• PILNE
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE
  • NA ŻYWO

Pracownicy NIK-u byli inwigilowani Pegasusem? W centrum otoczenie Mariana Banasia

Pracownicy Najwyższej Izby Kontroli (NIK) przez dwa lata mieli być iniwgilowani przy użyciu systemu Pegasus - wynika z medialnych doniesień, które pojawiły się w piątek. Chodzi konkretnie o kilka tysięcy ataków na ich mobilny sprzęt (m.in. telefony, laptopy, tablety) - łącznie ok. 500 urządzeń. NIK komentuje te informacje na specjalnej konferencji prasowej poświęconej sprawie.

Autor. Materiał urzędowy NIK/Wikimedia Commons/CC0
  • W piątek RMF24 nieoficjalnie przekazało, że na laptopy, telefony, serwery itd., należące do pracowników NIK, przeprowadzono ponad 6 tysięcy ataków przy użyciu izraelskiego systemu szpiegowskiego Pegasus.
    • Według mediów zainfekowanych mogło zostać nawet 500 urządzeń.
      • Doniesienia o inwigilacji pracowników NIK-u wywołały poruszenie w kraju. Sprawą zainteresowały się politycy, media oraz obywatele, którzy w social mediach nie szczędzili sobie krytycznych słów wobec tego typu działań służb.

        Konferencja zakończyła się. Przedstawiciele NIK-u opuszczają swoje stanowiska. Na koniec usłyszeliśmy, że obecnie nie należy wykluczać, iż na urządzeniach prezesa Izby Mariana Banasia zainstalowano Pegasusa.

        Dziennikarze pytają przedstawicieli NIK-u: „Czy zostało złożone zawiadomienie do prokuratury?”.

        Radca prezesa NIK Janusz Pawelczyk podkreśla, że mamy do czynienia z bardzo poważnym zdarzeniem, dotyczącym pracowników organu konstytucyjnego. W związku z tym Izba podjęła działania, aby najpierw zbadać incydent.

        „Jesteśmy na zaawansowanytm etapie analiz. Chcemy mieć 100 proc. pewność, że mamy do czynienia z atakiem. Po jej zakonczeniu podjete zostaną decyzje co do kolejnych kroków formalno-prawnych” - tłumaczy.

        Grzegorz Marczak, kierownik wydziału bezpieczeństwa NIK: „Potwierdzamy nasze hipotezy współpracując z Citizen Lab. Kolejnym etapem analizy będzie weryfikacja urządzeń mobilnych i w tej chwilii na tym się skupiamy”.

        Na pytanie dziennikarzy, czy można powiedzieć wprost, że urządzenia należące do pracowników NIK-u były atakowane przy użyciu Pegasusa - ekspert odpowiada: „Nie możemy wykluczyć żadnego scenariusza. (…) Przypisanie cyberataków konkretnym osobom lub podmiotom to jedno z najtrudniejszych aspektów informatyki śledczej”.

        Czas na pytania dziennikarzy.

        Z przedstawionych na konferencji materiałów wynika, że największa liczba „zdarzeń”, o których mówił Grzegorz Marczak, miała miejsce w czasie prowadzenia przez NIK kontroli wyborów korespondencyjnych, prezentacji wyników kontroli Funduszu Sprawiedliwości, zmian kadrowych w kierownictwie Izby oraz posiedzenia Kolegium ds. Planu Kontroli 2022.

        Osoby z otoczenia Mariana Banasia były iniwgilowane?

        Grzegorz Marczak podkreśla, że istnieje podejrzenie, że zainfekowane Pegasusem zostały trzy urządzenia osób z najbliższego otoczenia prezesa NIK Mariana Banasia. „Jednym z nich jest telefon doradcy społecznego Jakuba Banasia - jego urządzenie zostanie przekazane do dalszej analizy w Citizen Lab” - informuje.

        7,3 tys. zdarzeń, 545 urządzeń, 2 lata

        Grzegorz Marczak, kierownik wydziału bezpieczeństwa NIK, prezentuje zestawienie zdarzeń, jakie miały miejsce w infrastrukturze Izby. Chodzi o takie działania, które prowadziły do zewnętrznych serwerów z zawartością potencjalnie niebezpieczną.

        „Jest to 7,3 tys. zdarzeń w okresie od 23 marca 2020 do 23 stycznia 2022 roku na 545 urządzeń mobilnych pracowników NIK-u” - wskazuje.

        Ekspert: Oprogramowanie szpiegowskie zostawia ślady

        „Działania oprogramowania szpiegowskiego nie są niewidzialne i pozostawiają po sobie ślady. Mamy możliwość znalezienia ich nie tylko na zainfekowanym urządzeniu, ale także w sieci, w której znajdowała się infrastruktura będąca częścią systemu do inwigilacji” - mówi ekspert na konferencji NIK-u.

        Licencja na Pegasusa jak kij bejsbolowy

        Zewnętrzny ekspert, który pragnie pozostać anonimowy, wyjaśnia kwestię licencji na Pegasusa: „Nie ogranicza ona sumerycznej liczby zaatakowanych urządzeń, a jedynie ogranicza jednoczesne inwigilowanie określonej ich liczby. Nie możemy więc jej postrzegać jako naboi, które można wystrzelić tylko raz, lecz raczej kij bejsbolowy, który można wykorzystać wielokrotnie do ataków”.

        Zobacz również