsze tylko i wyłącznie dezinformacją.

hermanaryk
czwartek, 17 października 2019, 20:44

Błąd metodologiczny. Panowie założyli, że Rosji chodzi o przeforsowanie takiej czy innej polityki, tymczasem Rosji chodzi o wywoływanie lub zaostrzanie konfliktów wewnętrznych. Szansa wygranej przy pierwszym założeniu wynosi 50%, przy drugim - znacznie więcej.

bender
czwartek, 17 października 2019, 19:35

Zgadzam się z Redakcją, że raport RAND jest za optymistyczny. Wystarczy, żeby zakłócić ofiarom manipulacji poczucie co jest, a co nie jest sprawiedliwe lub etyczne, by nagle ofiary takiego działania przymykały oczy na zachowania niegodne lub poprzednio niedopuszczalne. Relatywizacja etyki to cel rosyjskiej i nie tylko rosyjskiej propagandy. Na naszym podwórku też mamy silne ośrodki oddziaływania na percepcje świata maluczkich. A z tego już tylko krok do niszczenia instytucji demokratycznych i prób tworzenia 'nowego porządku'.